[JESTEM W KOŚCIELE] Na wojnie ze „starą teologią”
Od co najmniej kilku dekad trwa ofensywa środowisk określanych mianem postępowych, której celem jest całkowita zmiana modelu uprawiania teologii. Ich zdaniem tradycyjna teologia jest teologią „uprawianą przy biurku”: abstrakcyjną, przestarzałą i sztywną. Jeśli mielibyśmy wskazać jedną osobę, która najbardziej „zasłużyła się” tej sprawie, duże szanse miałby ks. abp Vincenzo Paglia, dzięki Bogu były już przewodniczący Papieskiej Akademii Życia.
Ks. abp Vincenzo Paglia był bliskim współpracownikiem papieża Franciszka. Zasłynął on m.in. ze zlecenia fresku Sądu Ostatecznego w katedrze w Terni. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie to, że na polichromii znalazła się podobizna samego duchownego, który nagi obejmuje innego nagiego mężczyznę. Choć to bez wątpienia musi budzić oburzenie, to jeszcze bardziej bulwersujące są poglądy prezentowane przez ks. abp. Paglię, który przez dekadę forsował je na ważnych urzędach kościelnych.
Całkiem syntetycznie są one streszczone w wywiadzie dla włoskiego portalu Settimana News, którego udzielił w zeszłym miesiącu włoski arcybiskup. Nawiązał on m.in. do powierzonej mu reorganizacji Papieskiej Akademii Życia oraz Instytutu Jana Pawła II, której realizacji oczywiście broni. Przypomnijmy, że ks. abp Paglia m.in. zwolnił wszystkich członków Akademii i generalnie pozbawił „starą gwardię” wszelkiego wpływu na obie instytucje. We wspomnianej rozmowie ks. arcybiskup zarzucił akademii i instytutowi nadmierne akcentowanie zasad moralnych oraz opór doktrynalny przeciwko nauczaniu Franciszka.
Z dumą opowiadał też o książce wydanej przy udziale Papieskiej Akademii Życia, w której de facto podważono nauczanie zawarte w encyklice Humanae vitae. Twierdzono tam m.in., że małżonkowie mogą korzystać ze sztucznej antykoncepcji, jeśli tak zdecydują w sumieniu. Ponadto ks. abp Vincenzo Paglia krytykował tradycyjne rozumienie prawa naturalnego. Przyznał, że najważniejszym punktem jego reformy było zastąpienie dotychczasowej „statycznej i niezmiennej” koncepcji prawem naturalnym opartym na „ciągłym historycznym rozeznawaniu subiektywnego i kulturowego doświadczenia”.
Tezy głoszone przez ks. abp. Paglię spotkały się z ostrą krytyką ks. bp. Roberta Barrona. W jego ocenie wywiad potwierdził najgorsze podejrzenia, jakie żywiło wielu z nas. Ks. biskup stwierdził, że każdy naprawdę spójny system moralny wymaga właśnie tego, co niedawny szef Papieskiej Akademii Życia i jego współpracownicy starali się wyeliminować, czyli absolutnych norm moralnych. Posłużył się tu przykładem niewolnictwa, które jeszcze nie tak dawno w wielu środowiskach uchodziło za dopuszczalne (swoją drogą Kościół był jedną z pierwszych instytucji, która potępiała to zjawisko). Zadał proste pytanie – jeśli zabraknie fundamentu prawa naturalnego, to kto może zagwarantować, że kiedy „klimat” się zmieni, to nie zostanie ono ponownie usprawiedliwione?
Również ks. prof. Livio Melina (były rektor Instytutu Jana Pawła II, usunięty ze stanowiska przez bohatera niniejszego tekstu) przestrzegł przed tego rodzaju – jak to ujął – rozwadnianiem moralności i minimalistycznym pelagianizmem. „Paradygmat Paglii nie jest bynajmniej nowy; wręcz przeciwnie, jest paradygmatem przestarzałym – (..) dlatego, że w swej istocie neguje nieprzemijającą nowość Chrystusa, który nie przyszedł, aby znieść prawo, lecz aby dać nam zdolność do jego wypełnienia i w ten sposób urzeczywistnienia wielkiego Bożego planu miłości” – zauważył teolog moralista.
Głównym problemem tego „nowego” paradygmatu w teologii, który usiłował rozpowszechnić ks. abp Vincenzo Paglia jest to, że w istocie jest on ideologiczny i ukierunkowany na konkretny cel – radykalną zmianę doktryny. Ks. prof. Piotr Roszak poczynił kiedyś niezwykle trafne spostrzeżenie, że „teologia zawsze odnawiała się nie przez to, że porzucała jedną ze swoich szkół czy wariantów, ale przez to, że pogłębiała źródła, z których wypływa. W ten sposób udrażniała kanały, które były zapchane przez jakieś ideologiczne zatory”. Wykładowca UMK w Toruniu podkreślił też, że bałby się takiej teologii, w której ktoś odgórnie nakazuje zmianę paradygmatu, bo nigdy w historii takich narzuconych zmian nie było. Ks. prof. Roszak zaznaczył też, że odejście od teologii dedukcyjnej (wychodzącej od Objawienia) na rzecz indukcyjnej (gdzie punktem wyjścia jest konkret życia) jest nonsensem, gdyż nawet współczesna nauka opiera się właśnie na tej pierwszej metodzie.
A zatem posługując się językiem ks. bp. Barrona – taka teologia jak ta w wydaniu ks. abp. Paglii oznacza wypłynięcie na bardzo niebezpieczne wody. Miejmy jednak nadzieję, że sternik łodzi, na pokładzie której wszyscy jesteśmy znajdzie sposób, abyśmy uszli sucho z tej burzy.
Wojciech Grzywacz



