fot. PAP/Jakub Kaczmarczyk

Ekstraklasa. Nawałka bez efektu „wow” na początek wiosny

Adam Nawałka zrobił wrażenie na kibicach Lecha Poznań przede wszystkim wygraną 6:0 nad Zagłębiem Sosnowiec na koniec ekstraklasowej jesieni. W wiosnę nie wszedł już tak efektownie. Po raz pierwszy przegrał przy Bułgarskiej, a lepsze okazało się Zagłębie – to z Lubina (1:2).


Ekstraklasa nie rozpieszcza kibiców u progu nowego sezonu. Lech Poznań, pod wodza Adama Nawałki szybko miał stać się kluczową siłą w polskiej lidze. Aspiracje potwierdził pogrom, jaki w Sosnowcu Kolejorz zgotował Zagłębiu. Sześć wbitych goli mogło działać na wyobraźnię fanów.

Tymczasem przez pierwszą połowę brakowało klarownych sytuacji. Oczywiście, zawodnicy szukali okazji, ale strzały, które oddawali nie mogły zaskoczyć bramkarzy rywali. Vernon De Marco pomylił się, uderzając głową, Kamil Jóźwiak spudłował, kiedy wpadł w pole karne, a Miedziowi nie potrafili odpowiedzieć realnym zagrożeniem. Choć na boisku przebywali tacy zawodnicy jak Maciej Makuszewski czy Filip Starzyński, obu zespołom brakowało kreatywności w rozwiązywaniu akcji pod bramką przeciwników.

Po przerwie sytuacja wyglądała już znacznie lepiej. Najpierw smakiem musiał obejść się Bartłomiej Pawłowski, po którego strzale arbiter musiał skorzystać z systemy VAR, by sprawdzić, czy piłka przekroczyła linię bramkową. Po konsultacji okazało się, że gola nie było. Od tej pory kibice mogli poczuć się jak na rollercoasterze. Pięć minut później, już skuteczny, był bowiem Christian Gytkjaer. Duńczyk skorzystał na strzale Pedro Tiby. Portugalczyk trafił bowiem w słupek, a Christian Gytkjaer wbił futbolówkę do siatki.

Dziesięć minut później było już jednak 1:1. Rafał Janicki nastrzelił Filipa Starzyńskiego, dzięki czemu ten doprowadził do remisu. Były reprezentant Polski mógł okazać się antybohaterem Miedziowych, bo w 86. minucie nie wykorzystał rzutu karnego. Skórę Filipowi Starzyńskiemu uratował… piłkarz Lecha. Bo to właśnie Nikola Vujadinović strzelił zwycięskiego gola dla gości.

Tym samym Kolejorz spadł z trzeciego na czwarte miejsce w tabeli. Poznaniaków wyprzedziła Jagiellonia Białystok. Lubinianie gonią czołówkę i walczą o awans do najlepszej „ósemki”. Na ten moment plasują się na dwóch lokacie ze stratą dwóch oczek do Wisły Kraków.

***

Lech Poznań – Zagłębie Lubin 1:2 (0:0)
Christian Gytkjaer 66’ – Filip Starzyński 75’ Nikola Vujadinović 90’(sam.)

Lech: Jasmin Burić – Rafał Janicki, Thomas Rogne, Nikola Vujadinović, Vernon De Marco – Maciej Gajos, Pedro Tiba – Maciej Makuszewski   (83’ Tymoteusz Klupś), Joao Amaral, Kamil Jóźwiak (70’ Darko Jevtić) – Christian Gytkjaer (85’ Timur Żamaletdinow)

Zagłębie: Konrad Forenc – Bartosz Kopacz, Damian Oko (90′ Władisław Sirotow), Lubomir Guldan, Sasa Balić (84’ Maciej Dąbrowski) – Filip Jagiełło, Bartosz Slisz – Bartłomiej Pawłowski, Filip Starzyński, Damjan Bohar – Patryk Tuszyński (87’ Jakub Mares)

Żółte kartki: Rafał Janicki (Lech) oraz Bartosz Kopacz, Bartosz Slisz (Zagłębie)

Sport.RIRM

drukuj