fot. PAP/Mateusz Marek

M. Banaś: CBA weszło do biura księgowego firmy mojego syna

We wtorek Komisja Regulaminowa usiłowała zająć się uchyleniem immunitetu prezesa Najwyższej Izby Kontroli. W środę CBA z roboczą wizytą w biurze księgowym firmy mojego syna – napisał w mediach społecznościowych Marian Banaś, szef NIK.

„Wczoraj Komisja Regulaminowa usiłowała zająć się uchyleniem immunitetu Mariana Banasia. Moi pełnomocnicy skutecznie wskazywali na braki dowodowe. Dziś CBA z roboczą wizytą w biurze księgowym firmy mojego syna. Centralne Biuro AntyBanasiowe w akcji” – czytamy we wpisie opublikowanym na Twitterze w środę przez Mariana Banasia, szefa NIK.

Pod koniec lipca syn Mariana Banasia został zatrzymany na lotnisku Kraków Balice, gdy wracał wraz z żoną z urlopu, a zatrzymania dokonali funkcjonariusze CBA. Samo CBA poinformowało o zatrzymaniu dyrektora Izby Skarbowej w Krakowie Tadeusza G. oraz społecznego doradcy prezesa NIK Jakuba Banasia. Prokuratura Regionalna w Białymstoku postawiła zarzuty Jakubowi Banasiowi i jego żonie Agnieszce, a także Tadeuszowi G.

We wtorek odbyło się posiedzenie sejmowej Komisji Regulaminowej, Spraw Poselskich i Immunitetowych, która ma rozpatrzeć wniosek prokuratury o wyrażenie zgody przez Sejm na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej szefa NIK Mariana Banasia. Posiedzenie zostało przerwane; będzie ono kontynuowane, gdy komisja otrzyma dostęp do akt sprawy. Wniosek o zwrócenie się do prokuratury o udostępnienie akt śledztwa prowadzonego wobec Banasia został przegłosowany jednogłośnie.

Również pod koniec lipca Prokuratura Krajowa poinformowała, że Prokurator Generalny wystąpił do marszałek Sejmu z wnioskiem o uchylenie immunitetu prezesowi NIK. Wśród kilkunastu zarzutów, które prokuratura zamierza postawić Banasiowi, jest podanie nieprawdy w oświadczeniach majątkowych i deklaracjach podatkowych. Zdaniem prokuratorów, Banaś miał zaniżyć w deklaracjach podatkowych za lata 2015-2020 przychody z dzierżawy kamienicy w Krakowie. Według prokuratury, naraziło to Skarb Państwa na stratę ponad 50 tys. zł z należnego podatku dochodowego.

PAP

drukuj