fot. PAP/Marcin Obara

Min. Z. Ziobro: Wydaje się, że Ursula von der Leyen działa w złej wierze

Traktaty w sposób jednoznaczny przesądzają, że Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej nie jest kompetentny do tego, żeby oceniać mechanizm praworządności. Propozycja szefowej KE Ursuli von der Leyen jest demagogiczna, wydaje się, że działa ona w złej wierze – ocenił minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro.

Szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen powiedziała w Parlamencie Europejskim, że państwa, które mają wątpliwości ws. mechanizmu praworządności, mogą zgłosić zastrzeżenia do Trybunału Sprawiedliwości UE.

„To jest miejsce, w którym normalnie dochodzi do wyjaśnienia kwestii prawnych” – zaznaczyła.

Pytany na konferencji prasowej, czy jest możliwość, by taka droga została wykorzystana, szef Ministerstwa Sprawiedliwości Zbigniew Ziobro odparł, że „dziwi się pani przewodniczącej, że nie zna traktatów regulujących działanie Komisji Europejskiej”.

„Te traktaty (…) w sposób jednoznaczny przesądzają, że TSUE nie jest kompetentny do tego, żeby oceniać mechanizmy praworządności. W związku z tym to jest zastanawiające, skąd ta demagogiczna propozycja pani Ursuli von der Leyen. Zdaje się, że to jest dowód na to, że działa w złej wierze” – ocenił Zbigniew Ziobro.

Jego zdaniem, szefowa KE „chce forsować rozwiązania, o których wie, że są bezprawiem”. Jak mówił, prowadziłoby to do tego, że proponowane już „bezprawie” byłoby badane „kolejnym bezprawiem, które miałoby służyć jego uwiarygodnieniu”.

Zbigniew Ziobro wyraził też przekonanie, że Ursula von der Leyen jako „przedstawicielka narodu niemieckiego” powinna w sposób szczególny „zwracać uwagę na zgodność działania z literą prawą”.

„Historia nie tak odległa pokazuje, że ci, którzy łamali prawo kiedyś – też działając w ramach mechanizmów demokratycznych – doprowadzili do konsekwencji, które Europa pamięta do dzisiaj bardzo boleśnie” – powiedział.

Szef Ministerstwa Sprawiedliwości życzył przy tym szefowej KE „uważnej lektury traktatów europejskich” oraz szacunku dla tych traktatów.

„Ci, którzy chcą dzisiaj forsować rozwiązania, które są sprzeczne z traktatami europejskimi, są tak naprawdę agresorami wobec Unii Europejskiej i dopuszczaj się na nią zamachu” – ocenił.

Państwa członkowskie UE nie osiągnęły w ubiegły poniedziałek jednomyślności ws. wieloletniego budżetu UE i decyzji ws. funduszu odbudowy. Polska i Węgry zgłosiły zastrzeżenia w związku z rozporządzeniem dotyczącym powiązania środków unijnych z tzw. praworządnością. Rozporządzenie przyjęto większością kwalifikowaną państw członkowskich.

Obecne negocjacje prowadzi prezydencja niemiecka. Kanclerz Angela Merkel po czwartkowym wideoszczycie UE powiedziała, że trzeba kontynuować rozmowy z Węgrami i Polską.

„Istnieje konsensus w sprawie budżetu UE, ale nie w sprawie mechanizmu praworządności” – podkreśliła Angela Merkel.

Obiecała, że Niemcy, które obecnie sprawują prezydencję w UE, zbadają wszystkie możliwe opcje.

Premier Mateusz Morawiecki zapowiedział wcześniej, że Polska na pewno skorzysta z prawa do sprzeciwu, jeśli nie będzie satysfakcjonującego Warszawę porozumienia w sprawie powiązania kwestii praworządności z budżetem UE. Premier Węgier Viktor Orban skierował list do niemieckiej prezydencji i szefów unijnych instytucji, w którym zagroził zawetowaniem budżetu UE i funduszu odbudowy, jeśli wypłata środków będzie powiązana z kwestią praworządności.

PAP

drukuj