fot. PAP/Radek Pietruszka

Debata nad budżetem UE

O przyszłym budżecie Unii Europejskiej od piątku rozmawiać będą szefowie rządów i przywódcy państw członkowskich. Spotkają się pierwszy raz w Brukseli od początku pandemii koronawirusa.

1 bln 74 mld euro – to propozycja unijnego budżetu na kolejne siedem lat. Unia chce ponadto przeznaczyć 750 mld euro na odbudowę gospodarki po pandemii.

Negocjacje nie będą łatwe – przyznaje rzecznik rządu Piotr Muller.

– Stół negocjacyjny cały czas jest pełen różnego rodzaju poprawek, decyzji, które być może zapadną w czasie szczytu, natomiast nie spodziewam się, żeby ten szczyt piątkowy i sobotni skończył się pełnymi konkluzjami w zakresie Funduszu odbudowy Europy – wskazuje rzecznik rządu.

Projekt budżetu zakłada, że do Polski trafią 93 mld euro z unijnej kasy. Poza tym, Warszawa ma być trzecim po Włochach i Hiszpanii największym beneficjentem Funduszu odbudowy – przypomina ekonomista dr Artur Bartoszewicz.

– Chcemy uzyskać blisko 64 mld euro na finansowanie zarówno w formie dotacji jak i pożyczek inwestycyjnych, działań modernizacyjnych – ocenia ekonomista.

Rząd w Warszawie zapowiada też walkę o zwiększenie środków na polskie rolnictwo i wyrównanie dopłat. To się nie uda – przekonuje Marek Sawicki z PSL.

– Dobrze byłoby, żeby komisarz Wojciechowski otwarcie powiedział, że w tej ofercie, która leży na stole mamy niższe środki na dopłaty bezpośrednie – akcentuje polityk.

Szybkiego zakończenia negocjacji chcą państwa, które najbardziej ucierpiały w pandemii. Na cięcia w projekcie unijnego budżetu naciskają natomiast Austria, Holandia, Dania i Szwecja.

– Nie tak łatwo jest przekonać największe państwa członkowskie, aby chciały uczestniczyć w partycypowaniu w budżecie wspólnotowym – przypomina dr Artur Bartoszewicz.

Unia chce postawić szereg warunków dotyczący wypłaty środków. Fundusz obudowy ma być realizowany zgodnie z tzw. zielonym ładem i planami cyfryzacji Wspólnoty. Dodatkowe środki mają zapewnić nowe podatki.

Polska musi twardo negocjować, szczególnie w kwestiach związanych z polityką klimatyczną – mówi ekonomista dr Bartosz Michalski.

– Warto byłoby tak skonstruować własną argumentację i pokazać, że wydatki w ramach tej polityki klimatycznej będą miały charakter innowacyjny – wskazuje.  

Zagrożeniem dla Polski są zapowiedzi powiązania unijnych fundusz z praworządnością. Takie rozwiązanie popiera opozycja, mimo, że to może doprowadzić do poważnych cięć unijnych środków.

– To jest element, na który ja się godzę, bo uważam, że to jest najważniejsza wartość: wolność i przestrzeganie prawa, która w UE musi obowiązywać – podkreśla Marek Sowa, poseł KO.

– To jest kwestia po prostu przestrzegania podstawowych zasad w UE – zaznacza  Dariusz Wieczorek z Lewicy.

Weto w tej sprawie już zapowiedziały Węgry. Polska też ma niezmienne stanowisko – przypomina szef MSZ Jacek Czaputowicz.

– Nie dlatego, że uważamy, że praworządność jest nieważna, ale uważamy, że nie można tu stworzyć kryteriów obiektywnych i to może być instrument nacisku na państwa. Uważamy, że jesteśmy państwem praworządnympowiedział w Polskim Radiu minister spraw zagranicznych.

Brak jedności może pogrzebać plany powiązania unijnych środków z praworządnością. Na szybkim zakończeniu negocjacji zależy kanclerz Angeli Merkel. Niemcy przewodniczą obecnie Unii Europejskiej.

TV Trwam News

drukuj