fot. tv trwam

[TYLKO U NAS] J. Cieszyński: Ministerstwo Zdrowia przekazało wszelkie potrzebne środki na podwyżki dla lekarzy

Wprowadziliśmy zasadę, że lekarz specjalista, który zdecyduje się pracować tylko w jednej placówce, co pozwala mu się skupić na pracy przy pacjentach w danym miejscu otrzymuje minimalną pensję, a mniej więcej drugie tyle trafia do niego w postaci dodatków na przykład za dyżury. Wzrost podstawy sprawił, że ona wynosi 6750 zł brutto i mniej więcej drugie tyle trafia do lekarzy w wyniku różnego rodzaju dodatków – powiedział w „Polskim punkcie widzenia” wiceminister zdrowia Janusz Cieszyński. Odniósł się w ten sposób do zarzutów lekarzy rezydentów o nieprzestrzeganie podpisanego przez Ministerstwo Zdrowia porozumienia z lekarzami.

Na ulicach pojawiły się plakaty z hasłem: „Pacjenci stoją w kolejkach, lekarze umierają na dyżurach, rządzący, opamiętajcie się”. To pomysł Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy, który twierdzi, że minister zdrowia nie wywiązuje się z zawartego z nimi porozumienia. Chodzi o większe nakłady na ochronę zdrowia. Zdaniem środowiska lekarskiego w kolejkach umiera kilkanaście tysięcy pacjentów. Medycy planują protest i chcą poprosić pacjentów o wsparcie.

– Plakat to zazwyczaj nośnik reklamy, a nie twardych faktów. Te są takie, że minister Szumowski podpisał w ubiegłym roku porozumienie między innymi właśnie z lekarzami rezydentami. Są tam dwie fundamentalne kwestie. Pierwsza z nich to nakłady na służbę zdrowia odniesione w relacji do PKP (6 proc PKB na służbę zdrowia do 2024 roku). To przyspieszenie tego, co w poprzedniej ustawie zaproponował pan minister Radziwiłł. To był fundamentalny postulat i on został spełniony. Drugi postulat dotyczył płac – podkreślił wiceminister zdrowia.

Środowisko medyczne ma jednak zastrzeżenia co do obu punktów. Lekarze mówią, że nie we wszystkich szpitalach są wypłacane obiecane podwyżki.

– Należy spojrzeć na sytuację każdego konkretnego szpitala i zapytać o to dyrektora placówki. Ministerstwo Zdrowia przekazało wszystkie potrzebne środki, by te podwyżki przekazać. Warto pamiętać o tym, że podwyżki płac dotyczyły dwóch grup. W przypadku lekarzy rezydentów to podwyżki, które są uzależnione od deklaracji młodego lekarza, że po ukończeniu rezydentury zdecyduje się podjąć pracę w Polsce. To było kluczowe z naszego punktu widzenia, bo zależy nam na tym, żeby ci lekarze leczyli w Polsce. Druga sprawa to wynagrodzenie lekarzy specjalistów. Wprowadziliśmy zasadę, że lekarz specjalista, który zdecyduje się pracować tylko w jednej placówce, co pozwala mu się skupić na pracy przy pacjentach w danym miejscu otrzymuje minimalną pensję, a mniej więcej drugie tyle trafia do niego w postaci dodatków na przykład za dyżury. Wzrost podstawy sprawił, że ona wynosi 6750 zł brutto i mniej więcej drugie tyle trafia do lekarzy w wyniku różnego rodzaju dodatków – wskazał Janusz Cieszyński.

Lekarze rezydenci są także niezadowoleni z kwestii podnoszenia nakładów na służbę zdrowia w stosunku do PKB. Wartość PKB rośnie, a lekarze zarzucają, że rząd odnosi się do wartości sprzed kilku lat.

– Obserwatorami przy podpisaniu porozumienia z rezydentami byli przedstawiciele Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy oraz Naczelnej Rady Lekarskiej. To porozumienie bardzo konkretnie pochyla się nad tą kwestią. Jest tam zawarta propozycja przepisu, który Ministerstwo Zdrowia przedłożyło Radzie Ministrów. W tym kształcie, który jest wskazany w porozumieniu, ta ustawa została przyjęta przez rząd, uchwalona przez Sejm i podpisana przez prezydenta. W tym zakresie realizujemy więc to porozumienie co do joty. Warto pamiętać, że rozmowy prowadzone z rezydentami dotyczyło zwiększenia nakładów na służbę zdrowia, natomiast mechanizm obliczania się nie zmienił. Nie rozumiem więc tych zarzutów – wskazał wiceminister zdrowia.

Medycy zapowiadają, że w czerwcu rozpoczną protesty.

– Można się tutaj dopatrywać niedotrzymania tego porozumienia, ponieważ ono jasno wskazuje, kiedy odbędą się rozmowy na temat ewaluacji dojścia do tych 6 proc. Te rozmowy miały się odbyć w roku 2020. My nie jesteśmy jednak zamknięci na dyskusję, bo nie sposób zarządzać służbą zdrowia bez dialogu, dlatego pan minister Szumowski już rozmawiał z przedstawicielami Porozumienia Rezydentów, przedstawicielami Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy oraz Naczelnej Rady Lekarskiej po to, aby przedstawić nasze racje i wskazać, że w tych fundamentalnych punktach Ministerstwo Zdrowia wywiązało się ze swoich zobowiązań. Liczymy na to, że odbędą się kolejne spotkania – powiedział.

RIRM

drukuj