fot. trybunal.gov.pl

Co planuje rząd D. Tuska w sprawie Trybunału Konstytucyjnego?

Minister sprawiedliwości już wie, ale na razie nie zdradzi, jaki ma plan na Trybunał Konstytucyjny. By osiągnąć większość w tym organie, Waldemar Żurek nie odrzuca wariantu siłowego. W międzyczasie premier Donald Tusk wysyła do Trybunału Konstytucyjnego swojego wieloletniego i bliskiego współpracownika – ministra Macieja Berka.

Sytuacja w piętnastoosobowym Trybunale Konstytucyjnym jest skomplikowana. Od czterech sędziów – wybranych przez obecną większość sejmową – prezydent nie odebrał ślubowania. Dlatego kandydaci bezprawnie złożyli ślubowanie w Sejmie – samodzielnie wobec marszałka, bez udziału głowy państwa.

Trzech kolejnych sędziów zostało zaprzysiężonych przez prezydenta i dopuszczonych do orzekania przez prezesa TK. Pozostała ósemka sędziów to sędziowie wskazani jeszcze przez poprzednią władzę. Minister sprawiedliwości, pytany, czy ma pomysł na to, jak wyjść z coraz bardziej zawiłej sytuacji w Trybunale, stwierdził, że pomysł ma, ale jeszcze nie będzie zdradzał szczegółów.

„Nie mówię wprost, jaki mamy plan, ale prawo nie powinno ustępować bezprawiu. Mamy zabezpieczenie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka dotyczące czterech prawidłowo wybranych sędziów Trybunału, którzy nadal nie zostali dopuszczeni do orzekania przez Bogdana Święczkowskiego” – oznajmił Waldemar Żurek.

Minister sprawiedliwości nie ma racji – wskazał dr Michał Skwarzyński, prawnik z Katedry Praw Człowieka i Prawa Humanitarnego KUL.

– Z punktu widzenia formalnego nie da się uzdrowić sytuacji czterech sędziów, którzy nie złożyli ślubowania wobec pana prezydenta. Tylko i wyłącznie złożenie ślubowania rozpoczyna ich kadencję, rozpoczyna ich służbę sędziowską – zaznaczył dr Michał Skwarzyński.

Według ministra sprawiedliwości status kandydatów na sędziów nie jest sporny. Szef resortu dąży do jak najszybszego dopuszczenia ich do orzekania. Waldemar Żurek, zapytany o możliwość siłowego wejścia do TK, odpowiedział w następujący sposób:

„Bierzemy pod uwagę, ale to nie będzie wejście siłowe, raczej zdecydowane wypełnienie tego, co narzucił nam ETPCz w zabezpieczeniu, które jasno wskazuje, że należy doprowadzić czterech prawidłowo wybranych sędziów TK do orzekania wszystkimi prawnymi sposobami” – mówił minister.

W międzyczasie prokuratura Waldemara Żurka prowadzi śledztwo wobec prezesa TK i dąży do postawienia go w stan oskarżenia. Dla Bogdana Święczkowskiego takie działania mają na celu paraliż niezależnego organu.

– Ma wprost wpływać na czynności urzędowe sądu, jakim jest Trybunał Konstytucyjny w zakresie orzekania, a to jest bardzo poważne przestępstwo, kolejny element ustrojowego zamachu stanu – zwrócił uwagę Bogdan Święczkowski.

Immunitet prezesowi może uchylić Zgromadzenie Ogólne sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Rządzący chcą mieć w nim większość dzięki swoim nominatom. Kolejną osobą, którą Donald Tusk chce wysłać do sądu konstytucyjnego, jest Maciej Berek, do tej pory pełniący role ministra ds. wdrażania polityki rządu oraz przewodniczącego Komitetu Stałego Rady Ministrów. Był prawą ręką premiera.

– Minister Berek jest mistrzem, jeśli chodzi o koordynację działań różnych osób i egzekwowanie tego, do czego się zobowiązujemy. Więc wyraziłem warunkową zgodę na rezygnację z rządu i na kandydowanie – mówił Donald Tusk.

Maciej Berek odpowiadał za proces legislacyjny rządu Donalda Tuska. To spod jego ręki wyszło wiele ustaw, z których część prezydent odesłał do zbadania przez TK. Premier, pytany o ewentualność, w której minister Maciej Berek w przyszłości będzie orzekał poniekąd we własnych sprawach, odpowiedział, że ten „na pewno będzie wiedział, co robić, żeby nie narazić się nawet na najmniejsze podejrzenie czy zarzut, że działa stronniczo”.

Do tej pory swój sprzeciw wobec kandydatury ministra Macieja Berka do TK zgłaszały Lewica i Polska2050. Z kolei szef PSL-u, wicepremier Władysław Kosiniak–Kamysz, popiera tę kandydaturę.

– [Maciej Berek – radiomaryja.pl] jest przygotowany do najważniejszych funkcji w państwie – ocenił lider Ludowców.

Opozycja ostrzega, że przejęcie przez Donalda Tuska Trybunału Konstytucyjnego może „zabetonować” jego władzę. Premier zdobyłby narzędzie do blokowania decyzji prezydenta dotyczących ustaw wychodzących z parlamentu – ostrzegł poseł Marcin Warchoł z PiS.

– Idą też wybory, sondaże dołują i Donald Tusk władzy łatwo nie odda. Trybunał Konstytucyjny ma być dla niego narzędziem zachowania władzy – ocenił polityk.

Obecni rządzący szli do wyborów z hasłami odpolityczniania organów sądowniczych. Politolog Aleksander Kozicki wskazał, że tą decyzją premier pokazał, iż dla niego liczy się wyłącznie walka o władzę, a nie wartości.

– Jest to nic innego jak manifestacja polityczna i tak naprawdę manifestacja nie tylko siły, ale manifestacja siłowa – zwrócił uwagę ekspert.

Pierwszy prezes Sądu Najwyższego, Zbigniew Kapiński, postuluje reset składu TK. Wybór sędziów miałby odbywać się większością trzech piątych głosów w Sejmie. Na całkowity reset najważniejszego organu sądownego w kraju nie chcą zgodzić się zarówno Koalicja Obywatelska, jak i Prawo i Sprawiedliwość.

TV Trwam News

drukuj