Rafał Trzaskowski mocno traci w sondażach
Rafał Trzaskowski traci w sondażach. Słabnące poparcie przychodzi po debatach kandydatów na prezydenta.
W najnowszym sondażu IPSOS Rafał Trzaskowski ma 28-procentowe poparcie – to 8 punktów procentowych mniej niż w poprzednim badaniu pracowni. Drugi, Karol Nawrocki, odrabia straty i ma 22 punktów procentowych.
Senator Koalicji Obywatelskiej, Krzysztof Kwiatkowski, podkreślił, że jest spokojny o wynik wiceszefa Platformy Obywatelskiej.
– Ten proces, że im bliżej wyborów, tym lider sondaży ma mniejsze poparcie, jest procesem, który można było z góry założyć i przewidzieć – powiedział senator Krzysztof Kwiatkowski.
Kandydat Trzeciej drogi na urząd prezydenta RP, Szymon Hołownia, wytykał Rafałowi Trzaskowski nieobecność na dwóch debatach. Magdalena Biejat, kandydat Lewicy, zarzucała włodarzowi Warszawy odwrócenie się od lewicowych postulatów na czas kampanii.
Temat wyborów prezydenckich miał się pojawić na posiedzeniu rządu.
Premier Donald Tusk przypomniał, że jesteśmy koalicją – relacjonował minister nauki z Lewicy, Marcin Kulasek.
– (Donald Tusk mówił – przyp. red.) żeby się nie zagalopować wśród tych trzech kandydatów koalicji, aby się tak pokłócić, ażeby pewnych rzeczy później nie było trudno robić wspólnie – mówił minister Marcin Kulasek na antenie Radia ZET.
Rafał Trzaskowski nie wziął udziału w dwóch niezależnych debatach prezydenckich. Zdaniem dr. Zbigniewa Kuźmiuka, posła PiS, prezydent Warszawy obawiał się pytań o jego pozorną prawicową przemianę.
– On generalnie ma poglądy lewicowe, żeby nie powiedzieć lewackie i to udowadniał przez wiele lat obecności w polityce. Teraz jego sztabowcy przypominają, że musi być także konserwatystą, bo w drugiej trzeba będzie pozyskiwać głosy bardziej konserwatywne – oznajmił dr Zbigniew Kuźmiuk.
Kolejną próbą kreowania Rafała Trzaskowskiego na polityka o prawicowcach poglądach jest wydana niedawno książka. Wywiad rzeka z włodarzem Warszawy szeroko komentują internauci i publikują komiczne fragmenty.
– Jaka jest pana ulubiona polska pieśń? – zapytała Donata Subbotko.
– Boże coś Polskę – odrzekł wiceszef PO.
– Zaskoczył mnie pan – zwróciła uwagę kobieta.
– Dlaczego? Lubiłem, kiedy śpiewało się ją w latach 80. na demonstracjach czy w kościele – odpowiedział Rafał Trzaskowski.
Książka miała pomóc Rafała Trzaskowskiemu w kampanii.
Staje się jednak problemem – zwrócił uwagę dr Jakub Koper, socjolog.
– Brzmią one absurdalnie czy komicznie. Ta książka może być dla niego takim niefortunnym zbiegiem okoliczności w tej chwili – wskazał dr Jakub Koper.
Podobnie pomóc miała debata w Końskich, w której udziały brały największe stacje komercyjne i Telewizja Polska w likwidacji. Tymczasem zamiast zysków politycznych są problemy. Organizatorem wydarzenia miał być komitet wyborczy Rafała Trzaskowskiego. Za wynajem hali zapłaciła firma kolegi z boiska premiera Donalda Tuska, Andrzeja Moebusa, która realizuje państwowe zlecenia za miliony.
Okazuje się też, że ten sam człowiek był w radzie nadzorczej spółki Mediana związanej z hejterskim profilem w internecie – mówił poseł Radosław Fogiel z PiS.
– Nadzór nad spółką realizującą treści na fanpage’u Sok z Buraka sprawował ten człowiek, który organizował – tu zdania są podzielone – wydarzenie kampanijne Rafała dla albo jego sztabu albo TVP – powiedział Radosław Fogiel.
Jeśli to komitet wyborczy był organizatorem debaty, to transmisja nie była oznaczona jako materiał wyborczy. W tej sytuacji mieliśmy do czynienia ze złamaniem prawa. O kosztach wydarzenia napisała Gazeta Wyborcza. Gazeta Adama Michniaka stwierdziła, że komitet wyborczy opłacił nawet dziennikarza TVP.
„Z naszych nieoficjalnych ustaleń w sztabie wynika, że całkowite koszty debaty to ok. 600 tys. zł – to cena m. in. za wynajęcie hali, ekrany, pulpity, światła. W tym są i wynagrodzenie dla prowadzącej i wydawcy, którzy zresztą w spółce pracują na etatach. Czyli TVP nie płaciła za to widowisko” – wskazała Gazeta Wyborcza.
Po kilku godzinach artykuł został jednak zmieniony. Z tekstu zniknęło zdanie o wynagrodzeniu dla przedstawiciela TVP. W sprawie tzw. debaty Trzaskowskiego zareagowała Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji.
– Moim zdaniem i zdaniem większości Rady zostało złamane prawo w ten sposób, że zostały złamane przepisy regulujące debaty wyborcze – podsumował Maciej Świrski, przewodniczący KRRiT.
Przewodniczący Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji podkreślił, że Telewizja Publiczna ma obowiązek traktować równo wszystkich kandydatów na urząd prezydenta, nie może nikogo faworyzować i poświęcić wszystkim tyle samo czasu antenowego. W debacie w Końskich wzięło udział ośmioro z trzynaścioro kandydatów. Ci, którzy byli obecni, nie byli pierwotnie zaproszenie. Stawili się na miejscu w geście sprzeciwu wobec nierównego traktowania kandydatów przez TVP w likwidacji.
TV Trwam News



