M. Błaszczak: Opozycja walczy z rządem używając ulicy i zagranicy

Opozycja walczy z legalnie wybranym rządem ulicą i zagranicą – powiedział minister spraw wewnętrznych i administracji Mariusz Błaszczak. Szef resortu w „Polskim punkcie widzenia” na antenie TV Trwam odniósł się do akcji KOD-u oraz działań Polski ws. zwalczania kryzysu migracyjnego.

Od 2010 roku środowiska niepodległościowe organizują 11 listopada Marsz Niepodległości w Warszawie. Kilka dni temu tzw. Komitet Obrony Demokracji zapowiedział, że w tym roku także chce manifestować i uczcić niepodległość państwa polskiego w stolicy.

Minister spraw wewnętrznych i administracji dostrzega zagrożenie dla bezpieczeństwa tego dnia w Warszawie.

– Dostrzegam takie zagrożenie. Uważam, że to, co wydarzyło się w Gdańsku na pogrzebie Inki i Zagończyka było prowokacją KOD-u. Faktem jest, iż na marszach KOD-u spada frekwencja; teraz słyszymy agresywne zapowiedzi osób, które są związane z tym środowiskiem. To wszystko łączy się w jedną całość – oni zmierzają do zamieszek. Dlaczego marsz KOD-u może zostać w ten sposób wykorzystany? Totalna opozycja mówi, że z rządem (legalnym rządem, który powstał w efekcie wolnych wyborów w Polsce w październiku ubiegłego roku) będą walczyć ulicą i zagranicą – zwrócił uwagę Mariusz Błaszczak.

Minister w rozmowie z red. Dariuszem Pogorzelskim wyjaśnił, jak uczestnicy KOD-u mogą użyć swoją manifestację do walki z wizerunkiem Polski.

– O co chodzi z zagranicą? Chodzi o to, żeby później pokazać takie „obrazki”- zepsuć opinię Polski na arenie międzynarodowej. Wtedy nikt nie będzie wiedział, kto był agresorem, a kto ofiarą. Chodzi o uderzenie w legalny polski rząd poprzez zagranicę – powiedział Mariusz Błaszczak.

Gość TV Trwam zapewnił, że zwiększy ilość służb porządkowych 11 listopada w stolicy w celu podniesienia bezpieczeństwa obywateli. Dodał jednak, że prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz jest w tej kwestii istotnym elementem pod względem prawnym, który może spowodować albo zagrożenie, albo złagodzenie napięć społecznych.

– Policja będzie przygotowana, żeby zapewnić bezpieczeństwo. Jest jednak jeszcze jeden element. W myśl ustawy o zgromadzeniach prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz odgrywa bardzo ważną rolę. Jeżeli przez wszystkich manifestujących byłaby wyznaczona ta sama trasa, to wtedy rolą prezydenta Warszawy jest doprowadzenie do uzgodnień. Pamiętajmy, że Hanna Gronkiewicz-Waltz nadal jest wiceprzewodniczącą Platformy (mimo afery reprywatyzacyjnej, mafii prawniczo-urzędniczej, która doprowadziła do gigantycznego złodziejstwa w Warszawie) i angażuje się w protesty KOD-u, a więc w tej sytuacji nie jest bezstronna – zaznaczył minister spraw wewnętrznych i administracji.

Szef resortu ocenił, że obecnie Hanna Gronkiewicz-Waltz nie zmierza w kierunku zażegnania istniejących konfliktów społecznych.

– Napięcia wcale nie są łagodzone. List, który do mnie wysłała pani prezydent stolicy mówiący o rzekomej ksenofobii w Warszawie – pokazuje, jaki panuje nastrój w urzędzie miasta stołecznego Warszawy (…). Są zbierane podpisy, radni PiS-u zagłosują za referendum ws. odwołania Hanny Gronkiewicz-Waltz ze stanowiska prezydenta Warszawy, ale proszę pamiętać o politycznej „klice”, która znajduje się w stolicy. Wcześniej było już jedno referendum – przeważyła „klika” SLD, która opowiedziała się za Hanną Gronkiewicz-Waltz. Za co? Za stanowiska. To jest jeden układ władzy, który drwi sobie z przyzwoitości – wskazał gość „Polskiego punktu widzenia”.

Mariusz Błaszczak omówił także kwestię zamieszek, które pojawiły się podczas Marszu Niepodległości kilka lat temu, a są badane przez prokuraturę.

W 2013 roku przed ambasadą rosyjską została podpalona budka strażnicza, co wywołało napięcie w stosunkach polsko-rosyjskich. O ten czyn oskarżano uczestników marszu, natomiast w tej chwili sprawa jest w prokuraturze w celu ustalenia czy była to prowokacja policyjna.

– Na „taśmach prawdy” szef CBA Paweł Wojtunik podczas rozmowy z wicepremier Elżbietą Bieńkowską mówi, że to była prowokacja, która została dokonana na potrzeby ówczesnej władzy. Dowodów w tej sprawie poszukuje prokuratura. Mam nadzieję, że postępowanie zakończy się przedstawieniem zarzutów wobec tych, którzy do tego doprowadzili. Policja współpracuje z prokuraturą – akcentował minister.

Mariusz Błaszczak w programie telewizyjnym zwrócił również uwagę na zaangażowanie Polski w sprawę trwającego kryzysu migracyjnego w Europie.

– Odbudowaliśmy solidarność w Grupie Wyszehradzkiej złamaną przez koalicję PO-PSL (która zgodziła się na przyjęcie do Polski tysięcy muzułmańskich emigrantów z północnej Afryki i Bliskiego Wschodu). Nasza propozycja dotyczyła tego, żeby pomagać prawdziwym uchodźcom, tam na miejscu oraz uszczelniać granice zewnętrzne UE tak, by nie mogły przekraczać ich fale migracji. Polscy strażnicy są dziś na granicy bułgarsko-tureckiej na prośbę rządu bułgarskiego, na granicy macedońsko-greckiej na prośbę rządu macedońskiego, a także na granicy węgiersko-serbskiej na prośbę rządu węgierskiego – podkreślił minister spraw wewnętrznych i administracji.

Minister zaznaczył, że w kryzysie migracyjnym Polska przede wszystkim strzeże własnych granic.

Mariusz Błaszczak wskazał, że kilka tygodni temu wystąpiła próba otworzenia nowego szlaku napływu muzułmańskich emigrantów do Europy poprzez Polskę, jednak polscy strażnicy graniczni na to nie pozwolili.

Cały program „Polski punkt widzenia” można zobaczyć [tutaj].

RIRM

drukuj