Polacy pracują bez umowy i ubezpieczenia

Blisko milion osób w Polsce pracuje bez umowy, bez praw i ubezpieczenianapisał jeden z dzienników powołując się na raport eksperta Uniwersytetu Jagiellońskiego „Bilans kapitału ludzkiego”.

Według dokumentu, w ciągu pięciu lat szara strefa zmniejszyła się o ponad 200 tys. osób. Jedną z przyczyn był kryzys, przez który gospodarstwa domowe mniej inwestowały np. w remonty. To właśnie wśród robotników budowalnych dominuje praca na czarno.

Takich pracowników może być ponad pół miliona. Poza oficjalną gospodarką, działa też ok. 170 tys. usługodawców.

Europoseł Zbigniew Kuźmiuk, doktor nauk ekonomicznych, powiedział że, aby zmniejszyć szarą strefę, należy obniżyć koszty pracy i wzmocnić służby kontroli rynku pracy. Dodał, że w szarej strefie, według niektórych szacunków, powstaje nawet 20 proc. PKB.

– 1 proc. PKB to 17 mld złotych. Mamy więc do czynienia z wytwarzaniem dobrych usług na poziomie, których wartość opiewa na 200 mld zł. Są to olbrzymie wartości. Przy tym wytwarzaniu rzeczywiście pracują ludzie, którzy nie mają żadnych umów o pracę. Po pierwsze wynika to z faktu, że mamy bardzo duże, obciążające zatrudnienie – mam tu przede wszystkim na myśli składki ZUS. Po drugie, że mamy do czynienia z dyktatem pracodawców. W sytuacji dwumilionowego bezrobocia, rzeczywiście do każdego pracodawcy stoi kolejka chętnych pracowników. W tej sytuacji pracodawca jest – że tak powiem – panem życia i śmierci takiego człowieka – powiedział Zbigniew Kuźmiuk.

Największa szara strefa występuje na Podlasiu – tam bez umowy pracuje, co dziesiąta osoba, na Lubelszczyźnie – co szesnasta. Średnio w Polsce umowy nie ma jeden na 25 pracowników.

Z kolei z danych Komisji Europejskiej wynika, że największe szare strefy są na Łotwie, w Holandii i Estonii. Polska należy do krajów ze średnim wskaźnikiem.

RIRM

 

drukuj