KE uwzględni wydatki Polski na obronność w procedurze nadmiernego deficytu
Komisja Europejska uwzględni wydatki Polski na obronność w procedurze nadmiernego deficytu. Domagał się tego polski rząd.
Rząd Donalda Tuska był zmuszony znowelizować tegoroczny budżet. Po poprawkach [deficyt wzrośnie ze 180 do ponad 240 mld zł]. Przyszłoroczny ma sięgnąć prawie 300 mld zł. Rosnące zadłużenie Polski uruchomiło unijną procedurę nadmiernego deficytu. Zmusza to państwo do cięcia wydatków.
– Nie wolno mi wykluczać takiej sytuacji, że zarówno KE, jaki i rząd RFN (…) potrzebują ciągle instrumentu nacisku na Polskę, żeby kompletnie zwasalizować Polskę pod rządami Tuska. Tylko do tego ta procedura nadmiernego deficytu jest potrzebna. Smutne to, ale może być prawdziwe – wskazał poseł PiS, Paweł Szrot.
Z procedury nadmiernego deficytu miały zostać wyłączone wydatki na obronność. Ustalił to z Komisją Europejską rząd Prawa i Sprawiedliwości, a zielone światło ustaleniom dała w grudniu ubiegłego roku unijna Rada do Spraw Gospodarczych i Finansowych. Jeszcze przed tygodniem minister finansów Andrzej Domański informował, że Bruksela zmieniła zdanie i wydatki na obronność nie zostaną wyłączone z unijnej procedury nadmiernego deficytu. Nieoczekiwanie komisja zmieniła zdanie. „To dobra wiadomość, bo KE wreszcie zrozumiała, że kraje frontowe muszą mieć większą swobodę w kształtowaniu budżetu” – przekonuje poseł Marcin Bosacki z KO.
– Po drugie to świadczy o tym, że rząd Donalda Tuska ma realne wpływy Brukseli. To dobrze dla Polski, a nie źle – ocenił polityk.
Decyzje KE chwali też wiceminister cyfryzacji Polski 2050 – Trzeciej Drogi, Michał Gramatyka.
– W ocenie KE ten budżet jest zgodny z warunkami unijnymi, a to jest ważne, dlatego że zyskuje na tym wiarygodność kredytowa Polski – mówił wiceminister cyfryzacji.
Nie da się ukryć, że decyzja KE jest dobra dla Polski. To także swoiste koło ratunkowe dla rządu Donalda Tuska. W obliczu rosnącego zadłużenia może pomóc w szybszym wychodzeniu z procedury nadmiernego deficytu. Polska może też uniknąć postępowania przed TSUE i kar finansowych. Wszystko jednak zależy od polityki finansowej gabinetu premiera. Politycy opozycji alarmują, że ta jak na razie nie napawa optymizmem.
TV Trwam News



