PAP/Marcin Bielecki

Zima nie odpuszcza – problemy rolników i sadowników

Pogoda ponownie płata figle. Przymrozki atakują ogródki i pola uprawne. Rolnicy skarżą się też na podtopienia. Straty widać już teraz, a prognozy nie wyglądają optymistycznie. Resort rolnictwa zapewnia, że pomoc poszkodowanym zostanie udzielona po oszacowaniu strat przez specjalne komisje.

Deszcze, grad, temperatury poniżej zera, a nawet śnieg. Tegoroczna wiosna, zadziwia pogodą.

Zmienna pogoda, powoduje coraz więcej strat w sadownictwie i uprawach polowych. Opady deszczu, gradu i śniegu niszczą krzewy i drzewa owocowe. Tegoroczna wiosenna pogoda pustoszy również ogródki działkowe – mówi Jan Jasiński, wiceprezes ROD im. Obrońców Poczty Polskiej w Gdańsku.

– W tej chwili nie ma żadnej zawiązki owocowej. Wszystkie kwiaty obleciały. Zimny wiatr obwiał i kwiaty opadły. Tym bardziej, że pszczoły nie zapylają i nie dokonują oblotów – tłumaczy Jan Jasiński.

Najwięcej strat spowodowanych niekorzystną pogodą poniosą właściciele m.in. plantacji truskawek i czereśni. Rolnicy wskazują, że ubogie w owoce będą także jabłonie i morele. Rolnik Dariusz Listoś wskazuje, że upraw przed mrozem uchronić się nie da.

– Już w tej chwili widziałem pojedyncze kwiaty, które wcześniej się rozwinęły. Są jednak przemarznięte – zaznacza Dariusz Listoś.

Szczególnie groźne dla upraw były przymrozki minionej nocy. Termometry w niektórych miejscach Polski spadły przy gruncie do minus 6-7 stopni Celsjusza.

Trudno ocenić, jak bardzo anomalie pogodowe wpłyną na cenę owoców. Ekonomista Mariusz Kękuś podkreśla, że w tym roku większość towarów pochodzić będzie z importu.

– Rynek nie znosi próżni. Można te towary importować. Mamy obecnie dość korzystny trend, jeżeli chodzi o import, dlatego że umacnia się złotówka i relatywnie towary, które są do nas importowane, mogą być tańsze. Natomiast na pewno stracą rolnicy – zaznacza Mariusz Kękuś.

W województwie lubelskim najwięcej szkód odnotowano na północy województwa oraz w powiecie Opole Lubelskie. Straty weryfikowane są przez powołane specjalne komisje gminne – mówi rzecznik wojewody lubelskiego Radosław Brzózka.

– Aż w 30-stu gminach pojawiły się sygnały o skutkach przymrozków i w tych gminach trwają prace komisji gminnych, które najpierw przyjęły zgłoszenia od rolników, a następnie w terenie weryfikują na konkretnych uprawach skutki tych przymrozków – zaznacza Radosław Brzózka i dodaje, że najlepszą formą zabezpieczenia dobytku jest ubezpieczenie.

Obecnie państwo dopłaca rolnikom do składki 65 proc. Wiceminister rolnictwa Rafał Romanowski tłumaczy, że dodatkową formą wsparcia jest możliwość skorzystania z kredytów klęskowych.

– Żeby skorzystać z takiego kredytu, trzeba mieć min 30 proc. strat w potencjale produkcyjnym rocznym, w porównaniu rok do roku. Z takiego kredytu będą mogli skorzystać ci rolnicy, którzy mieli ubezpieczenie minimum 50 proc. – mówi Rafał Romanowski.

Poszkodowani skorzystać mogą również z ubezpieczenia od dziesięciu ryzyk, na które rząd przeznacza ponad 900 mln zł.

 

TV Trwam News/RIRM

 

drukuj