fot. Monika Bilska

Batalia o unijne stanowiska

Ruszyła powyborcza gra o stanowiska w Brukseli. Z fotelem przewodniczącego Parlamentu Europejskiego łączona jest była premier Beata Szydło. Polska jest tutaj zwolennikiem równowagi geograficznej – tak, by swoich przedstawicieli na najważniejszych stanowiskach miały także kraje Europy Środkowo-Wschodniej.

W Radzie Europejskiej ruszyła dyskusja o obsadzie najważniejszych unijnych stanowisk. Mocny mandat od wyborców otrzymało Prawo i Sprawiedliwość.

– Mamy czwartą, nie licząc partii brexitowych, trzecią co do wielkości grupę naszych reprezentantów, parlamentarzystów – podkreśla premier Mateusz Morawiecki.

I tutaj premier Morawiecki upatruje szansę Polski. Europejska Partia Ludowa i socjaliści sami nie stworzą większości – zwraca uwagę minister ds. europejskich Konrad Szymański.

– Politycznie ten parlament będzie miał bardzo poważny problem: jak sformułować polityczne większości – zaznacza.

PiS chce być tutaj „języczkiem u wagi” – podkreśla europoseł Patryk Jaki.

– Zobaczymy, co zrobi premier Orban, co zrobią inne osoby, a poza tym może się okazać, że nasza frakcja będzie kluczowym elementem układanki koalicyjnej i nie ukrywam, że na to liczymy i na to jest duża szansa – mówi.

Dzisiaj PiS nie chce opuszczać Europejskich Konserwatystów i Reformatorów. Beata Szydło wyklucza wejście do Europejskiej Partii Ludowej.

– Bo mimo wszystko tych różnic między nami, naszej wizji UE, Parlamentu Europejskiego – jest zbyt wiele – wskazuje.

Nazwisko Beaty Szydło jest coraz częściej łączone z fotelem przewodniczącego Parlamentu Europejskiego bądź unijnego komisarza.

– „Gęba”, którą zrobiono Polsce w czasie ostatniej kadencji Parlamentu – to powoduje, że żadnego głównego stanowiska nie widzę w rękach Polski – ocenia politolog dr Lucyna Kulińska.

Dlatego ekspertka tłumaczy, że PiS powinien zainteresować się tymi stanowiskami w Brukseli, z których płynie największe zagrożenie dla Polski. Wiele zależy od kształtu przyszłego europarlamentu. I tutaj dr Marceli Burdelski widzi koalicję chadeków z socjalistami i liberałami.

– W tej chwili już EPL i socjaliści pracują nad dużą koalicją, także z udziałem ALDE, europejskich liberałów – podkreśla dr Marceli Burdelski.

To zmniejszałoby szanse PiS-u i Beaty Szydło. Premier Mateusz Morawiecki wskazuje, że dyskusja o konkretnych nazwiskach jeszcze nie ruszyła. Do obsadzenia jest pięć unijnych stanowisk, w tym przewodniczący Rady Europejskiej, szef unijnej dyplomacji oraz szef Komisji Europejskiej.

– Bardzo intensywnie i zarazem szczegółowo dyskutowaliśmy, co bardzo mnie cieszy, jacy to powinni być kandydaci, ale nie jakie imiona i nazwiska, lecz jakie wartości powinni reprezentować. I to są wartości, które nam jak najbardziej odpowiadają – mówi premier Mateusz Morawiecki.

Z fotelem szefa Komisji Europejskiej najczęściej łączono nazwiska szefa Europejskiej Partii Ludowej Manfreda Webera oraz kandydata socjalistów Fransa Timmermansa.

– Po tym szczycie Rady Europejskiej, który miał miejsce we wtorek, możemy powiedzieć, że ci kandydaci nie są już ani jedynymi ważnymi kandydatami, ani nie najważniejszymi kandydatami – wskazuje minister ds. europejskich Konrad Szymański.

– W tej chwili się mówi, że Manfred Weber ma raczej marne szanse. Mówi się o przedstawicielce Danii (Margrethe – red.) Vestager, która szanse ma coraz większe – akcentuje dr Marceli Burdelski.

Ale wybór Vestager oznaczałby kolejną odsłonę walki z Polską na polu praworządności – mówi dr Lucyna Kulińska i tłumaczy, by nie przekreślać układu niemiecko-francuskiego.

– Jeżeli ten układ dalej obowiązuje, to wydaje mi się, że właśnie zostawienie Timmermansa może się okazać takim dowodem miłości w tym związku – dodaje dr Lucyna Kulińska.

Wzmocnienie głosu Polski dr Lucyna Kulińska upatruje we współpracy z przywódcami Włoch i Węgier. Nowy Parlament Europejski zbierze się po raz pierwszy na początku lipca.

TV Trwam News/RIRM

drukuj