fot. PAP/Andrzej Grygiel

Minister edukacji: Zmiany w szkołach średnich były potrzebne

Zmiany, które docierają teraz do szkół średnich, były potrzebne – takie wnioski płyną z wypowiedzi nauczycieli i uczniów podczas środowego śląskiego okrągłego stołu edukacyjnego w Katowicach – ocenił minister edukacji narodowej Dariusz Piontkowski.

„Cieszę się, że wybrzmiały głosy, które my – uczestniczący w tym spotkaniu – odbieramy jako potwierdzenie tego, że reforma strukturalna i programowa, która się dokonuje, była potrzebna. Sami uczniowie mówili o tym, że stary system nie pozwolił im choćby przygotować się do matury. Nauczyciele mówili, że nie są w stanie zrealizować materiału. Te zmiany, które docierają w tej chwili do szkół średnich, były potrzebne. Sami praktycy i ci, którzy na sobie doświadczali tego starego systemu, to potwierdzają” – powiedział podczas briefingu po zakończeniu obrad minister Piontkowski.

„To były bardzo dobre cztery godziny dialogu i rozmów, z udziałem przedstawicieli wszystkich istotnych instytucji dotyczących systemu edukacji” – powiedział wojewoda śląski Jarosław Wieczorek.

W obradach nie wzięli udziału przedstawiciele śląskiego okręgu Związku Nauczycielstwa Polskiego. Na podstawie decyzji władz tego związku nie bierze on udziału w tych spotkaniach, odbywających się między 26 sierpnia a 6 września w każdym województwie.

„Te debaty, organizowane na polecenie ministra przez kuratoria i wojewodów, są powtórzeniem okrągłego stołu zorganizowanego na szybko w okresie protestu nauczycieli w Warszawie i nic nowego nie wnoszą” – powiedziała PAP rzecznik śląskiego okręgu ZNP Grażyna Hołyś-Warmuz.

„Nie zostaliśmy na to spotkanie zaproszeni jako partner, mogliśmy się jak wszyscy gdzieś zalogować i zgłosić. My mamy swoje propozycje, które przedstawimy na debacie, która odbędzie się 31 sierpnia w Warszawie pod hasłem >>Szkoła na szóstkę<<„ – dodała.

W rozpoczynającym się w poniedziałek nowym roku szkolnym naukę w szkołach średnich rozpoczną jednocześnie pierwsi absolwenci ósmych klas szkół podstawowych oraz wygaszonych gimnazjów. Będą się uczyć według różnych podstaw programowych. Krytycy wprowadzanej przez rząd reformy edukacji obawiają się tłoku w szkołach i trudności z realizacją programu. Zdaniem ministra to „strachy na Lachy”.

„Przypomnę, że już kilkakrotnie opozycja i część nieprzyjaznych nam mediów mówiła, że będzie jakiś chaos. Gdy przywróciliśmy prawo rodziców do wyboru, w jakim wieku dzieci pójdą do szkoły, mówiono, że będzie tragedia, chaos – dziś ponad 90 proc. rodziców posyła te młodsze dzieci do przedszkola. Gdy wprowadzano sieć szkół i stopniowo wygaszano gimnazja, miał być chaos, nic takiego nie było. Dziś mamy z tym do czynienia po raz kolejny. Jeszcze kilka tygodni temu przy rekrutacji mówiono, że część dzieci nie będzie miała miejsca w szkołach średnich, po raz kolejny okazało się, że jest to nieprawda” – powiedział minister Piontkowski.

„W większości szkół w Polsce nie ma problemu z dwuzmianowością, zwłaszcza w mniejszych miejscowościach dyrektorzy chętnie przyjmą jeszcze dodatkowych uczniów, bo mieli problem z rekrutacją. Trzeba pamiętać, że ciągle mamy do czynienia, niestety, z niżem demograficznym. Rok 2019 przez panią minister Zalewską został wybrany dlatego, że są to najmniej liczne roczniki, spośród tych kilku lat, które następują. Za 4 lata pojawią się w szkole średniej półtoraroczne roczniki tych przymusowo posłanych do szkół sześciolatków i będzie to problem. Gdybyśmy odkładali tę reformę strukturalną na kolejne lata, problem byłby trudniejszy do ogarnięcia” – dodał szef resortu edukacji.

Minister Piontkowski zwrócił też uwagę, że 10 lat temu jeden rocznik liczył tyle dzieci, co dzisiaj absolwenci szkoły podstawowej i gimnazjum.

„Wtedy nie było problemu ze zmianowością, dzisiaj więc jest to znowu sztucznie wytwarzany problem na potrzeby walki politycznej” – ocenił minister.

Jego zdaniem z początkiem września na pewno nie rozpocznie się strajk nauczycieli.

„Szef ZNP mówi, że najpierw musi się skonsultować, to oznacza, że sam nie jest pewny, czy nauczyciele chcą tego strajku. Ponadto zaczyna mówić o innych postulatach, co oznacza, że musi na nowo rozpocząć spór zbiorowy, nie może kontynuować tego protestu, który miał miejsce wiosną. W związku z tym nie obawiam się, aby w najbliższych dniach ten strajk wybuchł, na pewno normalnie rozpoczną się zajęcia 2 września” – podsumował szef MEN.

 

PAP/RIRM

drukuj