fot. pixabay.com

M. Przeworska o ASF: Mniej dzika, to mniej wirusa, ale takiej woli politycznej nie ma. Minister określa łowiectwo „krwawą zabawą”

Polscy rolnicy w dalszym ciągu zmagają się z Afrykańskim Pomorem Świń (ASF). Tylko w tym tygodniu potwierdzono dwa nowe ogniska choroby. Pojawiły się one w województwie zachodniopomorskim, w miejscowości Grabowo i Rożnowo Nowogardzkie. Od początku bieżącego roku na terenie całego kraju odnotowano łącznie 42 ogniska ASF, z czego większość dotyczyła województwa wielkopolskiego.

Dyrektor Instytutu Gospodarki Rolnej, Monika Przeworska, uspokajała na antenie Radia Maryja, że sezon rozprzestrzeniania się wirusa powoli dobiega końca. Wskazała jednak, że bez odstrzału dzików, w kolejnych latach będzie pojawiać się jeszcze więcej ognisk chorobowych.

Minister, który pełni nadzór nad łowiectwem, potrafi publicznie nazywać to, co robią ci ludzie, czyli troska o nasze dobro wspólne, jakimi są populacje dziko żyjące, krwawą zabawą. To pokazuje, że tu nie ma woli pójścia w  stronę, o którą od dawna proszą rolnicy, czyli depopulacji, by dzika było po prostu w lasach mniej, bo mniej dzika, to mniej wirusa w środowisku. Okazuje się, że takiej wolni nie ma i nie będzie – wyjaśnił Monika Przeworska.

ASF to zakaźna choroba wirusowa świń domowych i dzików. Zakażenie przebiega powoli i obejmuje znaczny odsetek zwierząt w stadzie. Śmiertelność sięga nawet 100 procent. W gospodarstwie, w którym wykryto wirusa, świnie są zabijane, a następnie utylizowane. Miejsce hodowli podlega dezynfekcji.

Całą rozmowę z Moniką Przeworską na antenie Radia Maryja można odsłuchać [tutaj].

RIRM

drukuj