Cykl prezydencki w USA i jego konsekwencje

Mimo zmian w gospodarce światowej wciąż kluczową rolę w niej odgrywają USA. Z tego powodu wielu naukowców interesuje się powiązaniem między sytuacją gospodarczą w USA a sytuacją gospodarczą w innych krajach. Tego typu powiązania są także przedmiotem moich dociekań naukowych. Generalnie na podstawie prowadzonych badań zauważyłem, że występuje związek nie tylko między sytuacją gospodarczą w USA a sytuacją gospodarczą w innych krajach, ale także między sytuacją na amerykańskim rynku akcji a sytuacją na rynku akcji w innych krajach.

Powiązania gospodarki USA z gospodarką światową

Mimo zmian w gospodarce światowej wciąż kluczową rolę w niej odgrywają USA. Z tego powodu wielu naukowców interesuje się powiązaniem między sytuacją gospodarczą w USA a sytuacją gospodarczą w innych krajach. Tego typu powiązania są także przedmiotem moich dociekań naukowych. Generalnie na podstawie prowadzonych badań zauważyłem, że występuje związek nie tylko między sytuacją gospodarczą w USA a sytuacją gospodarczą w innych krajach, ale także między sytuacją na amerykańskim rynku akcji a sytuacją na rynku akcji w innych krajach. Istotne znaczenie przy wyjaśnianiu tych powiązań odgrywa znajomość koncepcji tzw. amerykańskiego cyklu prezydenckiego.

Lata cyklu prezydenckiego w USA

Cykl prezydencki w USA składa się z 4 lat. Dzieje się tak dlatego, że wybory w USA odbywają się regularnie co 4 lata. Znaczenie cyklu prezydenckiego wynika w dużym stopniu z tego, że w USA bardzo ważnym organem władzy jest prezydent. W swoich badaniach przyjmuję, że rok następujący bezpośrednio po wyborach prezydenckich to rok nr 1, kolejny rok to rok numer 2, rok bezpośrednio poprzedzający wybory to rok numer 3 a rok wyborczy to rok numer 4.

W przyszłym roku w USA odbędą się wybory prezydenckie, czyli będzie to rok numer 4. Koncepcja cyklu prezydenckiego wynika z przekonania, że władze publiczne w USA, czyli zarówno administracja prowadząca politykę fiskalną, jak również bank centralny zwany popularnie FED-em chcą doprowadzić do tego, aby w roku wyborczym stan gospodarki był jak najlepszy. Czynią tak prawdopodobnie dlatego, że chcą zwiększyć szansę aktualnie urzędującego prezydenta na wygraną w kolejnych wyborach a jeśli nie może on już startować to zwiększyć szansę na wygraną innej osoby z partii politycznej, do której należy aktualnie urzędujący prezydent. Naturalnie trzeba sprawdzić, czy faktycznie rok 4 jest rokiem bardzo dobrym z punktu widzenia gospodarczego. Z moich badań wynika, że tak się dzieje. Wyniki swoich prac badawczych zaprezentowałem m. in. w mojej książce „Makroekonomiczne uwarunkowania koniunktury na polskim rynku akcji w świetle doświadczeń międzynarodowych” wydanej w 2006 roku oraz artykule „Międzynarodowe implikacje makroekonomicznego i giełdowego efektu prezydenckiego w USA”, opublikowanej w miesięczniku „Nasz Rynek Kapitałowy” z 2005 roku, nr 3-4.

Makroekonomiczny i giełdowy efekt prezydencki w USA

W swoich badaniach wyróżniłem pojęcie makroekonomicznego oraz giełdowego efektu prezydenckiego. Makroekonomiczny efekt prezydencki polega na tym, że w roku numer 4 realne tempo wzrostu PKB jest lepsze niż w roku 3. Z kolei giełdowy efekt prezydencki polega na tym, że stopa zwrotu z indeksu giełdowego Standard & Poors 500 jest lepsza w roku numer 3 niż roku numer 2. Okazuje się więc, że mamy tu do czynienia z pewnym przesunięciem czasowym. Najlepsza sytuacja w gospodarce panuje w roku numer 4 a najlepsza sytuacja na rynku akcji w roku numer 3. To przesunięcie wynika z pewnego zjawiska, które w toku moich badań udało mi się odkryć. Występuje ono w bardzo wielu krajach.

