fot. PAP/Radek Pietruszka

R. Bąkiewicz o „Miasteczku Gniewu”: Chodzi o wytworzenie atmosfery sprzeciwu w Polsce i zachęcenie innych grup społecznych do tego, żeby zaczęły walczyć o własne interesy

Nie będziemy szturmem zdobywali KPRM-u, czyli miejsca, w którym na co dzień przynajmniej powinien pracować Donald Tusk. Chodzi o to, żeby wytworzyć atmosferę sprzeciwu w Polsce i zachęcić inne grupy społeczne, pracownicze do tego, żeby zaczęły walczyć o własne interesy, bo nikt za nas tego po prostu zwyczajnie nie zrobi. Polska jest dzisiaj po prostu w tragicznym stanie – mówił Robert Bąkiewicz, lider Ruchu Obrony Granic, prezes Roty Niepodległości i były prezes Stowarzyszenia „Marsz Niepodległości”, w programie „Polski Punkt Widzenia” na antenie TV Trwam, odnosząc się do powstania „Miasteczka Gniewu” przed KPRM w Warszawie.

W Sądzie Rejonowym dla Warszawy Śródmieścia odbyły się mowy końcowe w procesie, jaki Angelika Domańska wytoczyła byłemu prezesowi Stowarzyszenia „Marsz Niepodległości”, Robertowi Bąkiewiczowi. Miał on naruszyć jej dobro osobiste w czasie obrony kościoła Świętego Krzyża podczas tzw. „czarnych marszy”, które odbyły się jesienią 2020 roku.

– Po 6 latach okazuje się, że przestępcy, ci, którzy atakowali i plugawili świątynię, którzy zakłócali Mszę świętą, którzy atakowali fizycznie tych, którzy przed kościołami stali i modlili się, dzisiaj stają się ofiarami, a ci, którzy bronili kościołów, stają się dzisiaj winnymi, przestępcami. Taki mamy świat, dlatego nie odpowiadam wprost, czy ją pobiłem, czy nie, bo sprawa jest oczywista. Sąd nie jest zainteresowany prawdą – wskazał Robert Bąkiewicz.

Jeżeli sąd uzna lidera Ruchu Obrony Granic za winnego, grożą mu dwa lata bezwzględnego więzienia i 20 tysięcy złotych kary.

Myślę, że dla Pana Boga warto, nawet jak miałbym dostać tyle, chociaż oczywiście nie chciałbym. Natomiast wydaje mi się, że zarówno ja, jak i wtedy moi koledzy, którzy tam byli, uważaliśmy, że robimy to dla jakiejś większej wartości (…). To, co dzisiaj się dzieje po prostu przed sądem, to jest tylko sąd kapturowy, to jest kpina ze sprawiedliwości, z przyzwoitości. Mówiłem w mowie końcowej o tym, że tak naprawdę walka z chrześcijaństwem i z Bogiem, ale chrześcijaństwem, w sensie nawet takim kulturowym, jest zaprzeczeniem polskości, bo nie da się opowiedzieć o polskości, nie da się opowiedzieć o stosunkach międzyludzkich, społecznych bez Kościoła, bez tych wartości, które polski Kościół po prostu budował przez wieki w narodzie – zaznaczył.

Pod oknami premiera Kancelarii Prezesa Rady Ministrów powstało „Miasteczko Gniewu”. To kolejny wyraz sprzeciwu wobec działań rządu [czytaj więcej]. 

To miasteczko jest wymierzone w Donalda Tuska, w rząd Donalda Tuska. Uważamy, że ta władza po prostu niszczy Polskę, niszczy Polaków, prowadzi, antykatolicką politykę. Przypominam sobie, że pierwszym działaniem wielu polityków Platformy Obywatelskiej było zdejmowanie krzyży albo tablic upamiętniających jakichś świętych Kościoła katolickiego i ta polityka jest kontynuowana. Dlatego nasze działania są wymierzane przeciwko Donaldowi Tuskowi, bo on nie tylko atakuje nasze wartości, nie tylko atakuje Boga, nie tylko atakuje religię, ale on po prostu odbiera nam szanse na rozwój. Prowadzi proniemiecką politykę, a ta proniemiecka polityka zakłada, że to my będziemy pracowali na Niemców, a nie będziemy samodzielnym państwem – akcentował Robert Bąkiewicz.

Gość TV Trwam wyjaśnił, na czym ma polegać obalenie rządu Donalda Tuska, czyli hasła, jakie głoszą uczestnicy „Miasteczka Gniewu”.

Myślę, że trzeba to traktować jako rodzaj pewnej parafrazy. Nie będziemy szturmem zdobywali KPRM-u, czyli miejsca, w którym na co dzień przynajmniej powinien pracować Donald Tusk. Chodzi o to, żeby wytworzyć atmosferę sprzeciwu w Polsce i zachęcić inne grupy społeczne, pracownicze do tego, żeby zaczęły walczyć o własne interesy, bo nikt za nas tego po prostu zwyczajnie nie zrobi. Polska jest dzisiaj po prostu w tragicznym stanie. Nie tylko jeśli chodzi o jej budżet, nie tylko jeśli chodzi o bezpieczeństwo, nie chodzi tylko o zdrowie, ale też o kwestię dotyczącą chociażby porodówek, czyli likwidacji szpitali, ale również kwestię dotyczącą szkół i edukacji. Jest próba zrobienia z naszych dzieci, przepraszam za słowo, ale po prostu „zboczeńców” i odbieranie im możliwości do tego, żeby byli zdolnymi, mądrymi ludźmi, tylko ograniczonymi, zgodnymi z pewnym trendem ideologicznym – marksistowskim. To są te wszystkie powody i wiele, wiele jeszcze innych, dla których dzisiaj protestujemy. Ten sprzeciw ma wywołać po prostu falę buntu. Ma pokazać, że są ludzie, którzy się nie boją, którzy nie pozwolą na to, żeby siłą, terrorem i przymusem rządu Donalda Tuska zmusić ich do tego, że przegrają Polskę – wyjaśnił prezes Roty Niepodległości.

radiomaryja.pl

drukuj