fot. sxc.hu

Największe od dekady zwolnienia pracowników

W 2013 roku w urzędach pracy zarejestrowało się ok. 160 tys. osób, które straciły pracę w wyniku upadłości, likwidacji albo reorganizacji zakładu pracy. To najgorszy wynik od 12 lat informują media. Z danych GUS wynika, że zwolnienia dotknęły osób w różnych branżach.

O 42 tys. zmniejszono zatrudnienie w sektorze budownictwa.  8 tys. osób straciło pracę w branży energetycznej, firmach produkujących komputery, wyroby elektroniczne i optyczne 5 tys., w przemyśle spożywczym 4 tys. a w hutnictwie 2 tys.

Najwięcej zwolnień grupowych miało miejsce w województwach mazowieckim i śląskim – to regiony o generalnie największych liczbach: ludności i bezrobotnych.

Prof. Artur Śliwiński, ekonomista zwraca uwagę na pewien zwrot GUS w przedstawianiu danych dot. bezrobocia. Urząd zaczął pokazywać aspekty tego zjawiska, które poprzednio było niedostrzegane.

Wskaźniki GUS-u są od kilku lat potężną fikcją. To nie są wskaźniki opracowane prawidłowo. Nie są nawet tworzone zgodnie ze standardami międzynarodowymi. Tu są pewne dość duże uchybienia, które jak zresztą przypuszczam były świadomie robione po to, ażeby pomniejszyć skalę i oczywiście reakcje społeczne bezrobocie – wyjaśnia profesor.

Ekspert odnosząc się szczegółowo do tych danych stwierdził, że rząd prowadzi politykę gospodarczą ze szczególną troską nie o obywateli, ale kapitał finansowy.

Rząd nie popełnia błędów, on ma po prostu inną koncepcję prowadzenia polityki gospodarczej, w której widocznie interes społeczeństwa i ludzi pracy – bo tak te z mnożna mówić – oraz interesy gospodarstw domowych, rodzin są drugorzędne. Rząd po prostu nie reprezentuje społeczeństwa – reprezentuje jedynie interes kapitału finansowego, który daje pożyczki a rząd je spłaca z funduszu, który uzyskuje w postaci podatków. Jest to jak gdyby takie wyjaśnienie, że rząd pracuje w trochę innym kierunku niż my możemy oczekiwać. Trudno mówić, że to jest jakiś błąd – tłumaczy prof. Artur Śliwiński.

 

RIRM

 

drukuj