fot. Tomasz Strąg

Ks. kard. G. L. Muller dla „ND”: Katolicy muszą odrzucić strach przed ideologiami i debatować z głosem rozsądku oraz miłością

Motywy zniesławienia Kościoła słowem i czynem mają swoje korzenie w negowaniu Boga. Konsekwencją tego jest pogarda dla ludzi stworzonych na obraz i podobieństwo Boże. Katolicy muszą odrzucić strach przed kapitalistyczno-socjalistycznymi ideologami, które chcą nas zniesławić i uciszyć. Muszą ponownie się gromadzić i uczestniczyć w debacie z głosem rozsądku i miłością – powiedział w rozmowie z „Naszym Dziennikiem JEm. ks. kard. Gerhard L. Muller, prefekt Kongregacji Nauki Wiary w latach 2012-2017.

***

„Nasz Dziennik”: Wyznająca ideę humanizmu Europa pogrąża się w fali przemocy i agresji, co widać na przykład we Francji. W Polsce bojówki aborcyjne atakują kościoły. Czy nie jest tak, że idee podzielane przez  zachodnią elitę prowadzą do ślepego zaułka wewnętrznych sprzeczności?

Ks. kard. Gerhard L. Muller: Bez Boga, który w swoim Synu Jezusie Chrystusie przyjął nasze człowieczeństwo, wybawił nas z grzechów i obdarzył łaską, nie ma w Europie humanizmu godnego tego imienia. Najwyraźniej wielu poprzez hitleryzm i stalinizm nie nauczyło się niczego z „Humanizmu ateistycznego” autorstwa ks. kard. Henriego de Lubaca. Powołują się na stwierdzenie Nietzschego: „Bóg umarł” oraz hasło „Religia jest opium ludu i dla ludu”, które Marks i Lenin roznieśli po świecie i wydali miliony chrześcijan na śmierć i przymusową pracę na Syberii. Brutalna przemoc wobec księży, sióstr zakonnych i wiernych świeckich, niszczenie kościołów oraz bezczeszczenie wizerunków Chrystusa i świętych jest tradycją antykościelnego „sekularyzmu” we Francji od czasów wielkiego teroru jakobinów z 1792 roku. Hashtag potężnego medium może wzywać do mordowania hiszpańskich księży i nie jest kwalifikowany jako mowa nienawiści. Przemoc polskich ochrzczonych katolików wobec własnego Kościoła katolickiego, od którego otrzymali zbawczą wiarę w Jezusa Chrystusa, jest niczym innym, jak ślepą nienawiścią do samego siebie. Pozwalają się oni uczynić zdrajcami własnego narodu nawet za zagraniczne pieniądze, z których finansowane jest samozniszczenie. Powiedziano mi, że znawcom historii przypomina to o beneficjentach rozbiorów Polski, którzy zostali dobrze opłaceni przez carycę Katarzynę II za zdradę własnego narodu.

„ND”: W mijającym roku Kościół był wielokrotnie sadzany na ławie oskarżonych przez liberalny establishment, który pod sąd stawia de facto Pana Boga. Co jest stawką tej walki, którą ze szczególnym natężeniem obserwujemy w Europie?

Ks. kard. G. L. Muller: Wierzymy, że Kościół – wspólnota uczniów Chrystusa, którą On sam założył – jest święty dzięki łasce Bożej. Ale wyznajemy również, że my, ludzie, jesteśmy grzesznikami i potrzebujemy Bożego przebaczenia oraz pojednania z naszymi braćmi i siostrami. Nie ma jednakże żadnej zbiorowej winy. Jeśli sługa Kościoła jako osoba indywidualna zrobił coś złego, to musi, jak każda inna osoba, osobiście przyjąć na siebie odpowiedzialność moralną i prawną. Jednakże grupa społeczna, do której należą oskarżeni lub skazani, nie może być uznana za winną jako taka i jako całość. To właśnie postawa komunistyczna i ideologiczna nie uznaje godności poszczególnych osób. Motywy zniesławienia Kościoła słowem i czynem mają swoje korzenie w negowaniu Boga. Konsekwencją tego jest pogarda dla ludzi stworzonych na obraz i podobieństwo Boże. Obecnie chrześcijanie, zwłaszcza katolicy, muszą znosić w Europie najgorsze mowy nienawiści. Są oni ofiarami chrystofobii na kontynencie, który nienawidzi własnej tożsamości w tradycji chrześcijańskiej.

