fot. facebook.com

[TYLKO U NAS] Prof. Wojciech Polak: Uważam, że Ustawa 2.0 jest zła i szkodliwa. Do większości uregulowań mam duże zastrzeżenia

Rektor uczelni stanie się w stu procentach dyktatorem. Jego uprawnienia są olbrzymie – akcentował prof. Wojciech Polak, wykładowca UMK i WSKSiM, w rozmowie z redakcją portalu Radia Maryja. Historyk mówił o plusach i minusach przyjętej przez Sejm tzw. ustawy 2.0.

We wtorek przed północą Sejm przyjął z poprawkami ustawę Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce (Ustawa 2.0) i przepisy ją wprowadzające. To całościowa reforma szkolnictwa wyższego. Zakłada duże zmiany m.in. w działaniu uczelni, ich finansowaniu, karierze naukowej. [czytaj więcej]

Profesor Wojciech Polak odniósł się m.in. do możliwości powrotu egzaminów wstępnych dla kandydatów na uczelniach wyższych, który ocenił pozytywnie.

– Akurat punkt, który zezwala na wprowadzenie egzaminów wstępnych na studia, uważam za krok w dobrym kierunku, ponieważ nie jest tak, że absolwent szkoły średniej powinien trafiać bez sprawdzenia jego wiedzy na studia wyższe. Wydaje mi się, że na wielu kierunkach jakaś selekcja powinna mieć miejsce. Egzaminy wstępne wpłynęłyby na podwyższenie poziomu. Z drugiej strony muszą też powstać mechanizmy, które pozwolą istnieć uczelniom nawet przy mniejszej liczbie studentów. Nie może być tak jak do tej pory, że jeżeli studentów jest mało, to grożą zwolnienia pracowników naukowych – mówił prof. Wojciech Polak.

Historyk skomentował też powstanie nowego uczelnianego gremium – rady uczelni, którą uznał za „całkowicie niepotrzebną”.

– To tylko tworzenie ciała, które nie będzie niczemu służyło, a wręcz może szkodzić funkcjonowaniu uczelni. Ponadto członkowie tego ciała będą dodatkowo opłacani, co będzie generować tylko kolejne koszty. Powstanie takiej rady ma sens, jeżeli istnieje system taki jak w Stanach Zjednoczonych: uczelnie są często utrzymywane z pieniędzy różnych korporacji i firm. Te zakłady chcą mieć wpływ na funkcjonowanie uczelni i mają go właśnie poprzez swoich przedstawicieli w radach nadzorczych. Większość uczelni w Polsce jest publiczna i to właśnie państwo daje środki finansowe na ich istnienie. W tych przypadkach istnienie rad uczelni nie ma żadnego sensu – stwierdził profesor.

Nasz rozmówca komentował również nową, poszerzoną rolę rektorów uczelni wyższych. Rektor uczelni będzie w stu procentach „dyktatorem” – zauważył.

– Jego (rektora – red.) uprawnienia są olbrzymie. Rektor będzie decydował o finansach, zwalnianiu i zatrudnianiu pracowników, sposobie ich oceniania. Rektor będzie dzielił uczelnie na jednostki według własnego uznania. Będzie miał decydującą rolę w ustanowieniu statutu uczelni. Statut niby uchwala senat, ale to rektor przedłoży senatowi ten projekt. Jeżeli więc rektor będzie chciał wzmocnić swoją pozycję i dodać sobie kolejnych uprawnień, to zrobi to za pośrednictwem statutu uczelni. Rektor będzie więc mógł dosłownie wszystko – tłumaczył prof. Wojciech Polak.

Ustawa wprowadza ponadto skomplikowany mechanizm oceny pracowników, „wymagając właściwie tego, żeby każdy pracownik w czteroletnim okresie oceny opublikował cztery pozycje – dodał.

– Chodzi o artykuły w wysoko punktowany pismach albo książki, ale w certyfikowanych przez ministerstwo wydawnictwach. Rzecz w tym, że w dziedzinach humanistycznych i społecznych wysoko punktowanych pism w Polsce nie ma. Pozostaje więc publikowanie za granicą, gdzie jedna publikacja kosztuje około 20 tys. złotych. Ministerstwo zapowiedziało, że będzie 500 polskich pism, które dostaną stypendia i będą traktowane jako wysoko punktowane. Problemem jest to, że będzie to obowiązywać tylko przez okres przejściowy. Jeśli dojdzie do podzielenia tych pism na dyscypliny, to dopchanie się młodego pracownika do takiego pisma będzie w zasadzie niemożliwe. Na uzyskanie doktoratu albo habilitacji będzie wymogiem, aby mieć w takich czasopismach publikacje – podsumował toruński wykładowca akademicki.

Jakub Gronczakiewicz/RIRM

drukuj