fot. ipn.gov.pl

[TYLKO U NAS] J. Wróblewski: Pamięć o Żołnierzach Wyklętych nadal jest zwalczana

Rtm. Witold Pilecki prosił żonę, by czytała wraz z dziećmi „O naśladowaniu Chrystusa” Tomasza à Kempis (jest to też testament dla nas). Ppłk. Łukasz Ciepliński „Pług” zostawił wspaniałe grypsy, pisane w celi na Rakowieckiej, gdzie też odwoływał się do Boga. Z kolei mjr. „Łupaszka”, wychodząc z celi 71 lat temu, powiedział do współwięźniów: „Z Bogiem, Panowie!”, a więźniowie odpowiedzieli: „Z Bogiem, Panie Majorze!” – w ten sposób Jarosław Wróblewski, autor książek historycznych i biograficznych, przypomniał podczas „Aktualności dnia” w Radiu Maryja ostatnie chwile życia Żołnierzy Niezłomnych. Okazją ku temu jest przypadająca we wtorek 71. rocznica zamordowania mjr. Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki”.

https://twitter.com/RadioMaryja/status/1491047696966295559

Mija 71 lat od zamordowania mjr. Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki” przez komunistów. We wtorek Sejm uczcił minutą ciszy pamięć zabitego Majora. Część posłów skandowała „Cześć i chwała bohaterom!”, natomiast inni politycy w tym czasie siedzieli lub wychodzili z sali obrad.

https://twitter.com/marcinwarchol/status/1490979167483363331

Jarosław Wróblewski ocenił, że takie zachowania części osób ze sceny politycznej są dowodem na to, iż zasłużeni bohaterowie Polski nadal są wyklęci.

– Pamięć o Żołnierzach Wyklętych nadal jest zwalczana. To przykre i bolesne wskazał.

8 lutego 1951 r. Aleksander Drej, kat mokotowskiego więzienia, wykonał wyrok metodą katyńską – strzałem w potylicę. Po wykonaniu wyroku ciało Żołnierza Niezłomnego pogrzebano w tajemnicy i przez cały okres PRL ukrywano prawdę o miejscu jego pochówku. Dopiero w 2013 r. szczątki „Łupaszki” odnalazł na Łączce na warszawskich Powązkach Wojskowych zespół badaczy Instytutu Pamięci Narodowej pod kierownictwem prof. Krzysztofa Szwagrzyka.

– Tamtego wieczoru o godz. 20.15 wykonano cztery wyroki śmierci. Nie tylko na panu Majorze, ale i na: ppłk. Antonim Olechnowiczu „Pohoreckim”, kpt. Henryku Borowskim „Trzmielu”, ppor. Lucjanie Minkiewiczu „Wiktorze”. Dziś w muzeum przy ul. Rakowieckiej o godz. 19.00 będziemy uczestniczyć we Mszy św. w intencji tych żołnierzy – mówił gość Radia Maryja.

Mjr. Zygmunt Szendzielarz „Łupaszka” dowodził V Wileńską Brygadą Armii Krajowej, nazywaną „brygadą śmierci”.

– Był człowiekiem zdecydowanym, był dobrym dowódcą. On i jego żołnierze przez ryngrafy na piersi przyznawali się do Polski, do tradycji. To nie byli ludzie znikąd. Major był oficerem, skończył szkołę w Grudziądzu, należał do 4 Pułku Ułanów Zaniemeńskich. Pseudonim przyjął od rtm. Jerzego Dąbrowskiego „Łupaszka”przypomniał.

Jarosław Wróblewski przytoczył słowa Lidii Lwow-Eberle, sanitariuszki AK, która należała do zgrupowania dowodzonego przez mjr. Zygmunta Szendzielarza.

„Zygmunt pochodził z wieloletniej rodziny. Był oficerem; był człowiekiem w tym sensie, że potrafił rozmawiać z innymi. Lubił, kiedy chłopcy się popisywali mówiąc wiersze i śpiewając piosenki [na postojach chcieli pokazać miejscowej ludności „radosną kulturę wojskową” – przyp. J. Wróblewskiego]. Słuchał i brał w tym udział; był wymagający, potrafił myśleć, był bardzo przyjemny w sposobie bycia; był wrażliwym człowiekiem. Nie widziałam, żeby płakał. Byłam z nim kilka lat, zanim nas nie wsadzili do więzienia. Nie widziałam też, aby ktoś płakał w oddziale. Gdy ktoś zginął – był smutek, ale nie było płaczu. Ja też nie płaczę. Jak wyglądał „Łupaszka”? Był szczupły, łysawy i poważny. Zobaczyłam go pierwszy raz, gdy przyszedł do nas, do partyzantki. Byłam przydzielona do kawalerii, która zawsze była przy dowódcy. On zawsze o mnie pamiętał, bardzo mnie kochał, żyliśmy zgodnie, nigdy się nie kłóciliśmy” – opisywała.

Relacje świadków wskazują, że mjr. „Łupaszka” spowiadał się w mokotowskiej celi u ks. Piotra Kobusa.

– Kazimierz Augustowski, również żołnierz okręgu wileńskiego AK, zapamiętał, że „Łupaszka” pewnej nocy zamienił się z nim miejscem na sienniku i szepcząc księdzu Piotrowi do ucha, w tajemnicy przed innymi więźniami i służbą więzienną, pogodził się z Panem Bogiem. Kiedy rano wstał – kontynuuje pan Kazimierz – był szczęśliwy. Twierdził, że teraz może umrzeć – powiedział Jarosław Wróblewski.

Gość „Aktualności dnia” zwrócił uwagę na ostatnie momenty życia najbardziej znanych Żołnierzy Niezłomnych.

– Witold Pilecki prosił żonę, by czytała wraz z dziećmi „O naśladowaniu Chrystusa” Tomasza à Kempis (jest to też testament dla nas). Łukasz Ciepliński zostawił wspaniałe grypsy, pisane w celi na Rakowieckiej, gdzie też odwoływał się do Boga. Z kolei mjr. „Łupaszka”, wychodząc z celi 71 lat temu, powiedział do współwięźniów: „Z Bogiem, Panowie!”, a więźniowie odpowiedzieli: „Z Bogiem, Panie Majorze!” – mówił autor książek historycznych i biograficznych.

Jarosław Wróblewski jest m.in. autorem książki „Rotmistrz”, która czytana jest obecnie na falach Radia Maryja.

 

radiomaryja.pl

drukuj