fot. PAP/Radek Pietruszka

Dyskusja o reformie oświaty

Rząd nieprzemyślaną reformą oświaty radykalnie pogorszył warunki edukacji dzieci – twierdzi prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego Sławomir Broniarz. Nie ma żadnego chaosu w oświacie – odpowiada minister edukacji Dariusz Piontkowski.

Zdaniem prezesa ZNP pierwszy tydzień nowego roku szkolnego obalił mit, że reforma systemu edukacji była przemyślana i przygotowana.

– Wczoraj jeden z nauczycieli z okolic Limanowej mówił, że w jego szkole badano poziom natężenia hałasu, który przekracza 100 decybeli. To jest poziom hałasu szkodliwy dla zdrowia. W jego szkole możliwość otwarcia drzwi na korytarz w czasie przerwy grozi wypadkiem dzieci, które po tym korytarzu się poruszają – mówi Sławomir Broniarz.

Związek Nauczycielstwa Polskiego alarmuje też w kwestii godzin nauki. 

– Przepełnione są szkoły, korytarze, toalety, o czym media szeroko donoszą. Zajęcia odbywają się i w szatniach, i w piwnicach. Szkoły pracują na dwie, niekiedy trzy zmiany – wskazuje prezes ZNP.

Zarzuty te odrzuca minister edukacji narodowej Dariusz Piontkowski.

– Z tego, co ja wiem, w większości szkół w Polsce zajęcia – zarówno w szkołach podstawowych, jak i w szkołach średnich – odbywają się zgodnie ze standardami czyli kończą się około 15.00 lub 16.00 – zaznacza szef resortu.

Wszystko wskazuje na to, że jednostkowe sytuacje są przedstawiane jako problem ogólnopolski.

– Obraz jest dużo jaśniejszy niźli ten, który jest kreślony przez opozycję totalną i media, które są nieprzychylne obozowi władzy – mówi Dolnośląski Kurator Oświaty Roman Kowalczyk.

Monitorując sytuację w swoim rejonie, nie odnotował zwiększonej liczby szkół, które miałyby zajęcia do późnych godzin. 

– Narracja o tym, że podwójny rocznik nie zmieści się w szkołach, że będzie, zacytuję co bardziej koszmarniejsze tytuły: armagedon – to wszystko się kompletnie nie sprawdziło – wskazuje.

Samorządowcy, na których barkach spoczywało przygotowanie szkół na podwójny rocznik z jednej strony żądają, żeby ograniczyć kompetencje państwa, a z drugiej mówią, że sobie nie radzą – podkreśla minister edukacji.

– Tylko te samorządy, które nie inwestowały w ostatnich latach w oświatę, gdy powstawały nowe osiedla wprowadzały się setki tysiące nowych ludzi, nie zauważały potrzeb edukacyjnych, nie budowały przedszkoli, nie budowały szkół, nie chciały przekształcać gimnazjów w szkoły średnie, dzisiaj w niektórych przypadkach mogą mieć problemy – mówi.

Konflikt na linii ZNP-MEN nie wygasa. Do 15 września trwa zbieranie opinii nauczycieli w sprawie ewentualnego protestu. Tymczasem ministerstwo prowadzi ze środowiskami związanymi z oświatą rozmowy przy tzw.  okrągłych stołach. Odbywają się one we wszystkich województwach. To ważna inicjatywa – zauważa Paweł Jackowski, wicedyrektor Szkoły Podstawowej „Lokomotywa” w Sopocie.    

– Jest to bardzo pozytywna konstruktywna dyskusja. Liczymy na wiele pozytywnych zmian z niej wynikających – podkreśla.

Statystyki wskazują, że większość nauczycieli nie będzie chciało w najbliższym czasie przystępować do strajku, mimo że postulaty strajkowe są im bliskie.

TV Trwam News/RIRM

drukuj