fot. PAP

Po torach jeżdżą lokomotywy przeznaczone na złom

Stare lokomotywy zamiast trafić na złom, wciąż jeżdżą po torach. Chodzi o 100 maszyn, które PKP Cargo wycofała z ruchu w latach 2010-2013 i sprzedała przedsiębiorstwu z Dębicy.

Pociągi miały zostać rozmontowane, a następnie przetopione. Zniszczone miały być koła silniki i elementy konstrukcyjne – wszystko po to, żeby lokomotywy nie mogły już wrócić na tory.

Jak się jednak okazuje, nawet co dziesiąta maszyna mogła zostać wyremontowana i znowu ciągnie składy. PKP Cargo złożyła już w tej kwestii doniesienie do prokuratury w Poznaniu.

Żeby wagony i lokomotywy zostały dopuszczone do ruchu muszą przejść odpowiednie badania techniczne. Dlatego należy zbadać, czy pomiędzy pracownikami tych firm nie istniała jakaś umowa – zauważa poseł Krzysztof Tchórzewski, wiceszef sejmowej komisji infrastruktury.

– Trudno uwierzyć, że wagony przeznaczone do zezłomowania (czyli do całkowitego zniszczenia i przetopienia) trafiły ponownie do ruchu jeżeli się do tego nie nadawały. Kwestia zasadnicza: kto i dlaczego kwalifikował wagony do tego, żeby dopuścić je do ruchu? Kwestia druga: na jakiej zasadzie (wewnętrznie) w PKP Cargo nastąpiła kwalifikacja wagonów do zezłomowania (te rzeczy wymagają badania). W związku z tym doniesienie do prokuratury jest potrzebne. Potrzebne jest także stanowisko Urzędu Transportu Kolejowego, bo należy się dowiedzieć kto zawinił. Na tę sprawę można spojrzeć także z innej strony, a mianowicie jeżeli lokomotywy zostały dopuszczone do ruchu to znaczy, że się do tego ruchu nadawały – powiedział poseł Krzysztof Tchórzewski.

Urząd Transportu Kolejowego sprawą zajmuje się od sierpnia– złożył doniesienie do prokuratury w Dębicy o fałszowanie dokumentów. Pracownicy urzędu prowadzą kontrolę lokomotyw rejestrowanych w latach 2012-14.

 

RIRM

drukuj