fot. PAP

Ekstraklasa. Gorące spotkanie w Kielcach

Mecz rozpoczął się minutą ciszy dla uczczenia pamięci zmarłej minionej nocy mamy napastnika Pogoni Szczecin i byłego zawodnika Korony Kielce Marcina Robaka. Zawodnik mimo bardzo trudnej sytuacji wystąpił w piątkowym meczu.

Pierwsza połowa układała się po myśli gospodarzy. W 19. minucie Michał Janota ze środka pola podał do Chiżniczenki. Kazach zdołał zmylić jednego z obrońców Pogoni i skierował piłkę do bramki nad bezradnym w tej sytuacji Janukiewiczem.

Zaraz po zdobyciu pierwszego gola, kibice Korony rozwinęli transparent „Łamiemy przepisy” i odpalili race świetlne. W ciągu niespełna trzech minut gęsty dym zasłonił niemal połowę boiska. Około 22. minuty siedlecki sędzia Krzysztof Jakubik przerwał grę. Dwie minuty później skierował zawodników do szatni.

Bezwietrzna pogoda nie ułatwiała sytuacji. „Przejaśniło się” dopiero po kilkunastu minutach. Arbiter zdecydował o wznowieniu gry od 22. minuty. Po przymusowej przerwie mocno zaczęli gospodarze. Najpierw okazję na podwyższenie wyniku zmarnował niecelnym strzałem Malarczyk, kilka minut później bliski wyrównania był Hernani, który uderzył z dystansu, ale piłka minimalnie przeszła nad poprzeczką bramki Małkowskiego.

W 39. minucie kielczanie cieszyli się po raz drugi. Najpierw Golański po rajdzie z prawej strony boiska dograł do Chiżniczenki, a ten przedłużył do Trytki, który skierował piłkę do bramki.

Zaraz po zamianie stron Korona zdawała się kontynuować ładną, ofensywną grę. Gorzej jednak było ze skutecznością. Po piętnastu minutach drugiej połowy niewykorzystane sytuacje zemściły się. W 61. minucie rzut wolny wykonywał Marcin Robak, najpierw uderzył w mur, ale odbita piłka wróciła pod jego nogi, powtórny strzał był już skuteczny. Nikt nie miał wątpliwości – bramkę, wymownym gestem ku niebu i znakiem krzyża dedykował swojej mamie.

Po tym golu gra kielczan w niczym nie przypominała już tej z pierwszej połowy. Korona wycofała się oddając inicjatywę coraz aktywniejszej Pogoni. W 81. minucie w okolicy linii 16. metra Malarczyk faulował młodego szczecinianina Filipa Kozłowskiego, za co zobaczył drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę. Zdaniem sędziego miało to miejsce już w polu karnym i podyktował jedenastkę dla Pogoni.

Na boisku i w okolicy ławki rezerwowych Korony rozpętała się awantura. Zdaniem zawodników i sztabu szkoleniowego gospodarzy przewinienie miało miejsce jeszcze przed linią pola karnego. Na boisko wtargnął trener Pacheta oraz jego asystent, były zawodnik Korony Aleksandar Vuković. Za dyskusję z sędzią żółty kartonik zobaczył Golański i Małkowski.
Rzut karny pewnym strzałem wykorzystał Marcin Robak, strzelając tym samym drugą bramkę dla swojego zespołu i w ten sposób ustalił wynik spotkania.

Nerwowo było także po gwizdku kończącym mecz. Sędzia opuszczał boisko w asyście ochrony.

Korona Kielce – Pogoń Szczecin 2:2 (2:0).

Bramki: 1:0 Siergiej Chiżniczenko (19), 2:0 Przemysław Trytko (39), 2:1 Marcin Robak (61), 2:2 Marcin Robak (85-karny).

Czerwona kartka za drugą żółtą – Korona Kielce: Piotr Malarczyk (81-faul).

Korona Kielce: Zbigniew Małkowski – Paweł Golański, Piotr Malarczyk, Radek Dejmek, Kamil Sylwestrzak – Michał Janota (67. Daniel Gołębiewski), Vanja Markovic, Kyryło Petrow, Paweł Sobolewski – Przemysław Trytko (55. Maciej Korzym), Siergiej Chiżniczenko (86. Pavol Stano).
Pogoń Szczecin: Radosław Janukiewicz – Sebastian Rudol, Maciej Dąbrowski, Hernani , Adam Frączczak – Jakub Bąk (46. Dominik Kun), Maksymilian Rogalski (76. Filip Kozłowski, 89. Pavle Popara), Rafał Murawski, Takafumi Akahoshi, Takuya Murayama – Marcin Robak.

PAP/RIRM

drukuj