fot. TV Trwam

J. Bałtroszewicz o billboardach pro-life: Po tym, co się stało w ostatnich miesiącach poprzedniego roku – po tzw. strajku kobiet, potrzebujemy w przestrzeni publicznej pozytywnego, ciepłego przekazu i prawdy o życiu poczętego dziecka

Przekaz wizualny jest bardzo pozytywny. Pokazuje dziecko pod sercem matki. Nie ma żadnych agresywnych zdjęć, które – jak wiemy – ludzi odpychają. Nie ma jakiegoś ideologicznego przekazu, jest prawda. Myślę, że tego typu przekaz buduje o wiele więcej dobra niż jakiekolwiek negatywne kampanie, jakie niektóre środowiska pro-life promują – zauważył Jakub Bałtroszewicz, prezes Polskiej Federacji Ruchów Obrony Życia, w rozmowie z TV Trwam.

Fundacja „Nasze Dzieci”, która organizuje pomoc socjalną, psychologiczną oraz edukacyjną dla dzieci i młodzieży, zainicjowała akcję billboardową pro-life. Pod koniec listopada ubiegłego roku w wielu polskich miastach pojawiły się plakaty przedstawiające serce, a w nim nienarodzone dziecko w pozycji embrionalnej. Jak podkreślił prezes Polskiej Federacji Ruchów Obrony Życia, jest to pozytywny przekaz wizualny, który ma „ostudzić emocje po tzw. strajkach kobiet”.

– Przekaz wizualny jest bardzo pozytywny. Pokazuje dziecko pod sercem matki. Nie ma żadnych agresywnych zdjęć, które – jak wiemy – ludzi odpychają. Nie ma jakiegoś ideologicznego przekazu, jest prawda. Myślę, że tego typu przekaz buduje o wiele więcej dobra niż jakiekolwiek negatywne kampanie, jakie niektóre środowiska pro-life promują. Po tym, co się stało w ostatnich miesiącach poprzedniego roku – po tzw. strajku kobiet, potrzebujemy w przestrzeni publicznej pozytywnego, ciepłego przekazu i prawdy o życiu poczętego dziecka. (…) Mam nadzieję, że coraz bardziej będziemy odchodzić od kampanii agresywnych, które polaryzują społeczeństwo, aby uspokajać bardzo rozbudzone pod koniec zeszłego roku emocje; abyśmy budowali kulturę życia – akcentował Jakub Bałtroszewicz.

Mimo pozytywnego przekazu billboardy z wizerunkiem dziecka są niszczone przez zwolenników tzw. aborcji.

– Demolowanie i niszczenie billboardów poprzez napisy pro-choice pokazują głębokie zranienie ludzi, którzy je niszczą. Kampania zupełnie nieagresywna i nieideologiczna nie powinna budzić żadnej agresji. Być może jest to forma mechanizmu obronnego kobiet, które dokonały tzw. aborcji i nie mogą pogodzić się z tym, że usunęły człowieka, usunęły swoje dziecko – zauważył działacz pro-life.

Rozmówca TV Trwam wskazał na inne formy promowania cywilizacji życia we współczesnym świecie. Zaznaczył, że powinny być one związane ze świadectwem środowiska pro-life, a także nakierowane na wsparcie dla rodzin wychowujących dziecko z niepełnosprawnością.

– Powinny pokazywać, że rodzice, którzy wychowują dzieci chore lub niepełnosprawne, nie są zostawieni sami sobie. Chodzi o wspieranie tych rodzin. Środowiska pro-life zamiast protestować lub budować negatywne kampanie, powinny skupić się teraz na towarzyszeniu rodzinom osób niepełnosprawnych, chorych, na budowaniu sieci hospicjów perinatalnych, na lobbowaniu o wsparcie finansowe przez rząd polski. Abyśmy pokazali, że Polska bez tzw. aborcji eugenicznej jest możliwa, a rodziny są zaopiekowane w najlepszy sposób – przekonywał prezes Polskiej Federacji Ruchów Obrony Życia.

– Mam nadzieję, że poprzez świadectwo dzieci z zespołem Downa, które będą dorastać w radości, pokazywać, że ich życie może być normalne i prawdziwe, społeczeństwo w końcu dorośnie do tego, żeby mówić, że przyszłością nie jest śmierć, ale wybór życia – podsumował.

radiomaryja.pl

drukuj