PAP/EPA

Demokraci obarczają D. Trumpa współodpowiedzialnością za zamieszki na Kapitolu

Prezydent Donald Trump zapowiada płynne przekazanie władzy 20 stycznia. Nadal jednak uważa, że wybory zostały sfałszowane. Tymczasem demokraci chcą za wszelką cenę usunąć z urzędu Trumpa jeszcze przed inauguracją prezydentury Joe Bidena. Potrzebują do tego wsparcia republikanów.

Wydarzenia na Kapitolu na długo zapadną w pamięć Amerykanów. W środę osoby, które deklarowały się jako zwolennicy Donalda Trumpa, wtargnęły do siedziby amerykańskiego Kongresu. W trakcie zamieszek życie straciło pięć osób. Atak na Kapitol potępił ustępujący prezydent USA.

– Demonstranci, którzy przeniknęli do Kapitolu, splugawili siedzibę amerykańskiej demokracji. Ci, którzy dopuścili się aktów przemocy i zniszczenia, nie reprezentują naszego kraju, a ci, którzy złamali prawo, zapłacą za to – mówi prezydent Donald Trump.

Trump cały czas podkreśla, że wybory zostały sfałszowane. Mimo to zapowiedział, że kończy walkę o pozostanie na stanowisku i chce pokojowego przekazania władzy.

– Kongres certyfikował wyniki wyborów. Nowa administracja obejmie rządy 20 stycznia. Teraz skupię się na zapewnieniu płynnego i uporządkowanego przekazania władzy – podkreśla prezydent USA.

Amerykanista, Artur Wróblewski, wskazuje, że dochodziło do nieprawidłowości, ale nie na taką skalę, by zakwestionować wyborczy werdykt. Donald Trump przegrał w sądach. Nie wsparł go też Mike Pence. Gwoździem do trumny są wydarzenia, do jakich doszło na Kapitolu.

– Fakt, że służby specjalne pozwoliły na wpuszczenie demonstrantów do środka, wygląda na jakąś prowokację, która miałaby skompromitować prezydenta Trumpa – zauważa Artur Wróblewski.

Wielu polityków obarcza Donalda Trumpa współodpowiedzialnością za sprowokowanie zamieszek na Kapitolu.

– Przyczyną tego był prezydent. On jest niezdolny i chory – mówi republikanin, Adam Kinziger.

Prezydent-elekt Joe Biden mówi wprost o winie Trumpa.

– Przez ostatnie cztery lata mieliśmy prezydenta, który gardził naszą demokracją, naszą konstytucją i praworządnością. Od początku atakował instytucje naszej demokracji. To, co wydarzyło się teraz, jest kulminacją tego bezlitosnego ataku – przekonuje Joe Biden.

Do dymisji podają się kolejni współpracownicy Trumpa. Tymczasem demokraci wzywają do ponownego impeachmentu i natychmiastowego usunięcia go z urzędu przy zastosowaniu 25 poprawki do konstytucji.

– Dołączam do Demokratycznego Przywódcy Senatu i wzywam wiceprezydenta do usunięcia tego prezydenta poprzez natychmiastowe odwołanie się do 25 poprawki. Jeśli wiceprezydent i gabinet nie podejmą działań, Kongres może być przygotowany do postawienia sprawy w stan oskarżenia – zaznacza przewodnicząca Izby Reprezentantów, Nancy Pelosi.

Kwestie impeachmentu i 25 poprawki do konstytucji prezydent-elekt pozostawia  Kongresowi.

„Prezydent-elekt Biden i wiceprezydent-elekt Kamala Harris koncentrują się na swoich obowiązkach, przygotowując się do objęcia urzędu 20 stycznia i pozostawią to wiceprezydentowi Pence’owi, gabinetowi i Kongresowi, aby działali według własnego uznania” – informuje Andrew Bates, rzecznik prezydenta-elekta Joe Bidena.

– Właściwie  Donald Trump ma jeszcze pewną opcję – jest to opcja wojskowa. Od kilku miesięcy dyskutowana jest w Stanach Zjednoczonych kwestia ewentualnego wprowadzenia stanu wojennego na terenie USA bądź w wybranych stanach, gdzie doszło do fałszerstw wyborczych. Zwolennikiem takiego rozwiązania jest generał Michael Flynn, który został niedawno ułaskawiony przez prezydenta Trumpa – podkreśla prof. Tadeusz Marczak, politolog.

Taki obrót sprawy może doprowadzić do wybuchu społecznego – dodaje profesor Tadeusz Marczak.

O tym, że Joe Bidena czeka trudne zadanie, mówi przewodnicząca Komisji Europejskiej. Ursula von der Leyen zapewniła o gotowości Europy do bliskiej współpracy z Ameryką.

– Europa jest gotowa bardzo ściśle współpracować z nowym amerykańskim prezydentem. Po czterech bardzo jałowych latach z niecierpliwością czekamy teraz na cztery owocne lata dialogu i dobrej współpracy – mówi Ursula von der Leyen.

Zaprzysiężenie Bidena na 46. prezydenta Stanów Zjednoczonych odbędzie się 20 stycznia. W tym czasie w Waszyngtonie będzie obowiązywał przedłużony stan wyjątkowy. Już wiadomo, że urzędujący prezydent nie weźmie udziału w inauguracji swojego następcy.

TV Trwam News

drukuj