fot. PAP

Warszawa: zakończył się protest sadowników

Ponad 1000 sadowników protestowało w Warszawie domagając się większego wsparcia rządu po wprowadzeniu przez Rosję embarga m.in. na polskie jabłka.

Dziś, także w tej sprawie, manifestowali mieszkańcy Annopola w woj. lubelskim.

Straty, jakie ponoszą sadownicy w związku z rosyjskim embargiem,  są ogromne.  Wielu z nich jest na skraju bankructwa.

Nasza sytuacja jest coraz gorsza. Ceny powodują, że nie ma żadnej opłacalności, a produkcja mija się z celem. Mamy dużo jabłek dobrej jakości, ale niestety nie ma możliwości ich sprzedania. Każdy pracuje, by mieć źródło utrzymania dla rodziny, ale niestety nie jest to takie proste. Sytuacja polityczna doprowadza do tego, że ta nasza praca traci sens – komentował jeden z protestujących.

Rząd przyjął rozporządzenie, które przewiduje, że producenci cebuli, kapusty i jabłek dostaną jednorazową pomoc w związku ze spadkiem cen skupu tych produktów. Wsparcie zostanie udzielone w ramach pomocy de minimis.

Producenci cebuli i kapusty mogą liczyć na 450 zł na 1 ha powierzchni tych upraw, a 800 zł dostaną producenci jabłek na 1 ha powierzchni owocujących w tym roku sadów jabłoniowych.

Tomasz Solis, wiceprezes Sadowników RP, podkreśla, że przy wysokich  kosztach produkcji propozycja ta jest niepoważna.

Są jakieś tam pieniądze, które miałyby do nas dotrzeć, ale nie załatwiają sprawy w ten sposób, że zdejmują nadwyżkę rynkową  i stabilizują ten rynek na kolejne lata. Nie jest to więc do końca to, czego oczekujemy. Uważamy, że nie przyniesie to na pewno odpowiedniego efektu – takiego, jakiego byśmy oczekiwali. Nasze działania najprawdopodobniej nie skończą się na tym, co nastąpiło dzisiaj i nastąpi w najbliższym czasie – podkreśla Tomasz Solis.

Rosyjskie embargo na polskie jabłka obowiązuje od 1 sierpnia. Sankcje mają związek z kryzysem ukraińskim i wcześniejszymi restrykcjami nałożonymi przez UE na Rosję.

 

 

RIRM/TV Trwam News

drukuj