M. Banaś: Były e-maile o bombach w NIK i samobójstwie mojego syna

„Dwa dni temu dostaliśmy e-maila, że jest bomba podłożona w naszych budynkach i ośmiu delegaturach, a dziś z kolei był e-mail, że rzekomo mój syn Jakub ma popełnić samobójstwo, więc policja pojawiła się u mojej rodziny w Krakowie i u syna” – powiedział Marian Banaś, prezes NIK, dodając, by sprawę skomentowali sami dziennikarze.

Po zakończeniu konferencji w siedzibie Najwyższej Izby Kontroli dotyczącej prezentacji raportu Izby w sprawie wyborów prezydenckich w trybie korespondencyjnym szef Najwyższej Izby Kontroli wygłosił krótkie oświadczenie. Przekazał informację o e-mailach, które przychodziły do Izby z informacją o podłożonej bombie w budynkach NIK. Potwierdził też, że w dziś przyszedł e-mail z informacją o rzekomej próbie samobójczej jego syna  Jakuba.

„Tak się dziwnie składa, że dwa dni temu dostaliśmy e-maila, że w naszych budynkach i ośmiu delegaturach jest podłożona bomba, a dziś z kolei był e-mail, że rzekomo mój syn Jakub ma popełnić samobójstwo, więc policja pojawiła się u mojej rodziny w Krakowie i u syna. O komentarz poproszę Was już samych” – powiedział Marian Banaś.

„Byliśmy nie w domu, a pod domem pana Banasia. Rozmawialiśmy z członkiem rodziny. Zgłoszenie nie zostało potwierdzone” – powiedział mł. insp. Sebastian Gleń, rzecznik małopolskiej policji.

Ze względu na to, że zgłoszenie dotyczy osoby prywatnej, a nie publicznej policja nie informowała, czego dotyczyło.

O interwencji policji informował Dariusz Rosati.

„Policja u Mariana Banasia o 6.00 rano, jakoby sprawdzając, czy syn nie popełnił samobójstwa” – napisał na Twitterze Dariusz Rosati.

Śledczy od niemal półtora roku prowadzą śledztwo dotyczące m.in. podejrzeń nieprawidłowości w oświadczeniach majątkowych i deklaracjach podatkowych Mariana Banasia. Agenci CBA w związku ze sprawą przeszukali m.in. dom syna szefa NIK. On sam działania CBA łączy z publikacją wyników kontroli dotyczącej tzw. wyborów kopertowych.

O sprawie majątku Mariana Banasia zrobiło się głośno we wrześniu 2019 r., kiedy to w „Superwizjerze” TVN podano informację o tym, że wpisał on do oświadczenia majątkowego m.in. kamienicę w Krakowie, gdzie mieścił się pensjonat oferujący pokoje na godziny, i że wynajem kamienicy o powierzchni 400 m2 i dwóch mniejszych, miał przynosić rocznie 65,7 tys. zł dochodu. Według „Superwizjera” Marian Banaś zaniżył w oświadczeniach dochody z wynajmu kamienicy w Krakowie. Mowa była także o powiązaniach ze stręczycielami. W przesłanym wówczas mediom oświadczeniu Marian Banaś napisał, że nie zarządzał pokazanym w programie hotelem, obecnie nie jest właścicielem tej nieruchomości.

W grudniu 2019 r. Prokuratura Regionalna w Białymstoku wszczęła śledztwo dotyczące m.in. podejrzeń nieprawidłowości w oświadczeniach majątkowych i deklaracjach podatkowych Mariana Banasia. Poinformowała też, że funkcjonariusze CBA w związku ze śledztwem prowadzą przeszukania w wytypowanym miejscach. O takie czynności wnioskowało do prokuratury CBA. Pod koniec kwietnia agenci Centralnego Biura Antykorupcyjnego weszli do podwarszawskiego domu syna szefa NIK.

Sam Marian Banaś, odnosząc się do akcji CBA, wskazał, że działania Biura wobec jego syna „nie mogą być rozpatrywane bez kontekstu, jakim jest opublikowanie wczoraj przez media wyników kontroli dotyczącej organizacji wyborów korespondencyjnych na urząd prezydenta RP”. Śledztwo dotyczące m.in. podejrzeń o złożenie fałszywych oświadczeń o stanie majątku Mariana Banasia cały czas prowadzone jest „w sprawie”. Jak dotąd nikomu nie postawiono zarzutów.

PAP

drukuj