Rynek akcji barometrem przyszłego stanu aktywności gospodarczej

Zjawisko to polega na tym, że występuje silny pozytywny związek między stopą zwrotu z indeksu giełdowego w roku T a realną zmianą PKB w roku T+1. Generalnie z moich badań wynika, że chcąc doprowadzić do jak najlepszego stanu gospodarki w roku wyborczym, czyli w roku numer 4 dokonywana jest stosunkowo intensywna ekspansja budżetowa 2 lata wcześniej, czyli w roku numer 2 oraz pojawia się łagodzenie polityki pieniężnej w roku przedwyborczym, czyli w roku numer 3. Można więc powiedzieć, że występuje swoista kolejność oddziaływania. Na początku pojawia się ekspansja budżetowa. Występuje ona wcześniej, gdyż jej wpływ na zmienne realne jest uwidoczniona z dłuższym przesunięciem czasowym. Z kolei, w przypadku polityki monetarnej wpływ jest szybszy.

Ogromne znaczenie polityki pieniężnej w oddziaływaniu na gospodarkę

O tym jak ważne znaczenie ma polityka pieniężna w kształtowaniu cyklu prezydenckiego świadczą tegoroczne wypowiedzi prezydenta Donalda Trumpa. Aktualnie sprawujący w USA władzę prezydent w swoich wypowiedziach, w tym także w mediach społecznościowych stara się zmobilizować FED do dalszego łagodzenia polityki pieniężnej. W sierpniu i wrześniu 2019 roku FED zaczął wreszcie łagodzić politykę pieniężną i dwukrotnie obniżył stopy procentowe. Jak widzimy uczynił to w roku numer 3, czyli w roku przedwyborczym. W roku 2018 sytuacja była zupełnie inna. Stopy procentowe były podwyższane i mówiło się o możliwości dalszych podwyżek.

Prezydent Donald Trump domaga się poluzowania amerykańskiej polityki pieniężnej

W tym roku doszło do bardzo wyraźnej zmiany. Co ciekawe z wypowiedzi prezydenta Donalda Trumpa wynika, że domaga się wręcz on obniżenia stóp procentowych do 0 albo nawet do poziomu ujemnego. Narzeka też na zbyt wysoki kurs dolara amerykańskiego w relacji do walut obcych i dlatego właśnie m. in. składa swe postulaty dotyczące nie tylko obniżania stóp procentowych, ale także tzw. ilościowego luzowania. Ten przykład bardzo wyraźnie pokazuje, jak bardzo pragmatycznie do gospodarki podchodzi obecny prezydent USA. Ten lider światowego mocarstwa pokazuje, że nie należy się obawiać sięgać po instrumenty radykalne, także w zakresie polityki pieniężnej. Jako długoletni biznesmen jest bardzo pragmatyczny i zapewne nie patrzy na to, czy jego postulaty wynikają z teorii keynesowskiej czy monetaryzmu, czy też innej. Kieruje się po prostu dobrem swojego kraju.

Powrót do narodowej szkoły ekonomicznej

Uważam, że taka postawa to znak czasu. Pokazuje to, że należy budować nowy typ szkoły w nauce ekonomii: szkołę narodową. Dla nas Polaków to nic nowego. Już przed II wojną światową mieliśmy przecież w Polsce ekonomistów, którzy byli przedstawicielami takiej szkoły. Byli to np. Roman Rybarski, Stanisław Głąbiński, Stanisław Grabski a także Adam Doboszyński. Pora wrócić do tych znakomitych czasów, gdy myślenie narodowe było standardem, było czymś naturalnym, czymś normalnym. Pragmatyczna postawa prezydenta Donalda Trumpa w odniesieniu do polityki pieniężnej wskazuje na to, że mamy do czynienia obecnie na świecie z renesansem myślenia narodowego.

prof. UEP dr hab. Eryk Łon, członek Rady Polityki Pieniężnej NBP

drukuj