fot. PAP/Bartłomiej Zborowski

M. Pol: To najlepsza reprezentacja Polski od 1986 roku

Mamy najlepszą drużynę od lat; od mundialu w Hiszpanii w 1982 i Meksyku w 1986 r. – podkreślił w rozmowie z portalem Radia Maryja red. Michał Pol. Dziennikarz „Przeglądu Sportowego” nie ma wątpliwości, Adam Nawałka ma atut, którego zabrakło na ME we Francji: wartościowych zmienników.


Był rok 1974, później 1982 – po latach przerwy Polacy stworzyli drużynę, która na mundial nie jedzie po doświadczenie, ale po to, by wygrywać mecze. Potencjał kadry Adama Nawałki na pewno przekracza umiejętności zawodników Jerzego Engela (2002) i Pawła Janasa (2006) – ocenił w rozmowie z portalem Radia Maryja red. Michał Pol.

 – W 2002 roku nasi piłkarze nie mieli tak wybitnych umiejętności jak ci obecnie, nie grali w topowych europejskich klubach, jak dzisiaj Robert Lewandowski, Arkadiusz Milik, Piotr Zieliński, Grzegorz Krychowiak czy Kamil Glik. Tworzyli za to świetny kolektyw. Ale można to też powiedzieć o grupie, na którą postawił Adam Nawałka. Ona też tworzy drużynę przez duże „D”. Piłkarze sporo razem przeszli, zdobyli wspólnie doświadczenie, potrafią reagować w momentach kryzysowych. Dlatego uważam, że mamy zdecydowanie najlepszą drużynę od lat 80. Czyli od mundialu w 1982 w Hiszpanii, choć i w 1986 roku do Meksyku wysyłaliśmy świetny zespół, który z różnych względów nie powtórzył sukcesu sprzed czterech lat – podkreślił dziennikarz „Przeglądu Sportowego”.

Potencjał tamtej drużyny był naprawdę spory, z liderem Zbigniewem Bońkiem. Teraz rola, jaką w zespole Antoniego Piechniczka pełnił były zawodnik Juventusu i Romy, spoczywa na barkach Roberta Lewandowskiego – dodał Pol.

Jak ocenił, obecna drużyna jest nieco silniejsza niż ta, która dwa lata temu na Euro 2016 we Francji zaszła do ćwierćfinału.

Wtedy, jak pamiętamy, trener Nawałka grał tak, jakby nie miał nikogo na ławce. Jakby nie był pewny, że którykolwiek ze zmienników cokolwiek wniesie do gry, pomoże. Przez to często brakowało nam sił w końcówce, nie byliśmy w stanie zadać decydującego sztycha. Dzisiaj widzimy, że na ławce siedzą wartościowi zmiennicy. Do tego stopnia, że wręcz nie jesteśmy w stanie w ciemno podać składu jak podczas Euro. Wcale się nie zdziwię, jak np. taki Jacek Góralski zagra z Senegalem od pierwszych minut obok Grzegorza Krychowiaka albo Bartosz Bereszyński na lewej stronie. Zyskaliśmy kolejnego defensora w osobie Jana Bednarka, doszedł też Maciej Rybus, który był kontuzjowany podczas mistrzostw Europy – wyliczał.

Na skrzydłach pojawiła się alternatywa dla Kamila Grosickiego i Jakuba Błaszczykowskiego.

W meczu z Litwą z bardzo dobrej strony pokazał się Dawid Kownacki, z którego wszechstronności może skorzystać Nawałka w zależności od pozycji, jaką będzie chciał wzmocnić w końcówce. Myślę, że „Grosik” – jak już opadnie z sił i zabraknie mu turbo doładowania – to czemu nie wpuścić za niego Kownackiego, który może grać i jako napastnik, czy na obu skrzydłach. To, że trener Nawałka ma więcej opcji niż na Euro może się okazać kluczowe w tak trudnej grupie, w jakiej się znaleźliśmy – tłumaczył red. Michał Pol.

We Francji brak zmienników dało się odczuć szczególnie w meczach ze Szwajcarią i Portugalią – dodał. Wtedy ostoją polskiej defensywy był Kamil Glik. Teraz obrońca AS Monaco powoli dochodzi do siebie po urazie. Czarny scenariusz, w myśl którego zabrakłoby go na mundialu, nie sprawdził się.

Znając upór, zawziętość, waleczność Kamila i zapał do ciężkiej pracy, byłem pewien, że pojedzie do Rosji, że zagra prędzej czy później – dodał dziennikarz „Przeglądu Sportowego”.

Kamil Glik jest kluczową postacią dla kadry, jednym z jej liderów, jednym z zębów trzonowych tej drużyny –tak istotnym dla naszej defensywy, jak Robert Lewandowski jest dla ofensywy. Lider także poza boiskiem, w szatni i na treningach, dlatego ja bym go brał na mundial nawet nie do końca wyleczonego. Wiemy, że tylko dla niego Adam Nawałka zrobił ten wyjątek, bo nie zabrał np. Krzysztofa Mączyńskiego, nie do końca sprawnego po kontuzji, choć przecież dotąd też był wiernym żołnierzem selekcjonera. Ale brak Kamila Glika byłby trochę nokautem i dla samej kadry i dla kibiców – tłumaczył Michał Pol.

Patrząc na to, jakim jest walczakiem, jak się wszystko goi na nim – dwa razy, trzy razy szybciej niż u innych – na jego determinację, zmniejszony próg odczuwania bólu, on po prostu wyjdzie i zagra. Moim zdaniem on byłby już gotowy nawet na Kolumbię i kto wie, czy nie zobaczymy go w tym meczu. To przywództwo jest nam bardzo potrzebne – dodał.

Red. Michał Pol nie wykluczył, że po mundialu część reprezentantów Polski zmieni barwy klubowe.

Na pewno nowy klub musi znaleźć Grzegorz Krychowiak. Choćby tylko z powodu finansowego fair play PSG będzie musiało sprzedać część zawodników. Życzę Grześkowi, żeby wrócił do swojej Sevilli, z którą wygrał Ligę Europy i był w niej bardzo ceniony. Pytanie, czy oba kluby dogadają się co do ceny, a sam zawodnik co do pensji, bo wiadomo, że w Hiszpanii nie płacą tyle co katarscy właściciele PSG. Wymieniłbym też Jacka Góralskiego, który gra w lidze bułgarskiej. Zebrał już przecież dobre recenzje za mecze z Nigerią i Litwą, choć mecze towarzyskie nie przystają do mundialu. Bardzo możliwe, że okaże się „Pazdanem mundialu”, czyli podobnym objawieniem jak obrońca Legii – podkreślił dziennikarz.

Dobry występ na mistrzostwach świata może też pomóc Robertowi Lewandowskiego w ewentualnym transferze do Realu Madryt. To jednak – jak mówił red. Michał Pol – wróżenie z fusów, bo na ławce trenerskiej Królewskich od niedawna siedzi nowy szkoleniowiec i nikt nie wie, w jakim kierunku pójdzie przebudowa drużyny, czy zostanie w niej Cristiano Ronaldo i Gareth Bale. No i przede wszystkim, czy Bayern Monachium w ogóle puści gdziekolwiek „Lewego” – zauważył.

Sport.RIRM

drukuj