fot. PAP/Tomasz Gzell

Senat przeciwny podwyżkom dla parlamentarzystów i najwyższych urzędników w państwie

Senat odrzucił w całości ustawę o podwyżkach dla parlamentarzystów i dla najwyższych urzędników w państwie. Opozycja, która w Sejmie w zdecydowanej większości głosowała za podniesieniem uposażeń, teraz przeprasza. Były przewodniczący PO Grzegorz Schetyna ostro krytykuje obecnego szefa Platformy –  Borysa Budkę.  

W piątek Sejm w szybkim tempie przyjął nowelizację ustawy o wynagrodzeniu osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe. Posłowie poparli podwyżki m.in. dla siebie, senatorów, prezydenta, premiera, ministrów i wojewodów. To potrzebne zmiany – mówił przed dzisiejszym posiedzeniem Senatu były marszałek izby wyższej Stanisław Karczewski.

– Dochodzi do sytuacji kuriozalnych, takich, w których dyrektorzy pracujący w tym budynku zarabiają więcej od marszałka – wyjaśnił Stanisław Karczewski.

Według nowelizacji, poseł lub senator miałby zarobić 0,63 pensji podstawowej sędziego Sądu Najwyższego. Oznacza to wzrost pensji parlamentarzystów o ponad  40 procent  – do 12,5 tys. zł brutto plus diety. Za zmianami w piątek w Sejmie głosowała większość posłów KO. Dziś stanowisko koalicji uległo całkowitemu odwróceniu.

– Prowadziłem konsultacje, wsłuchiwałem się w głos osób, które wyrażały swoje negatywne opinie. Rozmawiałem z pozostałymi liderami partii opozycyjnych i dziś będę rekomendował senatorom KO przyjęcie wniosku o odrzucenie tej ustawy w całości – powiedział Borys Budka.

Jak mówił marszałek Senatu Tomasz Grodzki – najpierw powołać trzeba parlamentarny zespół do uregulowania płac w sferze budżetowej.

– Ludzie w Polsce zarabiają mało i parlamentarzyści też zarabiają mało, ale najpierw proponuję uregulować kwestię ludzi, potem parlamentarzystów – zaznaczył Tomasz Grodzki.

Decyzję partii Borys Budka ogłosił po tej wypowiedzi byłego przewodniczącego Platformy Grzegorza Schetyny. Prawu i Sprawiedliwości zależało na uderzeniu w największą partię opozycyjną, która jako jedyna może stworzyć antypisowską koalicję.

– Jeżeli ktoś wpisuje się w ten scenariusz, jeżeli ktoś podejmuje negocjacje z Kaczyńskim, Terleckim, a sprawa jeszcze dotyczy horrendalnych podwyżek dla parlamentarzystów, jest politycznym samobójcą – stwierdził Grzegorz Schetyna w TVN 24.

Jak zauważył politolog Bartosz Brzyski, Borysowi Budce zabrakło doświadczenia.

– To pokazuje słabość zarządzania w tej partii. Trzeba przyznać, że prawdopodobnie za poprzednich przewodniczących PO raczej do takiej sytuacji by nie doszło.  Być może zabrakło doświadczenia Borysowi Budce – zaznaczył Bartosz Brzyski.

W PO zabrakło konsultacji w sprawie projektu – przyznał senator Marcin Bosacki.

– Proces konsultacji wewnątrz KO musi zostać naprawiony – dodał.

Według posła PO Franciszka Sterczewskiego, w samej partii były naciski na poparcie podwyżek pod groźbą braku miejsc na przyszłych listach wyborczych. Nie potwierdza tego poseł partii Michał Szczerba, który sprzeciwił się podwyżkom.

– Na mnie nikt żadnej presji nie wywierał. Ja po prostu mam wolny mandat – podkreślił.

Nie tylko KO poparła podwyżki. Chciała tego większość posłów Lewicy, co partia uznała za błąd – mówiła wicemarszałek Senatu Gabriela Morawska-Stanecka.

– Będę składać dziś wniosek o odrzucenie projektu tej ustawy w całości – zapewniła Gabriela Morawska-Stanecka.    

Krytyki wobec nowelizacji nie kryje poseł Konfederacji Robert Winnicki. Jego klub jednomyślnie odrzucił w piątek projekt. Pensja rządzących musi być uzależniona od pensji Polaków.

– Jeśli średnia płaca wzrasta, jeśli poprawiają się warunki bytowe, żeby miało to odzwierciedlenia w pensjach rządzących – wskazał Robert Winnicki.

Nowelizację podwyższającą wynagrodzenia negatywnie zaopiniowała dziś Komisja Regulaminowa, Etyki i Spraw Senatorskich. Jak przypomniał politolog dr Aleksander Kozicki, PiS w 2018 roku obniżyło pensje parlamentarzystom i rządowi. Godna płaca ma swój cel.

– Już nie mówię o kwestiach pokusy korupcyjnej, bo to jest patologia, natomiast trzeba pamiętać iż osoby, które wchodzą w skład zarządów spółek Skarbu Państwa, zarabiają znacznie więcej od osób, które je tam rekomendują – zaznaczył dr Aleksander Kozicki.

Teraz ustawa wróci do Sejmu, a gdyby tam ponownie znalazła się większość, która poparłaby podwyżki dla parlamentarzystów i najwyższych urzędników w państwie, ustawa trafi do prezydenta.

TV Trwam News

drukuj