Kontrowersje wokół wyboru Macieja Berka na kandydata na stanowisko sędziego TK
Maciej Berek został oficjalnym kandydatem Koalicji Obywatelskiej na sędziego Trybunału Konstytucyjnego. To wzbudza kontrowersje, bo koalicja rządowa szła do wyborów z postulatem odpolitycznienia TK, a minister Berek był w rządzie prawą ręką premiera. Wątpliwości co do jego kandydatury zgłaszają zarówno sędziowie, jak i koalicjanci Donalda Tuska.
W ubiegłym tygodniu z Rady Ministrów odszedł Maciej Berek, odpowiedzialny za wdrażanie polityki rządu. Media spekulowały, że polityk obejmie wakat w Trybunale Konstytucyjnym po wygasającej kadencji sędziego Justyna Piskorskiego. Premier tego nie potwierdzał. W końcu przyznał, że Maciej Berek ma wypełniać polityczne cele.
– Nie znam osoby lepiej przygotowanej do tego, żeby pomóc naprawić tę sytuację, jaką mamy w związku z wadliwym TK – przekonywał premier Donald Tusk.
To Sejm zdecyduje, czy Maciej Berek zostanie sędzią Trybunału Konstytucyjnego. Decyzję może podjąć we wrześniu. W Monitorze Polskim opublikowano właśnie postanowienie prezydenta o odwołaniu Macieja Berka z rządu. Na stronie Sejmu pojawiła się informacja, że Maciej Berek jest kandydatem KO na sędziego Trybunału.
– Podpisy pod kandydaturą pana Macieja Berka będą zgłoszone. Wtedy kluby będą podejmować decyzję. Oczywiście szefostwa klubów będą na ten temat rozmawiać – powiedział rzecznik rządu, Adam Szłapka.
O koalicyjne poparcie dla kandydatury Berka będzie trudno. Polskie Stronnictwo Ludowe poparło kandydaturę, ale Polska 2050 i Lewica już nie.
– Nikt, kto jest czynnym politykiem po zakończonej karierze politycznej, nie powinien trafić do TK. (…) Nie wiem skąd ta propozycja – wskazał poseł Tomasz Trela z Lewicy.
Premier Donald Tusk sam mówił, że minister Berek jest jego prawą ręką. Upolitycznienia TK obawia się Stowarzyszenie Sędziów Polskich „Iustitia”, które od wielu lat wspiera liberalno-lewicową stronę polityczną.
– Przez ostatnie lata mówiliśmy głośno o tym, że politycy nie powinni zasiadać w TK – mówił prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”, Bartłomiej Przymusiński.
Krytyki wobec premiera Donalda Tuska nie kryją byli prezesi TK – prof. Marek Safjan i prof. Andrzej Zoll. Zauważyli, że kandydatura Macieja Berka nie jest dobrym pomysłem. Do tej pory obaj prezesi popierali rząd Donalda Tuska i krytykowali opozycję. Prof. Safjan w ubiegłym roku apelował, aby nie przyjmować zaprzysiężenia prezydenta Karola Nawrockiego, gdyż ważności wyborów nie stwierdził ukonstytuowany organ Sądu Najwyższego. Wszyscy zauważyli, że Donald Tusk realizuje swoje polityczne cele – zwrócił uwagę Michał Nieznański z Konfederacji.
– Potrzebuje tam swojego zaufanego człowieka, który swoimi łokciami poprzepycha się na fotel lidera TK, więc odpolitycznienie sądownictwa możemy już znowu włożyć w niszczarkę – ocenił Michał Nieznański.
Maciej Berek wykorzystywałby funkcję w TK – zaznaczył poseł Zbigniew Kuźmiuk z Prawa i Sprawiedliwości.
– To przez niego przechodziły wszystkie projekty ustaw. Teraz, gdyby któraś z nich miała trafić do TK, a pewnie takie przypadki będą się zdarzały, to miałby je rozpatrywać? (…) Ponad 200 chyba rozstrzygnięć TK czeka na publikację. I to Maciej Berek odpowiadał za to, że żadne z nich nie zostało opublikowane – zauważył poseł Zbigniew Kuźmiuk.
Prawnik Piotr Gaglik przypomniał o projekcie ustawy dotyczącym polityków, którą w 2024 r. forsowały partie rządzące.
– Nie tak dawno same zaproponowały, żeby wprowadzić karencję czteroletnią dla osób kandydujących do TK – wskazał Piotr Gaglik.
Ustawa nie weszła w życie, gdyż prezydent Andrzej Duda skierował ją do TK w trybie kontroli prewencyjnej. Radca prawny Piotr Żyłko powiedział, że na ślubowanie przed prezydentem do dziś czeka czterech sędziów TK wybranych przez Sejm. To osoby, które złożyły pseudo-ślubowanie w Sejmie.
– W świetle prawa to ślubowanie po prostu nie nastąpiło. Ustawa stanowi wprost, że ma zostać dokonane przed prezydentem i koniec kropka – podkreślił Piotr Żyłko.
Maciej Berek to ósmy kandydat na sędziego TK wskazany przez obecnie rządzących.
TV Trwam News



