
Rolnictwo w kryzysie – opóźnione żniwa, rosnące straty
Rolnicy powinni już podsumowywać żniwa, ale w tym roku jest inaczej. Zbiory zaczęły się o wiele później. Powodem jest deszczowa pogoda, która przełożyła się na jakość plonów oraz ich cenę.

Rolnicy powinni już podsumowywać żniwa, ale w tym roku jest inaczej. Zbiory zaczęły się o wiele później. Powodem jest deszczowa pogoda, która przełożyła się na jakość plonów oraz ich cenę.

W wielu rejonach naszego kraju trwają żniwa. To jeden z najważniejszych i najintensywniejszych okresów w rolniczym kalendarzu. Żniwa to dla rolników okres wytężonej pracy, często w trudnych warunkach. Choć ich wysiłek jest niewidoczny na co dzień, to właśnie dzięki niemu mamy dostęp do świeżych plonów. W tym czasie warto okazać im zrozumienie i szacunek.

Kwestia Zielonego Ładu pokazała, że rolnicy, czyli osoby teoretycznie niewykształcone, które zdaniem niektórych celebrytów nie powinny decydować o losach naszego kraju, to jednak są ludzie, którzy są świadomi, na tyle wykształceni, iż są perspektywicznie patrzący w przyszłość. Rolnicy pierwsi wychodzili na ulice i protestowali przeciwko obostrzeniom związanym z Zielonym Ładem. Teraz każdy zdroworozsądkowy Europejczyk jest przeciwko tym zapisom. Drodzy politycy, rolnicy znają się na swojej pracy, wiedzą, jak działa rynek i wiedzą, co może w nich uderzyć. Nie potrzebujemy działań ukierunkowanych na uświadamianie rolników. Potrzebujemy wsparcia, bo to jest w interesie zarówno rolników, jak i konsumentów – mówiła Monika Przeworska, dyrektor Instytutu Gospodarki Rolnej, w audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja.

Żniwa, żniwa i po żniwach. Chociaż pola zostały już sprzątnięte, rolnicy mają inne powody do obaw – to niższe zbiory niż w ubiegłym roku i niska cena, co stawia pod znakiem zapytania przyszłość polskich gospodarstw.

Sylwia Szymańczak z Oddolnego Ogólnopolskiego Protestu Rolników podkreśliła, że tegoroczne plony są niższe od ubiegłorocznych. W większości regionów kraju zbiory zbóż już się zakończyły bądź dobiegają końca. Wyjątek stanowią województwa położone na północy kraju, gdzie żniwa są jeszcze w toku.

Przyspieszone żniwa, skrócony okres wegetacji, a więc także niższe plony, które oznaczają straty dla rolników. Taki obraz rynku zbożowego w Polsce w programie „Rozmowy Niedokończone” przedstawili rolnicy z Oddolnego Ogólnopolskiego Protestu Rolników.

Żniwa w kraju nabierają tempa i przebiegają wyraźnie szybciej niż w poprzednich latach. Są one najbardziej zaawansowane na południowym zachodzie kraju, gdzie zboża podstawowe zebrano już z ponad 80 proc. areału – przekazała Polska Izba Zbożowo-Paszowa.

W Polsce trwają tzw. małe żniwa, czyli zbiory jęczmienia ozimego. W tym roku rozpoczęły się one szybciej ze względu na niedobór opadów deszczu i wysokie temperatury.

Opady deszczu spowalniają żniwa. Rolnicy coraz bardziej obawiają się o jakość tegorocznego ziarna, które zaczyna porastać w kłosach.

Nasze stanowisko się nie zmieni i nie pozwolimy na to, by w okresie żniw i po zbiorach destabilizować nasz rynek. Tym bardziej że w dalszym ciągu tranzytem transportujemy zboże z Ukrainy dalej w świat. Są rekordowe wolumeny, które przez Polskę przejeżdżają, natomiast one nie zostają w Polsce. To jest podstawowy problem, na który nie chce zwrócić uwagi Komisja, że niczego nie blokujemy. W dalszym ciągu wspieramy, wzmacniamy i ułatwiamy tranzyt, który przebiega przez Polskę w niezakłócony sposób. Nie chcemy, żeby nagły napływ zboża z Ukrainy na nasze lokalne rynki (szczególnie na wschodzie Polski) doprowadził do destabilizacji – powiedział Krzysztof Ciecióra, wiceminister rolnictwa i rozwoju wsi, w audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja.

Polska eksportuje rekordowe ilości zbóż do krajów trzecich. Wszystko wskazuje na to, że rządowi uda się opróżnić magazyny do żniw. Tymczasem trwa dyskusja o publikacji listy podmiotów, które skupowały tanie zboże z Ukrainy i wprowadzały je na polski rynek.

Państwo polskie robi wszystko, by zabezpieczyć rolników na najbliższe żniwa i zabezpieczyć cenę na poziomie wyższym niż ta, z którą dziś muszą się mierzyć rolnicy – mówił premier Mateusz Morawiecki o kryzysie wywołanym przez napływ do Unii Europejskiej ukraińskiego zboża.
