fot. Tomasz Strąg

Min. Szyszko po posiedzeniu TSUE: doszło do pewnego nieporozumienia

Tu doszło do pewnego nieporozumienia, ja bym powiedział bardzo dziwnego – ocenił w poniedziałek minister środowiska Jan Szyszko po posiedzeniu Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w Luksemburgu poświęconym postanowieniu o zakazie wycinki w Puszczy Białowieskiej.

Na posiedzeniu Komisja Europejska wystąpiła do Trybunału Sprawiedliwości o nałożenie kar okresowych na Polskę za niewypełnienie postanowienia ws. wstrzymania wycinki w Puszczy Białowieskiej. Przedstawiciel polskiego rządu uznał wniosek za bezprzedmiotowy.

„Nie ulega wątpliwości, że jesteśmy krajem, który wie, na czym polega Natura 2000 i w jaki sposób nią zarządzać, również na terenie Puszczy Białowieskiej” – powiedział minister Szyszko.

Zaznaczył, że polska strona zaprezentowała swoje stanowisko, że „Polska jest liderem w zakresie ochrony bioróżnorodności”.

„Zostaliśmy pozwani przez Trybunał Sprawiedliwości z postanowieniem, by natychmiast wstrzymać działalność związaną z działalnością czynienia środków ochrony przewidzianych w planie zadań ochronnych dla Puszczy Białowieskiej z wyjątkiem działań związanych z bezpieczeństwem publicznym. I myśmy takie działania prowadzili i prowadzimy” – powiedział prof. Jan Szyszko.

„Tu doszło do pewnego, powiedziałbym, nieporozumienia, ja bym powiedział dziwnego bardzo mocno. A z tego powodu, że sama KE chciała doprecyzować, co to jest bezpieczeństwo publiczne. Dlatego że być może są rozbieżności między nami a Komisją Europejską, natomiast wiceprzewodniczący Trybunału zasugerował od razu, by poszerzyć wniosek o uzasadnienie i skierowanie jakby sugestii do Trybunału Sprawiedliwości o wymierzenie pewnych kar związanych z brakiem realizacji postanowienia” – dodał minister środowiska.

„Jeszcze nie widziałem takiej sytuacji, by sam sugerował temu, który pozywa Polskę, by nie tylko doprecyzował, ale też i zaostrzył swoje żądania” – powiedział minister.

Poinformował, że KE będzie mieć cztery dni na „umotywowanie swojego żądania”, a strona polska – cztery dni na odpowiedź.

PAP/RIRM

drukuj