„ND”: Wśród osób atakowanych tymi oskarżeniami jest św. Papież Jan Paweł II.

Ks. kard. G. L. Muller: Po pierwsze, muszę stwierdzić, że nie ma obiektywnych powodów tych oskarżeń. Raport McCarricka z Watykańskiego Sekretariatu Stanu pokazuje jedynie, że McCarrick podstępnie okłamywał Papieża. Żadna rozsądna osoba nie pomyślałaby o uznaniu samego Jezusa za winnego zdrady Judasza tylko dlatego, że wszechwiedzący Pan sam uczynił Judasza apostołem. Różnica polega na tym, że Jezus przewidział zdradę. To jest różnica w stosunku do każdego papieża i biskupa, który jako człowiek nigdy nie może zajrzeć w serce człowieka. W każdym razie każdy z nich jest odpowiedzialny za swoje własne czyny ze względu na swoją wolność, którą dostał od Boga. Nikt nie może zrzucić winy za swoją zdradę i kłamstwa na innych ludzi, a nawet na Boga, tak jak na początku dziejów Adam winił Ewę za swoje nieposłuszeństwo, a ona z kolei chciała zrzucić winę na węża.

„ND”: W związku z pandemią koronawirusa w niektórych krajach europejskich Kościół poddał się naprawdę drakońskim ograniczeniom. Czy nie jest to zbyt daleko idąca zależność wspólnoty wierzących od władzy świeckiej?

Ks. kard. G. L. Muller: Zgodnie z nauką katolicką o państwie uznajemy autorytet prawowitego rządu i akceptujemy środki, które muszą być podjęte w celu ochrony przed takimi zagrożeniami, jak obecna epidemia. Żadna władza cywilna nie ma jednak prawa i władzy, by zakazać zgromadzeń wiernych w celu sprawowania kultu Bożego, przyjmowania łaski i pociechy Bożej w sakramentach oraz sprawowania Ofiary Eucharystycznej. Oczywiste jest, że niektórzy antykościelni przywódcy nadużywają kryzysu wywołanego koronawirusem, aby przeforsować swój program dechrystianizacji Europy i Ameryki zarówno w sercach ludzi, jak i w publicznych instytucjach kultury katolickiej. Księża biskupi muszą iść za przykładem św. Ambrożego, który odważnie stawił czoła wszechmocnemu cesarzowi rzymskiemu Teodozjuszowi Wielkiemu. Biskup Mediolanu odważył się nawet powiedzieć chrześcijańskiemu władcy: „Cesarz jest w Kościele, nie ponad Kościołem”. I cesarz mógł przystąpić ponownie do Komunii św. dopiero po okazaniu skruchy i uczynieniu pokuty, zgodnie ze słowami Jezusa: „Oddajmy cezarowi to, co należy do cezara, a Bogu to, co należy do Boga”. Nie będziemy zginać kolan przed żadną władzą państwową ani ideologicznym fanatyzmem. „Jest bowiem napisane: Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz”.

„ND”: Ksiądz Kardynał wystąpił niedawno w obronie Polski, która jest atakowana za przeciwstawianie się tym tendencjom w Unii Europejskiej, które są najbardziej sprzeczne z podstawami cywilizacji europejskiej, jak szacunek do życia, rodzina, tradycja narodowa, tożsamość i suwerenność.

