D. Murawiec: Plony były tak niskie, że gospodarstwa ledwo będą w stanie pokryć koszty zakupionych środków do produkcji
Wiele gospodarstw dokonuje zakupów nawozów, środków ochrony roślin czy nasion z odroczonym terminem płatności, najczęściej na koniec sierpnia, czyli po żniwach. Skoro w tym sezonie plony były tak niskie, to gospodarstwa ledwo będą w stanie pokryć koszty zakupionych środków do produkcji. A teraz trzeba znowu zapłacić pracownikom, zakupić paliwo, nasiona czy części do maszyn, które też są horrendalnie drogie. Sytuacja na polskiej wsi nie jest kolorowa – powiedział Damian Murawiec, rolnik, członek Oddolnego Ogólnopolskiego Protestu Rolników, na antenie Radia Maryja w poniedziałkowej audycji „Aktualności dnia”.
Tegoroczne żniwa dla wielu rolników są wyjątkowo trudne. Susza, przymrozki, wysokie temperatury, opady – to wszystko przełożyło się na słabsze plony. Jednocześnie ceny skupu pozostają niskie w stosunku do kosztów produkcji. W niektórych miejscach rolnicy nie mogą nawet sprzedać swoich zbiorów.
– Od jesieni ubiegłego roku mieliśmy bardzo ciężką sytuację, gdyż już podczas żniw na terenie Żuław Wiślanych wystąpił deszcz nawalny, nawet 200 litrów opadu, który poleciał w dobę. To już naznaczyło nam całą jesień, czyli problem ze zbiorem i potem z uprawą, z zasianiem w odpowiednich warunkach. (…) Później zima i roztopy, czyli bardzo szybko roztopiła się duża warstwa śniegu, gleba jeszcze nie odmarzła i na początku marca powstały zastoiska wodne. A potem w kilka tygodni sytuacja wysokiego nadmiaru wody przerodziła się w suszę. (…) W porównaniu do średniej wieloletniej, jeśli chodzi o rzepak, to plony mamy 40 proc. niższe. Jeśli chodzi o pszenicę, to plony o 30 proc. niższe. Niestety, poziom cen nie wzrósł na tyle, żeby zrekompensować niższe plony – opowiedział Damian Murawiec.
Trochę popadało przed żniwami pic.twitter.com/d5CBSqfkAU
— Damian Murawiec (@damian_murawiec) July 23, 2026
Rolnik przyznał, że najbardziej martwiące są ciągle wzrastające koszty produkcji. Zaznaczył, że „porównując rok do roku cena nawozów na przykładzie saletry amonowej, czyli takiego podstawowego nawozu, którego używa się najczęściej, wzrosła na tonie o 400-500 zł”.
– To bardzo szybko można pomnożyć w takim gospodarstwie, jak u mnie, gdzie rozsiewam na wszystkie działki kilka tirów różnych nawozów. Koszty, które muszę ponieść z tytułu samego nawożenia, wzrastają o kilkaset tysięcy złotych. Do tego przecież mamy sytuację wysokich cen paliw. Program CPN w żadnym stopniu nie obejmuje przedsiębiorców, w tym rolników czy firm transportowych – zwrócił uwagę.
Członek Oddolnego Ogólnopolskiego Protestu Rolników został zapytany o granicę opłacalności produkcji. W odpowiedzi wskazał, że „jeśli komuś warunki atmosferyczne w tym sezonie mocno sprzyjały, to można mówić o lekkim plusie. W innych przypadkach, gdy kilka klęsk atmosferycznych się skumulowało, to nie ma mowy o spięciu kosztów”.
– Są gospodarstwa, gdzie przede wszystkim w przypadku rzepaku było tak, że on tak fatalnie rósł, że nawet nie opłacało się go zbierać. Wiele gospodarstw zaczepiło talerzówkę i po prostu uprawiło to pole, bo nie było sensu zbierać rzepaku, który w zasadzie nie planował – wskazał gość Radia Maryja.
Damian Murawiec zauważył, że w wielu rejonach Polskich pojawiło się „bardzo dużo ogłoszeń, że ktoś wydzierżawi ziemię albo sprzeda jakąś część gospodarstwa. Niestety, brak jest środków finansowych, żeby pokryć koszty produkcji, które zostały poniesione wcześniej”.
– Wiele gospodarstw dokonuje zakupów nawozów, środków ochrony roślin czy nasion z odroczonym terminem płatności, najczęściej na koniec sierpnia, czyli po żniwach. Skoro w tym sezonie plony były tak niskie, to gospodarstwa ledwo będą w stanie pokryć koszty zakupionych środków do produkcji. A teraz trzeba znowu zakupić paliwo, nasiona czy zapłacić pracownikom. Jest też kwestia zakupów części do maszyn, które też są horrendalnie drogie. Sytuacja na polskiej wsi nie jest kolorowa – podkreślił rolnik.
Nowa umowa handlowa z Ukrainą z 2025 zmieniła zasady gry i jej skutki już odczuwamy.
@CzarnekP @DariuszStefani9 pic.twitter.com/gyxRPOkqPM
— Krzysztof Ciecióra (@k_cieciora) August 12, 2026
Członek Oddolnego Ogólnopolskiego Protestu Rolników powiedział, że rolnicy domagają się przede wszystkim „zabezpieczenia naszego rynku przed towarami rolno-spożywczymi napływającymi z rynków trzecich, spoza Unii Europejskiej.
– One psują nasz rynek wewnętrzny. Domagamy się również, żeby w końcu ustawa o funkcjach produkcyjnych wsi stała się faktem, żebyśmy nie byli jako rolnicy karani za to, że prowadzimy produkcję rolną na terenach wiejskich. (…) Jest wielu rolników, którzy przegrywają batalie sądowe. Pytamy się otwarcie resortu rolnictwa, rządu, to gdzie mamy w końcu produkować, jak nie na terenach wiejskich? (…) Chcielibyśmy też, żeby wszystkie opłaty klimatyczne nie dotykały branży rolniczej i branży transportowej w tak nadmiernym stopniu – wskazał gość „Aktualności dnia”.
Kolejni gospodarze dostają pozwy za normalne prowadzenie gospodarstw, a prezydencka ustawa, która ma chronić rolników przed próbami wyłudzania od nich pieniędzy przez nowych sąsiadów, nadal leży w sejmowej zamrażarce.
Panie Marszałku @wlodekczarzasty, czas ją wreszcie procedować… pic.twitter.com/JIoGVojSJf
— Krzysztof Ciecióra (@k_cieciora) August 8, 2026
Cała rozmowa z Damianem Murawcem dostępna jest do odsłuchania [w tym miejscu].
radiomaryja.pl



