Fot. PAP/Mateusz Marek

M. Lewandowski: Nie ma żadnych podstaw traktatowych, żeby w ten sposób traktować polskie firmy, polską energetykę i naruszać naszą suwerenność energetyczną

Polski protest w Luksemburgu to wyraz sprzeciwu wobec bezprawnego wyroku TSUE nakazującego zamknięcie kopalni Turów. Jednak – jak zaznaczył Marek Lewandowski, rzecznik NSZZ „Solidarność” – jest to także sygnał dla polskiego rządu.

Manifestacja m.in. górniczych związkowców rozpoczęła się przed budynkiem TSUE i przeniesie się też przed czeską ambasadę. Służby ochraniające unijny Trybunał nie pozwoliły na przekazanie petycji oraz przygotowanej przez związki decyzji, by zamiast zamykać Turów, zamknąć TSUE.

Marek Lewandowski, rzecznik NSZZ „Solidarność”, uzasadnia, dlaczego zorganizowano protest. Podkreślił, że rozwój tej sytuacji w dużej mierze zależy też od działań polskiego rządu.

– Nie ma żadnych podstaw traktatowych, żeby w ten sposób traktować polskie firmy, polską energetykę i naruszać naszą suwerenność energetyczną. Chcemy pokazać to tam na miejscu. Drugim niezwykle ważnym celem jest danie sygnału naszym rządzącym, że nie ma tolerancji dla dalszego cofania się przed żądaniami Brukseli dotyczącymi naszej energetyki. Zero wygaszania węgla, zero tego rodzaju transformacji energetycznej, z którą mamy do czynienia obecnie, bo w przeciwnym razie pojedziemy nie do Brukseli, a do Warszawy, by walczyć o miejsca pracy i polską suwerenność – zapowiedział rzecznik NSZZ „Solidarność”.

To Czechy w maju br. zawnioskowały do TSUE, by nakazał natychmiastowe wstrzymanie wydobycia węgla w kopalni Turów, a Trybunał przychylił się do tego. Jednak polski rząd nie zgodził się na zamknięcie kopalni, a w konsekwencji także elektrowni i rozpoczął rozmowy ze stroną czeską – na razie bez porozumienia.

TSUE w międzyczasie nakazał Polsce płacić 500 tys. euro dziennie za niewdrożenie środków tymczasowych i niezaprzestanie wydobycia węgla w Turowie.

RIRM

drukuj