fot. twitter

wPolityce.pl: Historycy w obronie pomnika Rzezi Wołyńskiej

Pomnik Rzezi Wołyńskiej, który ma stanąć w Toruniu, spotkał się z licznymi protestami. Niektórzy przekonują, że jest zbyt drastyczny. Inni podnoszą, że zaszkodzi nam w relacjach z Ukrainą. Pomnik ma stanąć w Parku Pamięci Narodowej, którego pomysłodawcą jest o. Tadeusz Rydzyk CSsR. Portal wPolityce.pl zapytał historyków, co sądzą o monumencie.

Prof. Czesław Partacz:

– Pomnik Rzezi Wołyńskiej powinien stanąć w Warszawie w uczęszczanym przez ludzi miejscu. Mógłby też stanąć przy Trakcie Lubelskim wiodącym z Lublina do Warszawy, żeby widział go każdy Ukrainiec, który przejeżdża tą trasą. W Jeleniej Górze sprzeciwiono się postawieniu pomnika, więc pojawił się pomysł, który wyszedł od o. Tadeusza Rydzyka, żeby postawić go w Toruniu. Pomnik jest drastyczny, ale mniej drastyczny niż ludobójstwo dokonane przez ukraińskich banderowców i czerń wiejską. Ukraińcy praktycznie nic nie wiedzą o Rzezi Wołyńskiej, u nich nie wolno na ten temat mówić prawdy. Byłem tam wiele razy. Obserwowałem rodzący się strach zwykłych Ukraińców przed nacjonalistami. Ukraińcy zachowują się, jak naród ukształtowany przez cywilizację turańską i bizantyńską. Nie mają żadnego wyczucia. Chociaż wyciągają ręce po naszą pomoc, plują nam ciągle w twarz i fałszują historię, dlatego powinien stanąć nie jeden, ale 50 takich pomników – powiedział prof. Czesław Partacz.

Prof. Jan Żaryn:

– Ukraińscy nacjonaliści dążyli do tego, żeby na Kresach nie urodziło się i nie urosło żadne polskie dziecko. Przekaz pomnika, chociaż drastyczny, przypomina o rzeczywistej woli wymordowania Polaków i zniszczenia polskości jako zjawiska, które miało się już więcej nie narodzić. Narodzenie symbolizuje małe dziecko przebite widłami. Symbolika pomnika jest więc podwójna i właściwa merytorycznie. Andrzej Pityński, rzeźbiarz, który stworzył to dzieło jest znanym twórcą, chociaż w Polsce mało rozpoznawalnym. Autor nie jest przypadkowym posiadaczem narzędzi rzeźbiarskich, tylko ważnym twórcą. Argumentacja przeciwników postawienia pomnika Rzezi Wołyńskiej jest różnorodna. Ma jednak sens w dwóch kwestiach. Pierwsza jest taka, że wyobrażenie widoczne na pomniku, czyli mordowane dzieci to zbyt drastyczny motyw, który może zburzyć pewną wrażliwość, gdy pomnik stanie się codziennym widokiem. Drugi argument przeciwników jest taki, że pomnik ponad miarę zachęca do budowania stałego napięcia w relacjach polsko-ukraińskich w wymiarze bardziej sztucznym, bo w rzeczywistości te relacje nie opierają się tylko i wyłącznie na rozpamiętywaniu przeszłości historycznej. Pomnik miałby zdaniem krytyków swoim oddziaływaniem sprawić, że Polacy będą oceniać Ukraińców w kontekście historycznym. Obydwa te argumenty przyjmuję do wiadomości jako rzeczowe. Jednak uważam, że należy wspierać działania upamiętnienia ludobójstwa na Polakach. Pomnik Rzezi Wołyńskiej powinien stanąć w Toruniu. Symbolizuje wymordowanie ludności tylko za to, że byli Polakami – mówił prof. Jan Żaryn.

Prof. Mieczysław Ryba:

– Nie widzę powodów, dla których pomnik Rzezi Wołyńskiej nie powinien zostać postawiony w Toruniu. Można spotkać się z ocenami, że jest zbyt drastyczny. To jednak jest kwestia gustu i oceny. Komuś może się ta estetyka podobać, komuś innemu nie. W sensie treści pokazuje ogromną tragedię, do której doszło na Kresach. Pomniki Holocaustu są często celowo nieestetyczne, ponieważ pokazują pewną niewyobrażalną tragedię ludobójstwa. Nie jestem artystą, ale sądzę, że twórca celowo podchodzi do kwestii w ten sposób. Jego twórca, wybitny rzeźbiarz, profesor Andrzej Pityński poprzez pomnik Rzeź Wołyńska przekazuje niezwykle prawdziwą treść – wskazał prof. Mieczysław Ryba.

Prof. Włodzimierz Osadczy:

– O kształcie pomnika zdecydowali darczyńcy. Pomnik Rzezi Wołyńskiej jest darem Polonii amerykańskiej dla kraju. Dar albo się przyjmuje albo odrzuca. Uważam, że należy go przyjąć. Postawienie pomnika w Toruniu nie wyczerpuje problemu upamiętnienia Polaków pomordowanych na Wołyniu. Będzie to dopiero początek. Poprzednie próby upamiętnienia tego straszliwego ludobójstwa odzwierciedlały atmosferę, w której powstawały pomniki – niedomówienia i relatywizację zbrodni. Pomniki wołyńskie były cenzurowane, ich przekaz był absolutnie niezrozumiały, jak ma to miejsce w przypadku pomnika na skwerze wołyńskim w Warszawie. Osobom, które nie znają historii, ten pomnik nic nie powie o ludobójstwie. Jest przykładem zastosowania nowoczesnych rozwiązań plastycznych, które nie przyciągają uwagi, ani nie wzbudzają żadnych emocji. Mamy do czynienia z karygodnym zaniedbaniem w obszarze pamięci dotyczącej ludobójstwa wołyńskiego. Potrzebna jest prawda historyczna, odkłamana i pozbawiona relatywizacji. Konieczny jest symbol, który mocno przemówi do serc i umysłów, taki jak film „Wołyń” Wojciecha Smarzowskiego – powiedział prof. Włodzimierz Osadczy.

Ukazał się również apel w obronie pomnika. Można się pod nim podpisywać [tutaj].

wPolityce.pl/RIRM

drukuj