fot. pixabay.com

Przywódcy Francji, Niemiec i Włoch będą chcieli zmusić Ukrainę do ustępstw?

Liderzy Francji, Niemiec i Włoch pojadą w najbliższych dniach do Kijowa. Eksperci wskazują, że zachodni politycy, poza dążeniem do poprawy własnego wizerunku, mogą próbować wymóc na prezydencie Wołodymyrze Zełenskim ustępstwa wobec Rosji.

Premier Włoch, Mario Draghi; kanclerz Niemiec, Olaf Scholz; prezydent Francji, Emmanuel Macron, jeszcze w tym tygodniu mają pojawić się w Kijowie.

– Są plany, aby zrealizować wizytę tego typu. Natomiast to nie jest wizyta, w której Polska będzie brała udział, więc nie bierzemy za nią absolutnie odpowiedzialności, aczkolwiek mamy o niej informacje – wskazał wiceszef polskiego MSZ Marcin Przydacz.

To wizyta długo wyczekiwana zarówno przez Ukraińców, jak i Włochów, Niemców czy Francuzów. Tematem przewodnim rozmów w Kijowie ma być przyznanie Ukrainie statusu państwa kandydującego do Unii Europejskiej. Od początku wojny zabiega o to prezydent Ukrainy, Wołodymyr Zełenski.

– Jestem przekonany, że ta decyzja może wzmocnić nie tylko nasze państwo, ale całą Unię Europejską – podkreślił ukraiński przywódca.

Wizyta liderów Europy Zachodniej w Kijowie skupi się także na kwestii kryzysu żywnościowego. Paryż deklaruje pomoc w odblokowaniu odeskiego portu i w eksporcie ukraińskiego zboża. Będzie też mowa o dozbrajaniu Ukrainy i dostawach ciężkiej broni. Francja dostarczyła na front m.in. 12 haubicoarmat Caesar. Z kolei kanclerz Niemiec twierdzi, że „nikt nie dostarcza pomocy na takim poziomie jak Niemcy. Manipulacje niemieckiego kanclerza odkrywa ukraiński ambasador w Berlinie”.

– Jeśli mamy być szczerzy, to – po 100 dniach wojny – do tej pory na Ukrainę nie dostarczono z Niemiec ani jednej sztuki ciężkiego sprzętu – zwrócił uwagę dyplomata.

Niemcy długo nie chcieli pomagać Ukrainie. W pierwszych tygodniach wojny zdołali wysłać na front zaledwie kilka tysięcy hełmów. Tymczasem liderami pomocy Ukrainie są USA, Wielka Brytania i Polska. Liberalno-lewicowa opozycja liczy na to, że wizyta w Kijowie zmieni politykę Niemiec, zwłaszcza w kwestii broni.

Do tej pory nie wykazywały się wielkim entuzjazmem w tej dziedzinie – powiedziała poseł Lewicy Beata Maciejewska.

– Ukraińcy naprawdę potrzebują dzisiaj sprzętu wojskowego i pomocy humanitarnej – zaznaczył z kolei poseł Robert Kropiwnicki z Koalicji Obywatelskiej.

Olaf Scholz złożył niedawno wizytę w Serbii, która kandyduję do Unii Europejskiej. Niemiecki polityk wezwał Belgrad do przyłączenia się do nakładania sankcji na Rosję.

– Oczekujemy, że sankcje przeciwko Rosji będą wspierane przez wszystkich tych, którzy są kandydatami do akcesji do Unii Europejskiej – mówił Olaf Scholz.

Tymczasem źródła w Brukseli nie raz donosiły, że to Berlin blokował kolejne pakiety sankcji. Dr Bogdan Pliszka z Polskiego Towarzystwa Geopolitycznego wskazał, że zarówno Olaf Scholz, jak i Emmanuel Macron chcą poprawić swój wizerunek wizytą w Kijowie.

W głównej mierze chodzi o to, żeby sobie zrobić zdjęcie. To jest modne teraz, żeby mieć zdjęcie z prezydentem Zełenskim i w związku z tym pewnie też chcą takie mieć. Wrzucą je na Twittera i Facebooka – stwierdził politolog.

Biorąc pod uwagę wcześniejsze wypowiedzi Emmanuela Macrona i Olafa Scholza, można się spodziewać, że w Kijowie będą próbowali wymusić na prezydencie Ukrainy ustępstwa (także terytorialne) wobec Rosji. Niemieckie media podkreślają, że rząd w Berlinie stosował taktykę ustępstw wobec Kremla. Do tego dochodzi trwająca przez dziesięciolecia prorosyjska polityka Niemiec w zakresie energetyki i Francji, jeśli chodzi o dostawy broni do Rosji.

– Niestety i Francja, i Niemcy są odpowiedzialne za tak daleko idące postępowania działań rosyjskich – zaznaczył Jacek Ozdoba, wiceminister klimatu i środowiska.

Rozmowy telefoniczne prezydenta Francji z Władimirem Putinem stały się symbolem bezużyteczności. Jak podkreślił prezydent Andrzej Duda, to tylko legitymizowało prezydenta Rosji.

– Czy ktoś rozmawiał w ten sposób z Adolfem Hitlerem podczas II wojny światowej? Czy ktoś powiedział, że Adolf Hitler musi zachować twarz? Że powinniśmy postępować w taki sposób, aby nie upokarzać Adolfa Hitlera? Nie słyszałem takich głosów – mówił polski prezydent.

Prezydent Francji ma jeszcze jedno zmartwienie w postaci wyborów parlamentarnych. Partia Emmanuela Macrona wygrała pierwszą turę z przewagą zaledwie 21 tys. głosów nad lewicową koalicją NUPES. Partia prezydencka musi zdobyć większą przewagę, bo inaczej może być trudno z rządzeniem – zauważył dr Marceli Burdelski, politolog.

Rząd lewicowy będzie bardzo przeszkadzał prezydentowi Macronowi w sprawowaniu władzy w tej kadencji – wskazał ekspert.

Podział mandatów we francuskim parlamencie poznamy 19 czerwca.

TV Trwam News

drukuj