fot. pixabay.com

Bułgaria: parlament zatwierdził stacjonowanie amerykańskich samolotów tankujących w bazie Bezmer

Parlament Bułgarii przegłosował w środę zgodę na tymczasowe stacjonowanie amerykańskich samolotów tankujących w bazie lotniczej Bezmer. Sofia tym samym zignorowała wcześniejsze ostrzeżenia Iranu, że decyzja ta stanowiłaby współudział „w agresji i zbrodniach wojennych”.

– Żadne ofensywne systemy uzbrojenia nie zostaną rozmieszczone na terytorium Bułgarii. Tymczasowa obecność samolotów nie czyni Bułgarii stroną działań wojennych – mówił w parlamencie bułgarski minister obrony Dimityr Stojanow.

Waszyngton zwrócił się z prośbą o rozmieszczenie w położonej ok. 260 km na południowy wschód od Sofii bazie Bezmer do ośmiu amerykańskich samolotów KC-135 oraz do 250 żołnierzy w okresie od 24 lipca do 1 października na podstawie umowy regulującej wspólne użytkowanie obiektów wojskowych. Propozycja USA została przejęta w bułgarskim parlamencie 136 głosami za przy 13 przeciw.

Według Stojanowa USA obiecały zminimalizować ryzyko dla bezpieczeństwa narodowego Bułgarii.

– Nie podejmujemy żadnych wrogich działań wobec żadnego innego kraju. Wypełniamy nasze zobowiązania wobec Stanów Zjednoczonych – argumentował szef resortu obrony.

We wtorek minister spraw zagranicznych Iranu, Esmail Baghei stwierdził, że jakikolwiek udział Bułgarii w przygotowaniu i przeprowadzeniu ataków będzie uważany za współudział w popełnieniu zbrodni agresji i zbrodni wojennych, a Sofia stałaby się „wspólnikiem agresorów i przestępców”.

W reakcji premier Bułgarii, Rumen Radew zapewnił, że amerykańskie samoloty będą służyć jedynie celom logistycznym, i stwierdził, że kategorycznie wykluczone jest prowadzenie operacji wojskowych na Bliskim Wschodzie z terytorium Bułgarii.

„Te samoloty tankujące są przeznaczone wyłącznie do misji logistycznych i będą realizować swoje zadania poza bułgarską przestrzenią powietrzną” – cytuje jego słowa bułgarska prasa.

Siły amerykańskie od 11 nocy prowadzą regularne uderzenia na Iran, który odpowiada atakami na bazy USA na Bliskim Wschodzie. Centralnym punktem amerykańsko-irańskiej wojny jest walka o panowanie nad zablokowaną po wznowieniu działań wojennych cieśniną Ormuz, przez którą przed wojną przechodziło 20 proc. zużywanej na świecie ropy naftowej.

PAP

drukuj