(fot.PAP)

Fiasko rozmów kolejarzy z PKP

Fiaskiem zakończyły się rozmowy związkowców kolejowych z zarządem PKP. O strajku na kolei zadecydują rozmowy z mediatorem które odbędą się pod koniec miesiąca.

Kolejarze chcą by zarząd spółki wycofał się z  pomysłu ograniczenia ulg przejazdowych dla pracowników kolei i ich rodzin

– Późnym wieczorem spisaliśmy protokół rozbieżności i 28.12 będzie jeszcze spotkanie z mediatorem. Naszym głównym celem jest załatwienie problemu, a nie strajk dla strajku. My cały czas w dobrej mierze negocjujemy i mamy nadzieję, że uda się dojść do porozumienia, a jak nie dojdzie no to trudno, trzeba będzie przeprowadzić akcję strajkową. Jest to normalne w demokratycznym kraju narzędzie do osiągnięcia celu. Nie może się Platforma obrażać, bo jak we  Francji, czy w Niemczech lotniska strajkują i służby miejskie, to jest dobrze, a jak my sięgamy po ten argument to się nas deprecjonuje – mówi Henryk Grymel, przewodniczący kolejarskiej solidarności.

Wcześniej odbyły się referenda strajkowe na kolei, w których wzięło udział ponad 60 procent pracowników z czego większość zgodziła się na protest.

Tymczasem trwa chaos na śląskiej kolei. Dziś na tory nie wyjedzie 58 pociągów co oznacza, że spółka Koleje Śląskie zastąpi autobusami średnio co ósmy pociąg.

Cała ta sprawa jest kolejnym przykładem na to, jak można zepsuć coś co w miarę funkcjonuje – mówi Henryk Grymel:

– Rozmawialiśmy wielokrotnie z marszałkiem Matusiewiczem, że organizowanie własnej kolei to nie jest prosta sprawa.  Marszałek Matusiewicz zaczął przyjmować ludzi przez tymczasową agencję pracy. Kolejarzy nie przyjmował, bo stwierdził, że są niedobrzy, nie znają się. Oparł konstrukcję całych kolei śląskich na ludziach ,którzy w ogóle nie mają pojęcia o kolei. Teraz jak się dowiedzieliśmy, i prezes i wiceprezes zamieszani są w jakieś wyroki, jakieś malwersacje i wyszło, jak wyszło. – kończy Henryk Grymel.

W związku z chaosem stanowisko stracił prezes Kolei Śląskich Marek Worach, a do dymisji podał się dotychczasowy marszałek woj. śląskiego Adam Matusiewicz z PO.

Wczoraj  sejmik miał przyjąć jego rezygnację, jednak sesja została przerwana z powodu fałszywego alarmu bombowego:

-Zanim rozpoczęła się sesja zostaliśmy wyprowadzeni z gmachu w związku z informacją, że w budynku podłożona jest bomba. Niestety posiedzenie się nie odbyło, jest przełożone na czwartek. Byliśmy bardzo zdziwieni, że akurat w takim dniu, przy takich tematach stało się to, co się stało. Budynek stoi i nie mam do dzisiaj potwierdzenia, że cokolwiek znaleziono więc można przypuszczać, że alarm był fałszywy. – mówiła Bożena Borys-Szopa – radna sejmiku śląskiego.

 

Wypowiedź –  Henryk Grymel:

Audio MP3
Pobierz

 

Wypowiedź – Bożena Borys-Szopa:

Audio MP3
Pobierz

RIRM

drukuj