Ks. kard. G. L. Muller: Uczyniłem to z dobrze uzasadnionego przekonania. Pewien niekompetentny dziennikarz próbował przedstawić mnie w złym świetle wobec polskich czytelników, kłamiąc wprost o całkowicie wymyślonym tuszowaniu przestępstwa pedofilii w mojej dawnej diecezji. Prawda jest taka, że jedyny przypadek podczas mojego urzędowania rozpatrywany był w sądzie cywilnym oraz kościelnym i zakończył się wydaleniem ze stanu kapłańskiego. Sprawy, które miały miejsce 40-60 lat przed objęciem przeze mnie urzędu, a które wiele dekad później zostały zgłoszone władzom diecezjalnym, zostały natychmiast zbadane. Pewien niemiecki minister skrytykował w mojej obecności Polskę, ponieważ uważał, że istnieje tam deficyt demokracji i że wspólne wartości nie są tam respektowane. Nie wiedział nic o polskiej historii i nigdy nie słyszał, że 3 maja 1791 roku ogłoszono w Polsce pierwszą demokratyczną konstytucję w Europie. Jeśli chodzi o suwerenność i uzasadnioną dumę narodową, rzut oka na historię pozwoliłby zauważyć różnicę, ponieważ niektóre narody naruszały suwerenność innych, a niektóre, jak na przykład przede wszystkim Polska, walczyły o suwerenność i tożsamość narodową przeciwko uciskowi i wyzyskowi sąsiadów, których ofiarami padły miliony ludzi. Polska reprezentuje tę prawdziwą, ludzką i chrześcijańską Europę, jeśli nie pozwoli się wykorzystać przez to etyczne fałszerstwo i ideologiczne „przewartościowanie wszelkich wartości”. Tylko głupcy pozwalają, aby im sprzedano zniszczenie małżeństwa i rodziny oraz zagładę życia nienarodzonych i niepełnosprawnych dzieci lub osób starszych (eutanazję) jako wolność i postęp. Dają się nabrać propagandowej sztuczce, że chodzi o prawa kobiet w ciąży do aborcji własnych dzieci czy o prawa osób o skłonnościach homoseksualnych do małżeństwa, tak jakby dwie osoby tej samej płci mogły być dla siebie mężem i żoną.

„ND”: A jaki jest stan demokracji w samych Niemczech?

Ks. kard. G. L. Muller: Berlin nie ma ani moralnego, ani stanowionego prawa do stawiania Polski pod pręgierzem rzekomych deficytów demokracji. To z pruskiego, a następnie „wielkoniemieckiego” Berlina wyszły polskie rozbiory, ale także likwidacja polskiej demokracji w 1795 i 1939 roku, jak również germanizacja na zaanektowanych terenach etnicznie polskiego narodu za Bismarcka itp., co było poważną formą łamania praw człowieka. Jeśli jednak chodzi o dzisiejsze dobre sąsiedztwo, to Niemcy wraz ze swoimi polskimi przyjaciółmi mogą być dumni ze swojej demokracji po katastrofie barbarzyństwa Hitlera i drugiej wojny światowej, z wielkimi postaciami prezydenta federalnego Teodora Heussa i kanclerza federalnego Konrada Adenauera oraz wieloma wiernymi chrześcijanami, którzy zbudowali nowe Niemcy na chrześcijańskiej koncepcji człowieka i katolickiej nauce społecznej.

Dziś jednak Niemcy mają wystarczająco dużo powodów w Federalnym Trybunale Konstytucyjnym, w rządzie i w parlamencie oraz w prasie, aby krytycznie zastanowić się nad własnymi deficytami demokracji. Nie powinni też zapominać, że od upadku muru berlińskiego i żelaznej kurtyny w 1989 roku zjednoczona Europa nie byłaby możliwa bez polskiej i węgierskiej walki o wolność z antydemokratycznym sowieckim komunizmem. Istnieje niemieckie przysłowie na temat dobrego sąsiedztwa, które mówi: Niech każdy pozamiata najpierw przed własnymi drzwiami.

