fot. M. Borawski/Nasz Dziennik

O. dr T. Rydzyk CSsR w „Naszym Dzienniku”: Musimy odzyskać ducha

Musimy przekazywać ducha najpiękniejszej Polski. Z tym jest jednak problem. Media mogą pomóc wychować, uformować, ale bardzo wiele tutaj pozostaje do życzenia. Niestety tzw. media narodowe w dużej mierze wpisują się w niszczenie ducha polskiego, katolickiego. Trwa niszczenie modelu rodziny, jest gender, jest też laicyzacja – podkreślił o. dr Tadeusz Rydzyk CSsR, Dyrektor Radia Maryja w rozmowie z red. Małgorzata Rutkowska z „Naszego Dziennika”.

***

Przywołuje Ojciec często słowa św. Maksymiliana Kolbego, że możemy wybudować wiele kościołów, ale jeżeli nie będziemy mieli swoich mediów, te kościoły będą puste. To dzieje się już na Zachodzie. A jak jest w Polsce? Dostrzega Ojciec jakieś zmiany na lepsze, jeżeli chodzi o stan posiadania katolickich mediów?

– Nie, od wielu lat nie widzę żadnych zmian. Powiedziałbym nawet więcej: liczba tytułów nie przekłada się na możliwości dotarcia do odbiorców, bo media drukowane mają często bardzo małe nakłady. Coraz bardziej popularny jest internet, jednak tam często nie ma głębszych treści. Obserwuję też przeróżne metody, żeby ograniczyć możliwości katolików w dotarciu do odbiorców. Na przykład od strony technicznej – nieumieszczanie danego medium na platformie. Nie ma tu jeszcze odpowiednich przepisów, ale musimy wybiegać do przodu, żeby wcześniej zauważać zabiegi, by ograniczyć nasze media, a nie dopiero wtedy, kiedy nie ma już możliwości odwrotu.

Toczy się walka zła z dobrem, wpisana w nasze życie, w naszą historię od chwili grzechu pierworodnego. To się później przekłada na media. Jeżeli nie zakazać, wyciąć zupełnie, zniszczyć, to działać innymi metodami: ośmieszać, oczerniać, manipulować, żeby Ewangelia nie była przyjęta przez ludzi.

Nie wszyscy rozumieją konieczność posiadania przez katolików własnych mediów.

– Media są tylko narzędziem. Trzeba jeszcze mieć ludzi, dziennikarzy, którzy byliby świadkami prawdy. I tu niejednokrotnie również katolicy czy ludzie Kościoła robili błędy, obserwowałem to od początku. Mówili, że dziennikarz musi być „profesjonalny”, ale często nie patrzyli, czy jest to człowiek, który głosi prawdę i żyje nią. Profesjonalizm miał oznaczać, że skończył studia dziennikarskie, ale gdzie skończył, jak został uformowany, o to często już nie pytali. Do dzisiaj na wielu uczelniach uczą manipulacji, nieposzanowania człowieka, jego godności, nie mówiąc już o Panu Bogu, uczą, jak osiągnąć za wszelką cenę cel, a nie prawdę. Musimy więc mieć media, ale i ludzi do mediów, ludzi, którzy będą i kompetentni, i będą świadkami prawdy, i ludźmi prawego sumienia.

Do mediów wchodzą kolejne roczniki absolwentów WSKSiM. To ludzie, którzy mogą zmienić oblicze dziennikarstwa?

– Bardzo się cieszę naszą uczelnią. Obserwuję studentów, którzy są radością i nadzieją. Widzę wspaniałych ludzi, pięknych wewnętrznie. Idzie nowych ludzi plemię.

Jesteśmy na wojnie kulturowej. Jaką rolę odgrywają w niej media?

– Czy przypuszczała pani jeszcze 10 lat temu, że tak będzie? Rewolucja idzie bardzo szeroko, także przez media. Gdy Lenin czy inni przeprowadzali przewrót, to szło szybko, ale wolniej niż teraz. A obecnie dzięki mediom przekaz dochodzi natychmiast, w tej samej chwili do milionów, a nawet miliardów ludzi.

Media mają informować, kształtować, opisywać rzeczywistość. Słowo „informacja”, od „informare”, składa się z dwóch słów: „formare” – formować i „in” – do. Czyli informować oznacza kształtować osobowość. Można źle kształtować, wtedy jest deformacja, formowanie złych, szkodliwych postaw. Później mamy takie przykłady, jakie widzimy na co dzień: hejt, nienawiść, kłamstwo, wprowadzanie niepokoju, agresji. Szkoda, bo także dzieci i młodzież są deformowani. My mamy być wychowywani do pokoju, dobra, do piękna, miłości i prawdy.

