O. Ziad Hilal: Poprzez pomoc mówimy chrześcijanom w Syrii: „Jesteśmy z wami”

„W tym trudnym czasie wojny trzeba mówić naszym ludziom, że musimy pracować razem z muzułmanami. To jest nasza ojczyzna, nasz kraj, w którym powinniśmy żyć obok siebie” – mówił o. Ziad Hilal, jezuita pracujący w Syrii, w poniedziałkowej audycji „Polski punkt widzenia” w Telewizji Trwam.

Ziad Hilal SJ przez ostatnie sześć lat pracował w Homs, trzecim co do wielkości mieście w Syrii. Wojna zaczęła się tam na początku 2011 roku. W tamtym okresie chrześcijanie stanowili 2,2 mln całej populacji w kraju.

Jak deklarował gość poniedziałkowej audycji „Polski punkt widzenia”, ponad połowa chrześcijan pozostała w Syrii. Poza terytorium państwa przebywa obecnie ok. 5 mln Syryjczyków. Jako miejsca emigracji wybierają najczęściej Turcję, Jordanię, Stany Zjednoczony czy kraje europejskie.

Ziad Hilal tłumaczył, że w Syrii nie ma obozów dla uchodźców. Do tego celu wykorzystywane są szkoły czy budynki, które nie były zamieszkane.

Wynajmujemy te miejsca pobytu, co jest niestety bardzo drogie, stąd zwracamy się o pomoc do wielu różnych organizacji. Mamy taki duży projekt, który robi jezuicka organizacja pomocowa. Część środków pochodzi również z Pomocy Kościołowi w Potrzebie. Tym ludziom, którzy tam są, opłacamy w niektórych przypadkach wynajem tych mieszkań – wskazywał jezuita.

Podkreślił, że uzyskane środki przeznaczane są na opłacenie nauki, żywność, leki czy ubrania. Bez okazywanej pomocy ludzie w większości opuściliby Syrię – akcentował o. Ziad Hilal.

Bardzo ważne jest kontynuowanie tej pomocy, bo przez nią mówimy chrześcijanom w Syrii: „Jesteśmy z wami”. To pomaga im zostać w Syrii – dodał gość poniedziałkowej audycji „Polski punkt widzenia”.

Jak zaznaczył, to właśnie w Syrii po raz pierwszy użyto określenia „chrześcijanie”.

To jest najstarsze chrześcijaństwo. To jest nasza cywilizacja, to też jest nasz kraj, nasza ojczyzna. Inne religie czy inni ludzie przyszli po chrześcijaństwie. To jest nasz kraj, nasza kultura, nasza religia, mamy obowiązek ją chronić. Chrześcijanie mają tam również bardzo ważną rolę – być pomostem między wschodem a zachodem. To również rola pomostu w dialogu między muzułmanami i nie muzułmanami – zauważył jezuita.

Ziad Hilal wskazywał, że wojna w Syrii jest skierowana nie tylko przeciwko chrześcijanom, ale także muzułmanom. Fakt, że chrześcijanie są w kraju mniejszością sprawia, że łatwo stają się celem różnych radykałów.

Przelewaniu krwi w przyszłości ma zapobiec wspólna nauka dzieci chrześcijańskich i muzułmańskich. Obie grupy religijne często wspierają siebie nawzajem – deklarował gość audycji „Polski punkt widzenia”.

Jak akcentował, organizacje międzynarodowe nie dostrzegają, że Syrii potrzebna jest nie tylko pomoc humanitarna, ale przede wszystkim pokój, przebaczenie i pojednanie.

To, czego potrzebujemy, to nie tylko pomoc humanitarna, ale przede wszystkim zatrzymanie wojny. Dzisiaj tracimy naszą religię, naszą kulturę, naszą cywilizację, ale też tracimy ludzi poprzez wojnę. Jeśli będzie tak dalej trwało, to będzie coraz więcej uchodźców z Syrii – zauważył o. Ziad Hilal.

Pomoc, jaką otrzymują chrześcijanie w Syrii, przynosi spore owoce. W Aleppo uruchomiono kuchnię, w której dziennie wydawanych jest ok. 8 tys. posiłków. Koszty jej utrzymania wynoszą ponad 100 tys. euro miesięcznie.

Uzyskane wsparcie mobilizuje chrześcijan do pozostania w Syrii. Przypomnijmy, że w Iraku – od początku wojny – liczba chrześcijan zmalała z 1,5 mln do 200 tys.

RIRM

drukuj