fot. PAP/Tomasz Gzell

Sąd Okręgowy w Warszawie wydał list żelazny dla Marcina Romanowskiego. Upolityczniona prokuratura zapowiedziała zaskarżenie tej decyzji

Sąd Okręgowy w Warszawie wydał list żelazny dla Marcina Romanowskiego. Dzięki niemu były wiceminister sprawiedliwości będzie mógł wrócić do Polski i odpowiadać przed sądem z wolnej stopy. To nie podoba się rządzącym. Upolityczniona prokuratura zapowiedziała, że złoży zażalenie.

 Marcin Romanowski wyjechał z Polski w grudniu 2024 roku. Na Węgrzech uzyskał azyl polityczny. Jednak po obaleniu rządu Wiktora Orbana, polityk opuścił Węgry. Nie wiadomo, gdzie przebywa. Chce jednak odpowiadać z wolnej stopy, dlatego zawnioskował o list żelazny. Zgodził się na niego Sąd Okręgowy w Warszawie. To decyzja zgodna z interesem publicznym.

– Nie ma obecnie obawy, aby Marcin Romanowski podejmował działania o charakterze matactwa. Inne osoby występujące w śledztwie nie są tymczasowo aresztowane. Śledztwo może być kontynuowane z udziałem posła po jego stawiennictwie i leży to w interesie wymiaru sprawiedliwości – mówił mec. Bartosz Lewandowski, obrońca Marcina Romanowskiego.

Jeśli decyzja sądu się uprawomocni, Marcin Romanowski nie będzie już ścigany Europejskim Nakazem Aresztowania i będzie mógł spokojnie wrócić do Ojczyzny, bez obawy, że trafi do aresztu. To nie podoba się politykom koalicji rządowej.

 – Nie wyobrażam sobie innej drogi. Od tego wyroku trzeba się odwołać – stwierdził Dariusz Wieczorek, poseł Lewicy.

Te polityczne oczekiwania spełni prokuratura zarządzana przez ministra sprawiedliwości, Waldemara Żurka.

 – Nie ma i nie będzie bezkarności dla ludzi Zbigniewa Ziobry. Prokuratura złoży zażalenie na decyzję o wydaniu listu żelaznego dla Marcina Romanowskiego – wskazał Waldemar Żurek, minister sprawiedliwości.

Prokuratura od kilkunastu miesięcy bezskutecznie próbuje zatrzymać Marcina Romanowskiego i go przesłuchać. Nieprawdziwe okazały się medialne wrzutki, że były minister przebywa w Naddniestrzu kontrolowanym przez Rosję. Śledztwo w sprawie Funduszu Sprawiedliwości się przedłuża. Dziwi zatem próba blokady listu żelaznego, który mógłby pchnąć sprawę do przodu.

– Nie mamy przesądzonej kwestii odpowiedzialności karnej, winy i tak dalej, tak? Jeżeli ta osoba na tym etapie postępowania zgłasza się dobrowolnie do organów ścigania, no to nie ma w tym działaniu prokuratury żadnej logiki – zauważył Piotr Żyłko, radca prawny.

Prokuratura zarzuca Marcinowi Romanowskiemu m.in. udział w zorganizowanej grupie przestępczej, przekroczenie uprawnień oraz przywłaszczenia ponad 107 mln zł i usiłowanie przywłaszczenia kolejnych 58 mln złotych. Tylko te środki nigdy nie trafiły na konto polityka. Były przeznaczone na projekty zgłoszone do Funduszu Sprawiedliwości. Prokuraturze nie chodzi jednak o wyjaśnienie tej sprawy.

 – Chodzi o cyrk w mediach, o to, żeby pokazać posła w kajdanach i o nic innego. Tylko to jest, jak gdyby, celem działania obecnej prokuratury i niestety wikłany jest w to sąd  – akcentował dr Michał Skwarzyński, wykładowca KUL.

Minister sprawiedliwości zaatakował też sędziego Konrada Mielcarka, który zgodził się na list żelazny. Waldemar Żurek podważył niezależność i niezawisłość sędziego tylko dlatego, że został awansowany w okresie rządów Zjednoczonej Prawicy oraz pełnił funkcję komisarza wyborczego. Według części polityków koalicji rządowej jest to wystarczający powód, aby nie uznawać decyzji sędziego ws. Marcina Romanowskiego.

TV Trwam News

drukuj