Rząd wycisza niewygodne dla siebie afery
Prokuratura postawiła już pierwsze zarzuty w związku z aferą Zondacrypto. W innej sprawie chce przesłuchać prezydenta. Tam, gdzie rząd widzi interes polityczny, prokuratura działa szybko i stanowczo. W sprawach dotyczących koalicji, np. afery w szpitalu południowym – widać opieszałość. Były kierownik SOR i działacz KO Dawid Kacprzyk wciąż nie został nawet przesłuchany, choć od wybuchu afery minęły trzy miesiące.
Prokuratura zamierza przesłuchać prezydenta. Chce wiedzieć, kto doradził Karolowi Nawrockiemu, by nie przyjmował ślubowania od czterech sędziów wybranych do Trybunału Konstytucyjnego. Zdaniem rządzących – zostało złamane prawo. Prezydent wskazał, że to urojenia ministra sprawiedliwości. Zamierza jednak złożyć zeznania.
– Oczywiście zaproszę panią prokurator czy pana prokuratora na przesłuchanie i usłyszą ode mnie, że wszystkie decyzje podejmuję osobiście. Z całą pewnością do takiego przesłuchania dojdzie – oświadczył szef państwa polskiego.
To odwet za weto – komentuje działania prokuratury doradca prezydenta Wojciech Kolarski.
– Donald Tusk i rządząca koalicja do dzisiaj nie pogodzili się z tym, że prezydentem został wybrany przez Polaków Karol Nawrocki. To on koryguje błędne decyzje rządu; że rządzi w imieniu Polek i Polaków w taki sposób, który blokuje złą politykę rządu Koalicji Obywatelskiej – podkreślił.
Politycy koalicji rządowej przekonują jednak, że każdy jest równy wobec prawa.
– To jest absolutnie normalne, każdy powinien być w różnych postępowaniach przed prokuraturą, przed sądem traktowany w taki sam sposób. Każdy z nas jest takim samym obywatelem, bez względu na to czy jest prezydentem, premierem, ministrem, posłem czy senatorem – powiedział
Sebastian Gajewski z Lewicy, wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej.
Chyba, że jest się byłym działaczem Koalicji Obywatelskiej i byłym kierownikiem SOR w Szpitalu Południowym w Warszawie. Dawid Kacprzyk wciąż nie został przesłuchany przez prokuraturę, choć w placówce dochodziło do licznych nieprawidłowości. Na tyle poważnych, że miały skutkować nawet zgonami pacjentów.
– Jeden jest pomijany przez prokuraturę, nie jest wzywany, natomiast pierwszy obywatel ma stawić się i wyjaśniać swoją decyzję, która tak naprawdę ma charakter polityczny – mówił doradca prezydenta Wojciech Kolarski.
To pokazuje nierównowagę i interes polityczny w działaniu prokuratury – podkreśla poseł Konfederacji Witold Tumanowicz.
– Wszystkie aspekty związane z walką polityczną, z których to korzyści powinna dostać Platforma Obywatelska i Donald Tusk, są wykonywane niemalże niezwłocznie. Natomiast jeśli chodzi o przesłuchiwanie swoich własnych kolegów partyjnych, którzy dokonują różnego rodzaju przekrętów, w tym pana Kacprzyka, to mamy do czynienia z opieszałością działań prokuratury – zaznaczył poseł.
Minister sprawiedliwości i prokurator generalny Waldemar Żurek tłumaczy, że sprawa szpitala południowego jest po prostu inna.
– Zazwyczaj osoba, która jest podejrzewana, jest przesłuchiwana na samym końcu. Tutaj mamy sytuację, kiedy nie ma obawy matactwa, bo mamy zajęte dokumenty – stwierdził szef resortu.
Prof. Karol Karski z Prawa i Sprawiedliwości przypomina, że koalicja rządowa, jeszcze w opozycji, obiecywała rozdzielenie funkcji ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego, co miało zagwarantować niezależność prokuratury. Dziś rząd stosuje podwójne standardy.
– Kiedy objęli władzę, zarzucili ten plan. Mówią, że chcą, ale gdyby chcieli, to można to przeprowadzić w jeden miesiąc – podkreślił polityk.
Od wybuchu afery w szpitalu południowym minęły już trzy miesiące. W placówce miał powstać m.in. nieformalny salonik VIP dla polityków Koalicji Obywatelskiej. Premier Donald Tusk zapowiadał także rozliczenia polityczne, do których również nie doszło.
TV Trwam News




