fot. flickr.com

Górnicza „Solidarność” domaga się wyjaśnień ws. zwałów węgla z PGG

Górnicza „Solidarność” domaga się wyjaśnień w sprawie rosnących zwałów węgla z Polskiej Grupy Górniczej. Wskazuje, że na zwałowiskach leży pół miliona ton surowca. Zdaniem „Solidarności” jedną z przyczyn takiej sytuacji jest nieodbieranie przez spółki energetyczne zakontraktowanego wcześniej węgla.

Miał się do tego przyczynić rekordowy import, który w ubiegłym roku wyniósł 20 mln ton. Celem tych działań miało być zmuszenie PGG do obniżenia cen. W liście wystosowanym do zarządu PGG związkowcy domagają się informacji m.in.: o kondycji finansowej spółki oraz działaniach firmy ws. wyegzekwowania kontraktów.

Zdaniem przewodniczącego NSZZ „Solidarność” Polskiej Grupy Górniczej, Bogusława Hutka, obecna sytuacja przypomina tę z przed kilku lat, gdy polskie górnictwo znalazło się na skraju bankructwa.

Polska Grupa Górnicza wydobywa 30 mln węgla i na to ma podpisane kontrakty. Część węgla z zagranicy jest uzupełnieniem na rynku, ponieważ mówią, że węgla brakuje. Tylko to, że wprowadzają go gdzieś firmy prywatne i nim handlują jest w porządku, ale to, że wprowadzają spółki energetyczne, to jest dla mnie nie do zaakceptowania. Wprowadziły go tyle, że raz nim handlują, a dwa zapełniły sobie zwały i nie odbierają tego węgla z PGG. Taka sama sytuacja miała miejsce w latach 2014-15, gdzie spółki energetyczne (jeszcze wtedy nie były w rękach państwowych) wprowadzały sobie węgiel z zagranicy, a potem zwracały się o obniżkę cen węgla do polskich spółek. To spowodowało tak duże wówczas problemy PGG – podkreśla Bogusław Hutka.

Jak wskazują związkowcy, polskie górnictwo nie jest w stanie konkurować z węglem importowanym z Rosji przede wszystkim ze względu na nadmierne obciążenie fiskalne naszego sektora wydobywczego.

Branża górnicza odprowadza ponad 30 różnych podatków, z których 9 jest opłacanych wyłącznie przez górnictwo.

RIRM

drukuj