Młodzieży chce się odebrać prawdziwe autorytety, oderwać od Kościoła, kapłanów, którzy wychowują do wartości.

– Widzimy niszczenie Kościoła, sekularyzację od wewnątrz. Trzeba trzymać się Pana Boga, inaczej pogubimy się nie tylko tu, na ziemi, ale na wieczność. W tych czasach musimy jeszcze bardziej przylgnąć do Chrystusa, jeszcze bardziej modlić się o wierność Jego miłości. Pan Bóg daje nam radość, jest nadzieja, nie zwątpienie.

Co w dziedzinie mediów powinna zrobić ekipa, która wygra wybory do parlamentu?

– Powinna nastąpić repolonizacja. Ale nie chodzi tylko o zmiany własnościowe, lecz o odzyskanie polskiego ducha, który kształtował nas najlepiej. Musimy przekazywać ducha najpiękniejszej Polski. Z tym jest jednak problem. Media mogą pomóc wychować, uformować, ale bardzo wiele tutaj pozostaje do życzenia. Niestety tzw. media narodowe w dużej mierze wpisują się w niszczenie ducha polskiego, katolickiego. Trwa niszczenie modelu rodziny, jest gender, jest też laicyzacja. Popatrzmy na seriale, w których występują postacie księży. To nie jest pokazywanie prawdziwego Kościoła, prawdziwego kapłaństwa. Może kogoś bawi ksiądz, który jest współpracownikiem policji, może to ociepla wizerunek księdza, ale to jest fałszywy obraz kapłana. Czy ksiądz ma być policjantem? Trzeba pokazywać piękno powołania kapłańskiego, powołania, które owocuje później kształtowaniem arystokracji ducha.

Tym bardziej że w naszej historii mamy wielkie bogactwo przykładów wspaniałych księży, męczenników, bohaterów narodowych.

– Ale media tego prawie nie pokazują. W dużej mierze tzw. media narodowe uprawiają miękkie ateizowanie. Pokażą Mszę św. z Papieżem, Pasterkę, ale to nie jest pokazywanie ducha katolickiego Narodu. Jeżeli widziałbym repolonizację mediów, to właśnie w obszarze odzyskania polskiego ducha, od Mieszka I do św. Jana Pawła II, naszych wielkich bohaterów, pokazania ich ducha, wiary, intelektu, osobowości. Dziś tego są ilości śladowe. Poza tym media niby narodowe często pokazują tanią i płytką, nędzną rozrywkę. A przecież wszystko ma budować, nawet zabawa. Piękno pociąga. Można stracić rzeczy materialne, ale jeżeli jest właściwy duch, to wszystko się odbuduje.

Nie odzyskaliśmy rynku mediów, zdecydowana większość gazet i czasopism znajduje się w rękach obcych koncernów. Im nie zależy na odbudowie polskiego ducha, polskiego myślenia.

– To jest dramat. Mówimy dużo o patriotyzmie, ale potrzeba też dobrej reformy edukacji. Kogo chcemy wychować? Mówię wprost: w wyborach za cztery lata partii lewicowych, którym jest obojętna Ojczyzna i piękna Polska, będzie jeszcze więcej. Jak wyglądają uniwersytety, szkoły? Przecież tam w dużej mierze jest ukryty marksizm, nihilizm. Już teraz widać, na co sobie pozwalają niektórzy dyrektorzy i nauczyciele, rektorzy uniwersytetów. Rewolucja zbiera potężne owoce we wszystkich krajach tzw. Zachodu.

Dlaczego katolicy wciąż są za mało aktywni w mediach?

– Jeżeli sami nie tworzą mediów, mogą wchodzić w internet i dawać świadectwo. Polecam dwa filmy zrobione przez absolwentów WSKSiM: „Zmierzch. Ofensywa ideologii gender” i „Gender – tęczowa rewolucja”. Pokazała je Telewizja Trwam, teraz można obejrzeć je w sieci i puścić dalej. Wykorzystujemy możliwości, jakie daje nowoczesna technologia.

 

 

Jaką ma Ojciec wizję przyszłości mediów w Polsce?

– Wszystko powinno być dobre. Nie wolno być obojętnym, dobrzy ludzie muszą być aktywni, głosić prawdę. Potrzebna jest modlitwa i czyn. Zło jest brakiem dobra, dlatego nie można zaniedbywać siania Ewangelii i dobra, ale dobra z Panem Bogiem, nie laickiego. Mamy odnowić oblicze ziemi, a Duch Święty nam podpowie, co robić.

Dziękuję za rozmowę.

Małgorzata Rutkowska, „Nasz Dziennik”

drukuj