H. Dobrowolska: Drenaż polskiego szkolnictwa ma na celu ukształtowanie ludzi tak, aby łatwo poddawali się sterowaniu społecznemu
Drenaż podstaw programowych jest podporządkowany minimalizacji wiedzy, którą się w szkole przekazuje. Natomiast celem jest stworzenie grup osób, które bardzo łatwo będą poddawać się sterowaniu społecznemu – podkreśliła Hanna Dobrowolska, ekspert ds. oświaty, koordynator Koalicji na rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły, w programie „Rozmowy niedokończone” w TV Trwam.
We współczesnej polskiej szkole wdraża się kolejne procesy mniej skupione na przekazywaniu wiedzy, a bardziej na formatowaniu młodych ludzi. Hanna Dobrowolska zaznaczyła, że chodzi o „unifikację młodego człowieka pod dyktat pewnych założeń, które nie służą Polsce i Polakom”.
– Szkoła nie ma uczyć. (…) Widzimy, że drenaż podstaw programowych jest podporządkowany minimalizacji wiedzy, którą się w szkole przekazuje. Natomiast celem jest stworzenie grup osób, które bardzo łatwo będą poddawać się sterowaniu społecznemu – wskazała ekspert ds. oświaty.
Koordynator Koalicji na rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły wyjaśniła, że podstawy programowe są potrzebne m.in. po to, żeby „coś nas łączyło, nie tylko nas, ale i następne pokolenia”.
– To wszystko tworzyło pewną wstęgę pamięci, wstęgę logicznie przenikających się związków wzajemnych, jeżeli chodzi nie tylko o mowę polską, której stan jest obecnie fatalny, ale także jeśli chodzi o pewne umiejętności porozumiewania się – powiedziała.
Hanna Dobrowolska zwróciła uwagę na to, że Polska w ramach Krajowego Planu Odbudowy otrzymała na oświatę duże środki, ale mogły one być wydatkowane jedynie na „dwa filary – transformację cyfrową i edukację włączającą, czyli inkluzję”.
– Nie mam nic przeciwko transformacji cyfrowej, o ile edukacja nie skupia się wyłącznie na tym narzędziu i o ile wyłącznie na to nie idą pieniądze. (…) Geografowie i biolodzy są przerażeni. W jaki sposób można realizować przyrodę, nie mając pracowni? Przed komputerami będzie się pokazywać dzieciom doświadczenie – podkreśliła.
Ekspert ds. oświaty zauważyła, że obecnie „zmiany są wprowadzane metodą kropelkową, nie aż tak radykalną. Na szczęście w podstawach programowych zachowano treści nauczania, bo miało ich w ogóle nie być, choć to filar edukacji”.
– Chodziło o to, by zmienić model szkoły, aby stała się ona wyłącznie atrapą nazewniczą dla zmylenia opinii społecznej. (…) Tymczasem dzieci szłyby do budynku szkolnego, w którym nie odbywałoby się przekazywanie wiedzy. (…) Później pracodawcy są często tymi, którzy w dorosłym życiu przedstawiają młodym ludziom taką konkluzję, że nie potrafią oni niczego, nie mają konkretnych umiejętności – mówiła Koordynator Koalicji na rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły.
Hanna Dobrowolska zaznaczyła, że „powinniśmy przekonać rodziców, że wymaganie wobec własnego dziecka jest ich obowiązkiem rodzicielskim, a nie wymaganie od nauczyciela, ażeby odstąpił od wymagań do ich własnych dzieci”.
– Jest również takie oczekiwanie, ażeby w szkole było tak fajnie, jak w internecie. (…) Szkoła, która jest poniżej sekundy koncentracji? Bo na tym polegają filmiki na TikToku, nikt nie oczekuje dłuższego skupienia uwagi. Niestety, w tym kierunku zaczyna dryfować także resort edukacji – wskazała.
W tym roku wprowadzona przez Ministerstwo Edukacji i Nauki ma zostać „Reforma 26. Kompas Jutra”. Ekspert ds. oświaty określa ją mianem „Deformy 26. Kompas na Brukselę, która polega na wpisaniu Polski w europejski obszar edukacji”.
– To utrata suwerenności przez polską szkołę, bo taki jest cel nadrzędny. (…) Taki człowiek nie będzie miał zbudowanego poczucia tworzenia własnych celów życiowych. To będzie brak ambicji, brak wymagań wobec siebie i świata, poprzestawanie na małym – oceniła Hanna Dobrowolska.
Koordynator Koalicji na rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły zaprosiła przy tym na stronę https://www.ratujmyszkole.pl/, gdzie można znaleźć więcej informacji na temat stanu polskiego systemu oświaty.
radiomaryja.pl



