Konflikt w Platformie Obywatelskiej

Zarząd Platformy Obywatelskiej nie usunął w piątek kolejnych polityków sprzeciwiający się przywództwu Grzegorza Schetyny. Na poprzednim posiedzeniu za szkodzenie wizerunkowi z partii zostali usunięci Michał Kamiński, Jacek Protasiewicz i Stanisław Huskowski.

W obronie usuniętych stanęło 26 innych polityków, z którymi dziś zarząd przeprowadził rozmowy dyscyplinujące. Jak widać, odniosły one skutek, bo nikt nie został usunięty.

W apelu skierowanym do zarządu 26 prominentnych działaczy Platformy domagało się przywrócenia na łono partii wyrzuconych: Michała Kamińskiego, Jacka Protasiewicza i Stanisława Huskowskiego. Apel podpisali m.in. Ewa Kopacz, Cezary Grabarczyk, Marek Biernacki, Marian Zembala i Czesław Mroczek.

Przed posiedzeniem zarządu Grzegorz Schetyna wypowiadał się pojednawczo-dyscyplinującym tonie.

– Będziemy także rozmawiać z tymi osobami, które podpisały list do zarządu. Chcemy tę sprawę wyjaśnić –  mówił lider PO.

Pouczająca rozmowa odniosła skutek, bo żaden z 26 polityków nie został wyrzucony – nawet Stefan Niesiołowski, który w mediach oświadczył wprost, że Schetyna to zły przywódca partii.

Wyrzucenie trzech znanych polityków to wyraźny sygnał Grzegorza Schetyny, aby nie wchodzić mu w drogę: „Uważajcie co mówicie i co robicie bo nie pozwolę na poważanie mojego szefostwa”. Zarówno Schetyna, jak i grupa oponentów zdają sobie sprawę z tego, że nadchodzące czasy mogą być trudne, bo idzie czas rozliczenia afer.

Jak mówi dr Krzysztof Sławiński, na przeskoczenie do innej partii czy założenie nowej szans na razie nie ma.

– Nie sądzę, aby z tego było coś większego – by odeszło więcej osób. Bo gdzie mają pójść? Nowoczesna ich nie chce, nowej partii nie założą, bo nie sposób założyć nowe struktury, więc będą trwali w Platformie – prognozuje dr Krzysztof Sławski, politolog.

Schetyna wie także, że frakcja buntowników, której najprawdopodobniej przewodzić będzie Ewa Kopacz, może okazać się totalną – liczy się przecież odzyskanie władzy. Politolog Szymon Płoński zwraca uwagę na to, że spór wewnątrz PO dotyka w szczególności struktur partii nas Dolnym Śląsku.

– Jak dobrze wiemy, Wrocław i okolice – ale też i Dolny Śląsk – jest bardziej takim „bastionem” PO. Natomiast wydaje mi się, że większe pole będą miały do popisu w przyszłości, w okresie dłuższym struktury Prawa i Sprawiedliwości na Dolnym Śląsku, związane m.in. z tą pracą, którą obecnie wykonuje wojewoda dolnośląski Paweł Hreniak – ocenia politolog.

TV Trwam News

drukuj