[TYLKO U NAS] Dr Szarek o „operacji polskiej” NKWD: To była zemsta Stalina za 1920 r.

W Stalinie tkwiła wielka chęć zemsty za wielkie upokorzenie z 1920 r., kiedy to miał miejsce Cud nad Wisłą – powiedział w czwartkowym programie „Polski punkt widzenia” na antenie TV Trwam prezes Instytutu Pamięci Narodowej dr Jarosław Szarek. Historyk odniósł się do mordu NKWD z 1937 r., w którym zamordowano ok. 111 tys. osób, w większości Polaków.

80 lat temu, 11 sierpnia 1937 r., szef NKWD Nikołaj Jeżow wydał rozkaz numer 00485 nakazujący „całkowitą likwidację polskich siatek szpiegowskich”. Ze 143 tys. osób aresztowanych w ZSRS pod zarzutem szpiegostwa na rzecz Polski w latach 1937-38 stracono 111 tysięcy osób, w większości Polaków.

Tzw. operacja polska była jedną z akcji narodowościowych przeprowadzonych przez NKWD. Jej celem były poszczególne narody – tłumaczył dr Jarosław Szarek.

Pierwsza tego typu operacja przeprowadzona była pod koniec lipca 1937 r. Była to tzw. operacja niemiecka. 11 sierpnia była tzw. operacja polska, następnie kilkanaście innych. Ofiarami tego typu akcji byli Litwini, Ukraińcy, Łotysze, Estończycy. To był czas wielkiego terroru. Te operacje narodowościowe, których celem była likwidacja poszczególnych narodów, były poprzedzone operacją przeciwko bogatym chłopom. Ofiarami tego typu akcji padło wielu naszych rodaków. Był to element likwidacji tych wszystkich osób, których nie dało się zsowietyzować – powiedział prezes IPN.

Gość TV Trwam wskazał, jak wyglądały mechanizmy zbrodni NKWD. Jak zaznaczył, decydującą rolę odgrywały m.in. tak zwane trójki NKWD.

W skład wchodzili: przedstawiciel partii komunistycznej, miejscowy oficer NKWD oraz rejonowy prokurator. Oni w bardzo krótkim czasie (czasami nawet po 1 minucie) wydawali wyrok śmierci. Natomiast w „operacji polskiej” był tzw. system albumowy. Przygotowywano listy, wysyłano je do Moskwy, tam były zatwierdzane przez samego Nikołaja Jeżowa czy prokuratora Andrieja Wyszynskiego. Oni na podstawie tych list decydowali, czy ma być to wyrok śmierci czy np. 10 lat. To jest w bolszewizmie nieludzkie, bo to był ten sposób mordowania, jaki znamy z Katynia. (…) To było sprowadzenie do piwnicy, czy gdzieś do lasu i strzał w tył głowy – mówił dr Jarosław Szarek.

Prezes Instytutu Pamięci narodowej dodał, że przyczyny zbrodni popełnionych na Polakach można rozpatrywać w kilku kategoriach.

– Po pierwsze, w Stalinie tkwiła wielka chęć zemsty za wielkie upokorzenie z 1920 r. (Cud nad Wisłą), tym bardziej, że sam Stalin poniósł klęskę pod Lwowem. (…) To jest jeden z elementów. Pozostałe są bardziej uniwersalne. Dużymi skupiskami Polaków były dwa tereny: okolice Żytomierza i Mińska. Otworzono tam dwa obwody narodowościowe: Marchlewszczyznę – wokół Żytomierza i (nieco później) Dzierżyńszczyznę – wokół Mińska. Polacy, którzy tam żyli, otrzymali pewną autonomię: język polski, szkolnictwo. Nawet przed utworzeniem tych obwodów mogli swobodnie chodzić do kościoła. Celem utworzenia tych obwodów było wychowanie tzw. człowieka sowieckiego. Chciano przede wszystkim oderwać człowieka od przywiązania do ziemi i Kościoła. Chciano po prostu oderwać człowieka od tożsamości, czyli tego, co kształtowało żyjących tam od pokoleń rodaków. (…) Wobec właśnie tych ludzi Stalin postanowił zrobić wielki eksperyment – chciał wychować nowego sowieckiego człowieka, który byłby oderwany od tożsamości, religii, wiary i własności – zaznaczył historyk.

Całość programu „Polski punkt widzenia” z udziałem dr. Jarosława Szarka:

RIRM

drukuj