fot. PAP/Radek Pietruszka

Czy uda się zażegnać polityczny spór?

Czy uda się zażegnać polityczny spór w naszej Ojczyźnie? Opozycja oraz tzw. obrońcy demokracji wciąż protestują i wszystko na to wskazuje, że nie zamierzają ustąpić. Być może przełomowa okaże się dzisiejsza wspólna konferencja prasowa premier Beaty Szydło, Jarosława Kaczyńskiego oraz marszałków Sejmu i Senatu.

Temperatura politycznego sporu – pomimo ustępstw ze strony rządzących – nie maleje. Dziennikarze wrócili do Sejmu. Nowe zasady ich pracy w parlamencie mają zostać wypracowane w porozumieniu z redakcjami. To efekt rozmów, jakie przeprowadził marszałek Senatu Stanisław Karczewski z redakcjami. Roli mediatora podjął się także prezydent Andrzej Duda, który o nowych zasadach pracy dziennikarzy w Sejmie rozmawiał z marszałkiem Markiem Kuchcińskim.

– Te zasady, które obowiązywały do tej pory, będą obowiązywać nadal, aż do momentu, w którym negocjacje, rozmowy, jakie zainicjował pan marszałek Karczewski z redakcjami czy z pojedynczymi dziennikarzami pracującymi w Sejmie, zakończą się wypracowaniem jakiegoś wspólnego stanowiska – podkreśla Marek Magierowski, dyrektor Biura Prasowego Kancelarii Prezydenta RP.

Ale dla opozycji to za mało. Posłowie wciąż protestują na sali plenarnej.

– Na pewno nie będziemy w tej chwili przerywać protestu – zaznacza Rafał Grupiński, poseł PO.

Zdaniem PO piątkowe głosowania były niezgodne z prawem. Politycy tej partii, podnosząc taką argumentację, próbowali zablokować obrady Senatu.

– Posiedzenie Sejmu, które miało miejsce 16 grudnia, nie było posiedzeniem Sejmu, ponieważ w naszej ocenie, w ocenie faktów, z którymi mogliśmy się zapoznać, nie było kworum – stwierdził Waldemar Sługocki, senator PO.

Skoro dziennikarze są już w Sejmie, to czas opuścić salę obrad i zakończyć protest – podkreślają ludowcy.

– Są państwo jako media już w Sejmie, czyli cel został osiągnięty. Dobrze, że tak się stało i możemy tutaj rozmawiać, więc można opuścić salę plenarną posiedzeń. To jest dobry moment, bo jest osiągnięty cel – ocenia Władysław Kosiniak Kamysz.

PO i Nowoczesna nie zamierzają jednak ustąpić.

– PiS jest partią rządzącą. Ponosi pełnię odpowiedzialności za obecną sytuację polityczną w kraju. Ma wszystkie narzędzia, aby doprowadzić do tego, żeby debata parlamentarna wróciła do polskiego Sejmu, nie była toczona na ulicach – ocenia poseł Kamila Gasiuk-Pihowicz z Nowoczesnej.

To protest absurdalny. Nie ma ani prawnych, ani moralnych argumentów przemawiających za okupacją sali plenarnej – mówi senator Jan Maria Jackowski.

– Mamy do czynienia z pewnego rodzaju tragifarsą. Byłoby to może nawet i śmieszne, gdyby nie było takie smutne, że posłowie na Sejm RP zamiast zajmować się poważnymi sprawami i działać w imieniu swoich wyborców i w imieniu państwa polskiego, podejmują tego rodzaju działania o charakterze destrukcyjnym. Mało tego, naruszają obowiązujące prawo – przypomina Jan Maria Jackowski.

Protestu nie zamierzają także przerywać działacze KOD-u.

– To my będziemy decydować o tym, co się dzieje w Polsce, a nie uzurpator i dyktator – twierdzi Mateusz Kijowski.  

Kijowski mówi wprost, że legalnie wybrane w wyborach władze należy obalić. Nietrudno się zatem domyślić, że wszystko, co będzie potęgowało napięcie, służy właśnie temu celowi.


TV Trwam News/RIRM

drukuj