fot. PAP/Marcin Obara

Oświatowa „Solidarność” szykuje się do protestu

Oświatowa „Solidarność” powołała sztab protestacyjny. W najbliższych dniach mamy poznać, jakie formy protestu zostaną przeprowadzone jako pierwsze. Rada Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność” odrzuciła projekt Ministerstwa Edukacji i Nauki dotyczący statusu zawodowego nauczyciela.

Związek zawodowy nie widzi już pola do negocjacji i podkreśla, że nie otrzymał propozycji znaczącego podniesienia wynagrodzenia pedagogów.

Rada jest oburzona brakiem realizacji porozumienia zawartego pomiędzy „Solidarnością” a rządem w 2019 r., a w szczególności brakiem powiązania wynagrodzenia nauczycieli z przeciętnym wynagrodzeniem w gospodarce narodowej.

Przedstawione stawki proponowano wiele lat temu – wskazuje szef oświatowej „Solidarności”, Ryszard Proksa. Ocenia, że propozycje resortu to całkowita degradacja zwodu nauczyciela.

– Zero podwyżek w sensie nominalnym. To, co proponuje się nauczycielom, to tyle więcej dostaną, ile dłużej będą chcieli pracować. Mamy badania dot. czasu pracy, które wskazują na 46,6 godziny pracy, a minister twierdzi, że jak się skończyła ewaluacja, która przyniosła oświacie bardzo dużo szkody i papierologii, że nauczycielom od razu ubyło 8 godzin. Nam się udało zlikwidować tylko 2 godziny karciane, a tu nagle pomysł PO został powielony przez PiS i nam się proponuje teraz 8 godzin karcianych – oznajmia Ryszard Proksa.

Propozycje MEiN zakładają m.in. zmniejszenie liczby stopni awansu zawodowego nauczycieli z czterech do trzech, a także podwyższenie tygodniowego obowiązkowego wymiaru godzin zajęć nauczycieli o 4 godziny.

Ministerstwo chce też wprowadzenia przeciętnego wynagrodzenia nauczycieli zamiast średniego, które ma być ustalane na podstawie kwoty bazowej ogłaszanej corocznie w ustawie budżetowej.

RIRM

drukuj