„ND”: Nasza rozmowa ma miejsce w okresie świąt Bożego Narodzenia, które w dużej mierze w Europie stały się festiwalem konsumpcji. Czy zostało jeszcze coś z pierwotnego znaczenia tych świąt? Czy wydarzenia, które wspominamy w tym czasie, takie jak rzeź niewiniątek, nadal są czytelnym symbolem, kiedy aborcja zbiera swoje żniwo?

Ks. kard. G. L. Muller: Poprzez narodziny Syna Bożego, który od swojej Matki Maryi przyjął nasze człowieczeństwo aż po śmierć na krzyżu, „zostaliśmy wyzwoleni z niewoli zepsucia, by uczestniczyć w wolności i chwale dzieci Bożych”. Nie dajmy się ponownie zniewolić staremu i nowemu komunizmowi lub ogłupić kapitalistycznemu konsumpcjonizmowi, ponieważ to właśnie słowo i mądrość Boga objawiło się w Chrystusie jako światło każdego człowieka. Narodziny każdego dziecka, które zawdzięczamy miłości Bożej i które powierzone jest przez Stwórcę miłości jego matki i ojca, stanowią dar dla jego rodziny, dla narodu, dla całej ludzkości i dla Kościoła Trójjedynego Boga, który pragniemy z radością przyjąć. Polska przyjazna dzieciom byłaby najlepszym wkładem wniesionym na rzecz Europy, która z radością i zapałem wychodzi ku przyszłości.

„ND”: W czym pokładać nadzieję na duchową i moralną odnowę Starego Kontynentu?

Ks. kard. G. L. Muller: Pokładamy naszą nadzieję w Bogu, a nie w ludzkich obliczeniach dotyczących przyszłości. Opatrzność Boża prowadzi historię ku dobru nawet tam, gdzie dostrzegamy tylko ciemność i niebezpieczeństwo w głębokich dolinach łez. Ale Chrystus jest światłem i daje nam siłę, aby „wśród prześladowań świata i pociech Bożych zdążać naprzód w pielgrzymce”. Jezus mówi do nas: „Ja jestem światłością świata. Kto idzie za Mną, nie będzie chodził w ciemności, lecz będzie miał światło życia”.

„ND”: Jak nasze wspólnoty katolickie, parafie, rodziny mają bronić dziś swojej tożsamości?

Ks. kard. G. L. Muller: Protestancki pastor i teolog Dietrich Bonhoeffer, zamordowany przez nazistów na krótko przed końcem wojny za opór przeciwko ateistycznej dyktaturze, powiedział w więzieniu: „Modlitwa i uczynki sprawiedliwego” – to jest to, co obowiązuje także nas dzisiaj. Nie bronimy starej kultury ze względu na nią samą, ale głosimy Jezusa Chrystusa, ponieważ również w przyszłości żaden humanizm nie może się powieść bez Boga i ponieważ tylko z Bogiem, w Bogu i przez Boga możliwa jest cywilizacja miłości.

Wierzący i praktykujący katolicy muszą wreszcie odrzucić strach przed kapitalistyczno-socjalistycznymi ideologami, które chcą nas zniesławić i uciszyć za pomocą takich określeń, jak „konserwatyści” czy „prawicowi”. Gromadźmy się ponownie w parafiach, we wspólnotach zakonnych, w diecezjach. Pojawiajmy się na portalach społecznościowych i w mediach z głosem rozsądku i aktywną miłością bliźniego zakorzenioną w miłości Boga do nas i w naszej wierze w Jego trynitarną miłość. „Tak niech świeci wasze światło przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie”.

„ND”: Dziękuję za rozmowę.

Ks. kard. G. L. Muller: Dziękuję.

„Nasz Dziennik”/radiomaryja.pl

drukuj