fot. pixabay.com

Bułgarski parlament szuka wyjścia z kryzysu politycznego

Z udziałem doradczyni prawnej prezydenta Bułgarii Rumena Radewa, Emilii Drumewej, szefowie klubów parlamentarnych porozumieli się w sprawie wyjścia z kryzysu politycznego, który powstał po rezygnacji populistycznej partii Jest Taki Naród z misji sformowania rządu.

Do niespodziewanej decyzji lidera Jest Taki Naród, Sławi Trifonowa, doszło we wtorek. Problemem okazał się fakt, że ogłoszono ją po przedstawieniu składu gabinetu prezydentowi i wydaniu przez niego odpowiedniego dekretu dotyczącego misji sformowania rządu, skierowanego do parlamentu.

Eksperci ds. konstytucyjnych wyrazili różne stanowiska, lecz byli jednogłośni, że przewidziana w ustawie zasadniczej procedura mianowania rządu jest w toku i nie może być przerwana; powinna zostać zakończona poprzez wydanie odpowiedniego aktu przez parlament po głosowaniu.

Właśnie tego głosowania chciał uniknąć Sławi Trifonow i klub poselski jego partii.

W środę rano przewodnicząca parlamentu, Iwa Mitewa, przedstawicielka partii Sławiego Trifonowa, odmówiła dodania do porządku obrad głosowania nad rządem desygnowanego na premiera Płamena Nikołowa. Napisał on do parlamentu i prezydenta list z rezygnacją z proponowanego stanowiska i według Iwy Mitewej to wystarczyło.

Kancelaria prezydenta opublikowała stanowisko, że ze strony głowy państwa procedura jest zakończona i dalsze kroki należą do parlamentu. Jednocześnie bez zakończenia procedury prezydent nie może przystąpić do powierzenia misji powołania rządu następnemu kandydatowi. Według ekspertów bez aktu parlamentu Bułgarii grozi kryzys konstytucyjny o nieprzewidywalnych następstwach.

Później na drugie w ciągu dnia posiedzenie liderów klubów poselskich przybyła doradczyni ds. prawnych prezydenta, Emilia Drumewa. Z jej pomocą podjęto decyzję, że w czwartek sprawa głosowania listu Płamena Nikołowa o rezygnacji na być głosowana w parlamencie.

Niezależnie od tego nie należy całkowicie wykluczyć, że przewodnicząca parlamentu będzie chciała ponownie tego uniknąć za pomocą proceduralnych chwytów – uważają komentatorzy.

Następnym klubem, któremu prezydent ma powierzyć misję utworzenia rządu, jest GERB byłego premiera Bojko Borisowa. W środę Bojko Borisow poinformował, że jego kandydat, szef MSZ w latach 2014-2017, Daniel Mitow, przedstawi listę ministrów, a następnie od razu zrezygnuje z próby utworzenia gabinetu.

„Zrobimy to tylko po to, żeby pokazać, jak kompetentny gabinet możemy zaproponować” – powiedział Bojko Borisow.

Następnie prezydent Rumen Radew powinien wybrać między czterema pozostałymi klubami; największy z nich, lewica, ma 36 głosów w 240-miejscowym parlamencie.

PAP

drukuj